Czy należy bać się eboli?
Rozmowa z Ewą Gutek- specjalistką w dziedzinie pielęgniarstwa epidemiologicznego.
Czy należy bać się eboli?
Ebola, czyli choroba wywołana wirusem krwotocznym jest wysoce śmiertelną chorobą. Umieralność sięga do 90 % zakażonych. Początkowe objawy przypominają zachorowanie na grypę. Bóle mięśni, głowy, stawów, biegunka i wymioty to pierwsze symptomy jakie powinny nas zaniepokoić u osób, które przebywały na terenie, gdzie występuje epidemia gorączki krwotocznej. Największe jej ognisko, które niesie za sobą śmiertelne żniwo jest obecnie w Afryce Zachodniej. Przy obecnym przygotowaniu jednostek medycznych w Polsce mamy pełne prawo do strachu przed tym śmiercionośnym wirusem.
A szpital lubański też nie jest przygotowany?
Procedury są, ponieważ sama je opracowałam, ale w żadnym szpitalu w Polsce nie będą one działać bez zcentralizowania działań. Przy zagrożeniu , które może wystąpić w każdym miejscu i o każdym czasie procedury nie mogą być dostępne jedynie w tych jednostkach, w których zostały opracowane. Mało tego, one nie zadziałają, bo nie będą kompatybilne z postępowaniem innych zespołów. Proszę sobie wyobrazić jak uporządkować działania Pogotowia Ratunkowego, szpitala, firm pogrzebowych, firm utylizujących odpady i innych na szczeblu jedynie szpitala. Najlepiej przygotowane nie są w stanie bez narzucenia z góry zadziałać. W myśl powiedzenia „każdy sobie rzepkę skrobie” nie eliminuje się zagrożenia.
Jakiś przykład?
Przywiezienie pacjenta przez Pogotowie Ratunkowe w stanie ciężkim z objawami gorączki krwotocznej. Pierwszy problem zabezpieczenie dla zespołu karetki. Wątpię, że posiadają wystarczającą ilość (zapewne w ogóle nie posiadają) odpowiednich środków ochrony osobistej typu kombinezon dwuwarstwowy, czy pełna osłona twarzy z maską filtrującą oraz buty jednorazowego użytku lub gumowe. Następnie przejęcie pacjenta w Izbę Przyjęć, gdzie również zabezpieczenie w odpowiednie środki ochrony osobistej budzi zgrozę . Wiele szpitali nie posiada odpowiedniej izolatki. W przypadku zgonu pacjenta z powodu wirusa ebola natychmiast należy przystąpić do pochówku. Dlatego musi być procedura, która zsynchronizuje działania pracowników szpitala, pracowników zakładu pogrzebowego, ale też nie można zapominać o sprawach duchownych. W całym tym łańcuszku musi być ujęta posługa duchowna, albowiem każda osoba uczestnicząca w działaniach w kontakcie z zagrożeniem musi postępować zgodnie z procedurą.
Kto zatem powinien to zrobić?
Na pewno należy zacząć od góry. Minister Zdrowia, Minister Spraw Wewnętrznych oraz Minister Środowiska powinni stanowić pierwsze ogniowo łańcucha wzajemnie powiązanych i spójnych procedur. Następnie kolejne powinny powstawać w niższych szczeblach. Nie można dopuszczać do sytuacji, żeby gdziekolwiek tworzono je w oderwaniu od pracy zespołowej służb, które na jakimkolwiek etapie mogą zetknąć się z problemem.
Jak zatem w takim stanie gotowości jak dziś jesteśmy bezpieczni?
W ogóle nie jesteśmy bezpieczni. Kiedyś nazywano nas „służbą zdrowia”, dziś jesteśmy ochroną lub opieką zdrowotną, ale proszę się nie zdziwić jak w przypadku zetknięcia się z gorączką krwotoczną my medycy zajmiemy się ochroną siebie. W jednostce tak przygotowanej jak dziś po prostu nie mogąc się chronić, schronimy się przed zagrożeniem życia.
Red.
