Wywiad ze Starostą Bolesławieckim Dariuszem Kwaśniewskim
Jak się Pan czuje w roli Starosty Bolesławieckiego?
Po prostu dobrze. Z powiatem i starostwem związany jestem od jego początku – od stycznia 1999 roku, więc nie czuję się zaskoczony bądź zagubiony w nowej roli. Dużo pracuję, ale lubię swoją pracę, więc sprawia mi ona dużo satysfakcji. Czuję „ciężar odpowiedzialności” i jestem świadomy zadań, którym muszę podołać. Motywuje mnie to. Cieszą mnie możliwości, jakie daje funkcja starosty, i będę solidnie pracował na rzecz mieszkańców.
Wiem, że ma Pan zamiar kontynuować dotychczasowe cele, ale myślę, że nowe tematy też Pan dołoży, jeżeli tak to jakie?
Kontynuacja w realizacji najważniejszych zadań jest oczywista. Zostałem starostą na 9 miesięcy przed końcem kadencji. Plan działań był już ustalony i był to również mój plan. Inwestycje są ustalone. Ewentualne zmiany przed nami. Są możliwe, ale na razie nie czas jeszcze, by o nich mówić. Sprawa musi być dograna. Dopiero potem chwalenie się. Jakie zmiany? Będzie się działo w maju. W związku z Dniem Samorządu Terytorialnego i 15-leciem powiatu chcę, byśmy wyszli do naszych mieszkańców z informacją o powiecie, jego zadaniach. Chcę dotrzeć do wszystkich z przekazem, że nasz powiat jest… przyjazny, bezpieczny, wspierający indywidualny rozwój naszych mieszkańców i atrakcyjny. Będzie się działo! Już dziś zapraszam na dwa świetne wydarzenia: biegową III RUNdkę z Powiatem Bolesławieckim (24 maja br.) oraz – tydzień później – na II rowerową rundkę po naszych pięknych sześciu gminach.
W obecnym Zarządzie nie ma tzw. etatowego członka Zarządu. Czy obecny Zarząd da radę?
Tak, z wymienionych już wcześniej względów. Do końca kadencji niewiele czasu. Najważniejsze działania zaprogramowane i rozpisane na role. Decyzji o powołaniu przez radnych stanowiska etatowego – poza mną i wicestarostą – członka zarządu nie można podejmować z dnia na dzień. To nie może być osoba przypadkowa, z łapanki. Ale twierdzę też, że po jesiennych wyborach przyszła rada powiatu i przyszły zarząd powinny raz jeszcze się nad tą sprawą zastanowić. Kompetentny i pracowity etatowy członek zarządu na pewno (!) na siebie zarobi. Rozpoczyna się nowe rozdanie środków unijnych – to zadanie, któremu nasz samorząd musi podołać. Bo dodatkowe pieniądze rozwiążą najważniejsze potrzeby naszych mieszkańców. Mam zresztą ich plan.
Czy obecna koalicja w powiecie będzie stała czy rozszerzy się?
Do końca kadencji się nie zmieni. Zawarliśmy kontrakt na cztery lata, a danego słowa trzeba dotrzymywać. Jesteśmy dorośli i odpowiedzialni. Co będzie po wyborach? Tego nie wie nikt (starosta się uśmiechnął…). Dodam jednak, że powiatem powinni – moim zdaniem – zarządzać sprawdzeni w samorządowej pracy fachowcy.
Co zamierza Pan zrobić, aby polepszyć współpracę z prezydentem Bolesławca?
Niczego „extra” robić nie zamierzam! Tak naprawdę… współpraca z prezydentem, czy inaczej – współpraca powiatu z gminą miejską nie jest aż tak zła, jak się o niej pisze w lokalnych (i nie tylko) mediach. Naprawdę. Czy ciąg ulic – wyremontowanych wspólnie pod kierownictwem powiatu – Asnyka, Bielskiej i Tyrankiewiczów jest dowodem na złą współpracę? Przecież nie. Choć są sprawy, w których w tej kadencji nie udało się nam dogadać. Gwarancją lepszej współpracy będą lepsze jej propozycje. Będziemy rozmawiać. Znamy się, jesteśmy po imieniu… Mądre działania muszą nas łączyć, nie dzielić. Podkreślam, że i mnie – jako staroście – i prezydentowi za naszą pracę płacą… mieszkańcy! Nie mamy wyboru. Brać kasę za kłótnie? To nie byłoby w porządku.
Jakie priorytetowe zadania chce Pan wykonać jeszcze w bieżącej kadencji?
