Dzisiaj „śledzik”
Dni mięsopustne czyli od tłustego czwartku do ostatków nosiły dawniej nazwę „dni szalonych”. W wiejskich gospodach odbywały się tańce, hulanki a nawet upijanki.
Jedzono tłusto, mięsno i bardzo obficie zakrapiano – na zapas, na post. Wszyscy tańczyli, bawili się; mężczyźni skakali przez pień a kobiety przez len. Od wysokości skoku miał zależeć urodzaj na wsi i udana dzietność tegoroczna. Nic dziwnego – zwyczaj ten, podobnie, jak cały karnawał wywodził się z kultu płodności.
Chętnie przebierano się wychodząc wieczorem z korowodem po wsi zaskakując tych co pozostali w domach i żądając poczęstunku.
Tak zwane „maszkary zapustne”, czyli przebieranie się w różne kostiumy było popularne w zachodniej Europie już w średniowieczu. Stamtąd zwyczaj ten przeniósł się do Polski, gdzie w zapusty przebierano się nie tylko za ludzkie postaci, ale także za: niedźwiedzie, konie, kozy i bociany.
Szlachta przez cały karnawału kuligowała od dworu do dworu bawiąc się do upadłego i opuszczając gościnny dwór gdy już ogołocono komory. Wówczas sznur sań ruszał dalej (wraz z objedzonymi u których gościli) do następnego dworu by znowu się ugościć. Wszystko bez zapowiedzi!!! Telefonów nie było by ostrzec a poza tym decyzja do kogo jechać zapadała najczęściej w trakcie mocno wesołej jazdy!
Wtorek przed Środą Popielcową kończy karnawał. Zgodnie ze staropolską tradycją tego dnia obchodzono ostatki, nazywane też podkoziołkiem czy śledzikiem, w zależności od rejonu kraju. Ostatnim akcentem wtorkowych ostatków był tzw. podkurek zapustny, serwowany przed północą, składający się z jaj, mleka i śledzi, mający symbolizować przejście od mięsopustnych do postnych potraw. Ostatki należało zakończyć przed północą.
W dawnej Polsce mówiono, że „we wtorek zapustny stoi diabeł za drzwiami karczmy i spisuje wychodzących z niej po północy”.
Wtorek to też ostatni dzień słynnego brazylijskiego karnawału i samby królującej na ulicach Rio de Janeiro. O północy z wtorku na środę koniec weneckiego karnawału obwieszczą dzwony bazyliki na placu Św. Marka, a przez Canal Grande przepłyną w milczeniu gondolierzy z pochodniami w rękach.
Ostatni dzień karnawału jest nazywany Mardi Gras, co znaczy „tłusty wtorek”. Nazwa ta jest znana i używana w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. W Europie i Ameryce Łacińskiej znany jest jako Pancake Tuesday, czyli „naleśnikowy wtorek”. W Wielkiej Brytanii oraz Irlandii ostatki są nazywane „shrove tuesday”, w Niemczech – „fasnacht”.
(na podstawie „Rok Polski w życiu, tradycji i pieśni”
Z. Glogera oraz doświadczeń własnych)

