Dolnoślązacy na Targach World Food Moscow 2014
Wobec coraz większych problemów ze zbytem polskich produktów rolnych, najczęściej powodowanych przez nieuczciwe pośrednictwo, na Dolnym Śląsku z inicjatywy Grzegorza i Piotra Smołów zawiązała się delegacja rolników reprezentujących Grupy Producentów Rolnych „AGRAR” Chrzanów i „Kartofelek” pod przewodnictwem Ryszarda Mazura, radnego i prezesa LGD „Dobra Widawa” z Długołęki, która postanowiła w sposób samodzielny nawiązać kontakty handlowe z potencjalnym odbiorcą ich produktów na rosyjskim rynku żywnościowym.
Delegacja udała się do Moskwy na 23. Międzynarodową Wystawę Artykułów Spożywczych i Napojów World Food Moscow 2014. Wystawa ta, organizowana tradycyjnie we wrześniu, w porze najbardziej dogodnej dla nawiązywania kontaktów i zawierania kontraktów w handlu żywnością, w ciągu czterech dni – od 15 do 18 września – zgromadziła ponad 1600 firm z 73 krajów świata. Z czego 42 kraje zaprezentowały się w pawilonach narodowych (w tym Polska – Agencja Rynku Rolnego z Bartłomiejem Kuliszem Z-cą Dyr. Biura Współpracy Międzynarodowej).
Wystawa ta, największe tego typu wydarzenie w skali Rosji, jest organizowana co roku w największym moskiewskim centrum konferencyjno-wystawienniczym „Ekspocentr”, znakomicie usytuowanym pod względem komunikacyjnym, tuż przy stacji metra „Wystawocznaja”. Impreza ta nie ogranicza się li tylko do funkcji wystawienniczej. Od ośmiu lat w ramach tej Wystawy jest organizowane Rosyjskie Forum Żywnościowe. W trakcie Forum dochodzi do generalnych debat na wybrane zagadnienia z udziałem czołowych fachowców branżowych Rosji w zakresie produkcji i handlu żywnością. Poza tym oczywiście Wystawa spełnia praktycznie także swoją tradycyjną funkcję – tzn.targów, co naszą delegację zainteresowało najbardziej, w nadziei nawiązania bezpośrednich kontaktów z potencjalnymi rosyjskimi odbiorcami polskiej żywności.
Moskwa przywitała nas słoneczną pogodą i niezwykle czystym powietrzem – wrażenie niespotykane jak na metropolię tej wielkości. Od czasu, kiedy praktycznie znaczna część przemysłu ciężkiego została przeniesiona w strefę pozamiejską, w Moskwie oddycha się normalnie. Kolejne wrażenie: sprawność komunikacji miejskiej.
System szybkich kolei dojazdowych Aeroekspress /oprócz metra/, łączących wszystkie główne dworce miejskie z lotniskami np. Szeremietiewo – Dworzec Białoruski /dojazd 30 min/, zdumiewa przybysza i daje obraz trudny do porównania z innymi metropoliami świata tej wielkości. Zmiany jakie zaszły wzbudzają podziw, nowoczesne budownictwo, wieżowce, imponujące nie tylko wielkością, wysokością, ale też niebywałymi konceptami architektonicznymi – to robi wrażenie.
Naszej delegacji udały się dwie rzeczy: nawiązanie kontaktów bezpośrednich z handlowcami rosyjskimi – a o to przecież chodziło oraz zaznajomienie się z wiarygodnych źródeł rosyjskich (ale jak się okazało, nie tylko z rosyjskich, bo również i z polskich) z aktualną sytuacją handlową Rosji w warunkach embarga.
Zacznijmy od tego drugiego.
Podstawową prawdą gospodarczą jest to, że Rosja musi kupować żywność. Wedle oficjalnej rosyjskiej informacji każdego roku Rosja sprowadza z zagranicy żywność na sumę rzędu czterdziestu pięciu miliardów dolarów USA. Zatem niepodobna pod wpływem decyzji administracyjnej po prostu przestać kupować za granicą coś tak podstawowego i niezbędnego w życiu na co dzień, jak żywność. I tutaj materiały pozyskane ze strony tegorocznego Rosyjskiego Forum Żywnościowego nie pozostawiają złudzeń.
W aktualnej sytuacji embarga rosyjskie środowisko handlowców żywnością w sposób gorączkowy zastanawia się nad problemem zamiany źródeł importu (ros. importozamieszczenije). Jeśli tak, to Polakom handlującym żywnością z Rosją trzeba by się zastanowić z kolei nad zamianą odbiorców eksportu (zatem po rosyjsku byłoby to eksportozamieszczenije). Kto na tym by wygrał? I co komu tutaj tak naprawdę by się opłaciło?
Nawiązanie przez naszą delegację bezpośrednich kontaktów handlowych w ramach tych przedziałów towarowych, które na szczęście dla Rosjan i dla Polaków nie zostały jeszcze objęte embargiem potwierdza tylko jedno: pomimo presji natury politycznej (embargo), Rosja biznesowa chce kupować od Polski polską żywność, ponieważ jest ona dobra i jest tania. Przecież nie chodzi tu o jadłodajnie MacDonalds w których pożywia się tylko niewielki odsetek Rosjan, ale o naszą polską, dobrą żywność, która zwykłym Rosjanom po prostu smakuje. Podobnie jak zresztą nam, Polakom, smakuje tradycyjna kuchnia rosyjska i tradycyjny rosyjski chleb, jeśli tylko komuś z nas, Polaków, zdarzyło się tej kuchni i tego chleba posmakować.