Nie są tajemnicą. Zapisaliśmy je w budżecie powiatu na ten rok. Zrealizujemy 10 zadań drogowych (remontujemy lub budujemy drogi i chodniki przy drogach powiatowych). Największym zadaniem ma być przebudowa drogi powiatowej (Nr 2284D) z Nowej Kuźni do Modłej w Gminie Gromadka. Wartość kosztorysowa zadania to 4,7 mln zł. Zaplanowaliśmy pięć dużych zadań w naszych szkołach. M.in. wyremontujemy wreszcie salę gimnastyczną „Mechanika” przy u. Prusa. Straszy nas przecież od lat, niestety. Chcemy wybudować też „lekkoatletyczny orlik” przy Zespole Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych przy ul. Komuny Paryskiej. Choć przyznam, że wystąpiły tu pewne – poważne – problemy prawne, które mogą opóźnić budowę boiska. Ale nie składamy broni!
Jakie zmiany organizacyjne zamierza Pan wprowadzić w najbliższym okresie w zarządzaniu powiatem?
W zarządzaniu powiatem – do wyborów – większych zmian nie będzie. Bo był i jest zarządzany dobrze! Zmienię nieco styl zarządzania starostwem, w którym starosta jest kierownikiem i pracodawcą urzędników. Starostwo w większej mierze stanie się sprawną organizacją – profesjonalnym urzędem, zespołem współpracujących ze sobą fachowców, którzy mają zawsze świadomość, komu służą. Dodam, że tak było. Ale widzę tu pewne rezerwy. Naczelnicy są „za”, więc mieszkańcy pozytywnie powinni te zmiany odczuć.
Czy nadal drogą internetową na facebooku tak jak dotychczas będzie Pan utrzymywał kontakt z mieszkańcami powiatu bolesławieckiego?
Tak. Utworzę jednak oficjalny „fanpage” Starosty Bolesławieckiego, aby nie mieszać spraw publicznych z prywatnymi! Z mieszkańcami mogę jednak rozmawiać i będę na jednym i drugim profilu. Bo to również część mojej pracy. A Internet jest przecież tylko (ale i aż) jednym z narzędzi komunikacji.
Czy miejska PO wystawi kandydata na prezydenta Bolesławca?
Tak. Dziś nic nie wskazuje, aby stało się inaczej.
Jak teraz układa się Panu współpraca z koalicjantami, a szczególnie z wicestarostą Stanisławem Chwojnickim?
Bardzo dobrze. Pracujemy ze sobą ósmy rok. Poznaliśmy się więc dobrze. Wiemy, czego się po sobie spodziewać. Znamy swoje mocne i te… mniej mocne strony. Wspólne rozwiązywanie problemów i praca na rzecz powiatu nas ze sobą związała. Jesteśmy nie tylko współpracownikami, ale i dobrymi kolegami. Prace w koalicji przebiegają równie dobrze. Realizujemy wspólnie ustalony plan działań.
Czy utrzymane będą kontakty z mediami poprzez organizowanie cyklicznych konferencji prasowych?
Tak, informowanie o naszych pracach to priorytet. Zależy mi na jak najczęstszym kontakcie z mediami. Chcę docierać do mieszkańców na wszelkie sposoby. I z roweru, i z gazety
Czy w przyszłości zamierza Pan sprywatyzować szpital powiatowy?
To zależy, co w wyniku prywatyzacji lub komercjalizacji – sprawa nie jest przesądzona – możemy zyskać. Nie ma sensu prywatyzować dla samej prywatyzacji. Liczą się korzyści dla mieszkańca. Pacjenta nie interesuje, czy szpital jest „ZOZem” czy spółką. Mieszkaniec musi się w nim czuć bezpiecznie. I dostać usługę medyczną na możliwie największym poziomie.
Na koniec wywiadu proszę o przekazanie mieszkańcom powiatu swojego przesłania, tak aby przekonać ich, aby na PO głosowali.
Drodzy Państwo, zrobimy wszystko, aby mieszkańcy powiatu głosowali za… mądrymi działaniami, za najpotrzebniejszymi inwestycjami. Żeby dostrzegli, że starostwo jest Ich urzędem i dla Nich! Jeśli uda się nam sprawić, że – powtórzę – powiat będzie miejscem na ziemi, w którym mogą sprawnie załatwić swoje sprawy, czują się bezpiecznie, realizują swoje pasje, to zagłosują za ludźmi, którzy taki powiat dla nich tworzą. Mam nadzieję, że przy okazji zagłosują na Platformę Obywatelską. Bo przecież jestem jej przewodniczącym w Bolesławcu. I choć polityka nie jest w samorządzie najważniejsza, to jest w nim. Zrobię wszystko, aby kojarzyło się mieszkańcom dobrze. Bo polityka musi sprowadzać się do… wytyczania celów i ich realizowania. Dla dobra mieszkańców powiatu.
powiatboleslawiecki.pl
