Zabiła go znieczulica
W czwartek 5 listopada na chodniku prowadzącym wzdłuż obwodnicy Lubania zmarł starszy mężczyzna. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, dopiero co najmniej godzinę po jego zgonie ktoś zawiadomił policję oraz pogotowie.
Przyczyny śmierci 67-letniego mężczyzny na razie nie są znane, to wykaże sekcja. Jednak prokurator wykluczył w tym przypadku działanie osób trzecich, czyli mężczyzna mógł umrzeć na skutek zawału lub udaru. Prawdopodobnie starszy człowiek wracał tamtędy do domu z zakupów, bowiem mieszkał przy ul. Rybackiej w Lubaniu. Zasłabł i upadł, a pomoc nie przyszła w porę. 67-latek mógł umierać przez kilka minut i nikt nie udzielił mu pomocy, a przecież tą trasą przejeżdża kilkanaście samochodów w ciągu minuty i ktoś musiał go widzieć. Kiedy na miejsce zgonu przybyła policja i służby medyczne, zwłoki były zimne, co świadczy o tym, że na leżącego na chodniku mężczyznę nikt nie zwrócił uwagi co najmniej przez godzinę. Być może, udałoby się uratować tego człowieka, gdyby nie zwyczajna ludzka znieczulica. Być może… Zapewne ci, co widzieli leżącego mężczyznę, wzięli go za pijaka, który się upił i śpi. Tymczasem on umierał. Ile takich przypadków notuje się dziennie w całej Polsce? Ilu ludzi musi jeszcze umrzeć, żebyśmy w takich przypadkach umieli właściwie reagować?
Red./Foto ilustracyjne