Powtórzmy: podstawową prawdą gospodarczą jest to, że Rosja musi kupować żywność. Jeżeli nie od nas, Polaków, to od kogoś innego. Rząd Rosji ogłosił co prawda postulat, aby zdecydowanie usamodzielnić się pod względem żywnościowym od importu, niemniej – nie jest to takie proste i wymaga około 15 – 20 lat.
W jaki sposób w zakresie produkcji roślinnej można by dokonać rewolty, jeśli nie dokona się zdecydowanej wolty w dziedzinie nasiennictwa?
W jaki sposób można uniezależnić się od przywozu mięsa z zewnątrz kraju bez wybijania własnego stada podstawowego?
Postulat rządu rosyjskiego jest więc nierealny w krótkiej perspektywie czasowej, ale za to w perspektywie najbliższych kilkunastu lat nastąpią olbrzymie zmiany na korzyść Rosji. Tym bardziej, że za decyzjami politycznymi poszły decyzje finansowe o uruchomieniu wielomiliardowych instrumentów dotacyjnych i zwrotnych na przyspieszenie rozwoju własnego przemysłu rolno – spożywczego. /tutaj zostaw bądź wyrzuć sumy i poszczególne daty
ВСЕГО за 2013 – 2020 годы – 68,65 млрд. руб.
в том числе по годам:
2013 год – 6,63 млрд. руб.
2017 год – 11,50 млрд. руб.
2014 год – 7,90 млрд. руб. *
2018 год – 12,43 млрд. руб.
2015 год – 8,32 млрд. руб. *
2019 год – 12,95 млрд. руб.
2016 год – 8,92 млрд. руб. *
2020 год – 13,27 млрд. руб.
Przykładem zmian zachodzących w rolnictwie rosyjskim może być osoba otwierająca tegoroczną edycję: Siergiej Fedorowicz Lisowski I z-ca Przewodniczącego Komitetu Rady Federacji ds. polityki rolno-spożywczej. Ten sam, który w 1992 r. otworzył największą legendarną, dyskotekę «У ЛИС’Са, a aktualnie oprócz funkcji politycznych jest też znanym przedsiębiorcą rolno – spożywczym i producentem drobiu. Na tegorocznym World Food Moscow pojawili się nowi, potencjalni dostawcy produktów rolno – spożywczych : Turcja i Egipt, pojawiła się Argentyna i Portugalia, również oferując swoją produkcję mięsną. Z imponującą ofertą w zakresie przetwórstwa rybnego wystąpiło Maroko – po raz pierwszy na tej wystawie.
Obecne były też: Australia, Meksyk, Ekwador, Brazylia, Republika Południowej Afryki, Norwegia i Japonia. Akcentowano szczególnie udział Serbii w tej Wystawie.
Polskę reprezentowało, wedle naszego wyliczenia na podstawie źródeł rosyjskich, czterdzieści jeden firm. Największymi wystawcami spośród nich okazały się Agencja Rynku Rolnego i Agencja Rozwoju Mazowsza.
Należy z ogromną wdzięcznością i uznaniem podkreślić wyświadczoną naszej delegacji pomoc i opiekę ze strony Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Federacji Rosyjskiej w osobie kierownika tego wydziału, Pana Marka Ociepki, którzy nie tylko urządzili nam oraz innym przedstawicielom polskiego handlu wspaniałe przyjęcie w polskiej ambasadzie, zamykające nasz pobyt w Moskwie, ale też zaopatrzyli nas w niezwykle szczegółową i wyczerpującą, znakomicie opracowaną informację handlową odnośnie aktualnego tła gospodarczego w relacjach eksport-import pomiędzy Polską a Rosją.
Wynika z niej, że polska produkcja eksportowa żywności wciąż jest dla Rosjan najtańsza ze wszystkich zachodnich krajów Unii Europejskiej. Z pewnością decyduje o tym okoliczność tak podstawowa, jak położenie naszego kraju względem Rosji. Względnie niewielka odległość do przebycia dla towarów żywnościowych, w tym towarów łatwo psujących się, decyduje o tym, że niezależnie od aspektu jakościowego, dla Rosjan żywność z Polski zawsze będzie tańsza – co nigdy nie nastąpi np. w zakresie produkcji mięsnej w przypadku kraju takiego jak Portugalia, nie mówiąc już o krajach zamorskich.
W razie utrzymującego się nadal embarga, owszem, kraje takie jak Portugalia, Turcja czy Egipt mogą zastąpić nas na rosyjskim rynku mięsnym, ale wyłącznie ze skutkiem takim, że mięso w Rosji będzie drożeć – czego nie życzyliby sobie ani Rosjanie, ani nasi eksporterzy. A tak na marginesie od tylu lat na Dolnym Śląsku są wdrażane różne środki przedakcesyjne i środki unijne perspektywy 2007 – 2013, ale jak dotąd nie stworzono ani jednego portala proeksportowego, nie wspominając o jakiekolwiek zintegrowanej polityce proeksportowej Dolnego Śląska!!!
KRz












