Profesor Jan Miodek w Mirsku
W piątek, 22 maja br., w sali gimnastycznej Zespołu Szkół Licealno-Gimnazjalnych w Mirsku odbyło się spotkanie z prof. Janem Miodkiem. W swoim wykładzie profesor, który jest genialnym gawędziarzem, zwrócił uwagę na postępującą ostatnimi czasy infantylizację naszego języka ojczystego, nagminne stosowanie zdrobnień, które dawno już straciły swój pierwotny walor i stały się wyrazami powszechnego użytku, bez których trudno dziś wyobrazić sobie jakikolwiek dialog „wyrwany” z mowy potocznej.
Jan Miodek – profesor doktor habilitowany, urodzony 7 czerwca 1946 r. w Tarnowskich Górach, od 1989 r. dyrektor Instytutu Filologii Polskiej, kierownik Zakładu Historii Języka Polskiego, członek Komitetu Językoznawstwa PAN i Rady Języka Polskiego, honorowy członek i członek prezydium Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego, redaktor naczelny „Rozpraw Komisji Językowej WrTN”, doktor honoris causa Wileńskiego Uniwersytetu Pedagogicznego i Uniwersytetu Opolskiego, promotor ok. 200 prac magisterskich i 24 prac doktorskich – przyjął zaproszenie do wygłoszenia gościnnego wykładu dla nauczycieli i uczniów ZSL-G oraz zaproszonych gości. Ten znany i ceniony purysta językowy, który często podkreśla to, że „każdy język jest piękny, ponieważ stanowi istotę człowieka, jako forma myśli. To nasze człowieczeństwo, nie ma innego zjawiska fizjologicznego, które by nas odróżniało od zwierząt. Przez język poznajemy świat. To fenomen, dany nam, czy przez naturę, czy przez Pana Boga – nie chcę w to głębiej wchodzić, aby nie ranić czyichś przekonań. To cud, który psycholog i językoznawca niemiecki Walter Porzig nazwał Wunder der Sprache. Język jest cudem w życiu każdego z nas”.
Spotkanie rozpoczęło się występem zespołu folklorystycznego „Podgórzanie”. Po nim uczniowie mirskiego liceum i gimnazjum zaprezentowali kilka wierszy znanych polskich poetów. „Lokomotywę” Brzechwy w języku niemieckim brawurowo, wywołując uśmiech na twarzach słuchaczy, wyrecytowali p. Paweł Łupicki – nauczyciel j. niemieckiego i Lilly Kolb – finalistka tegorocznej olimpiady. Mogliśmy też usłyszeć muzyczne interpretacje znanych utworów poetyckich.
W swoim wykładzie, profesor, który jest genialnym gawędziarzem, zwrócił uwagę na postępującą ostatnimi czasy infantylizację naszego języka ojczystego, nagminne stosowanie zdrobnień, które dawno już straciły swój pierwotny walor i stały się wyrazami powszechnego użytku, bez których trudno dziś wyobrazić sobie jakikolwiek dialog „wyrwany” z mowy potocznej. Podczas zakupów w sklepie spożywczym nie prosimy już o chleb, tylko o „chlebek” albo „bułeczki”, w kiosku kupujemy „papieroski” i „gazetkę”, w restauracji kelner pyta nas, jaką „zupkę” zjemy, my zamawiamy „rosołek”, „kotlecika” z „ziemniaczkami” i „lampeczkę wina”, a na koniec dostajemy „rachuneczek”. W kawiarni nie prosimy o kawę z mlekiem, ale o „kawkę” bądź „kawusię” z „mleczkiem” i „ciasteczkiem” W pubie nie chcemy już piwa, tylko dobre, schłodzone „piwko” (czasem z „soczkiem”) i to najlepiej z „czipsikami” albo jakimś „tościkiem”, żeby mieć czym przegryźć. W autobusie kontroler prosi nas o „bilecik”, policjant na drodze o „dokumenciki” do kontroli, a co milsze panie w banku o „dowodzik”, po to, aby za „chwileczkę” lub za „momencik” wypłacić nam „gotóweczkę”.
Upodobaliśmy sobie tworzenie spieszczeń na wszelkie możliwe sposoby, aby nie tyle przekazać informacje, co wyrazić siebie, swoje emocje i nastroje. Czy jednak w przypadku bezmyślnego powtarzania sztampowych zdrobnień rzeczywiście możemy jeszcze mówić o wyrażaniu emocji? Bo jak się nie roześmiać, gdy pielęgniarka prosi o postawienie „moczyka na półeczkę”.
Każdy z nas posługuje się nazwiskiem, z którego odmianą, nie rzadko, ma kłopot. Wiele osób wręcz nie życzy sobie odmieniania swojego nazwiska. Genialny matematyk i świetny aforysta Hugo Steinhaus powiedział kiedyś, takim, którzy nie życzyli sobie odmieniania ich nazwiska: „Pan jest właścicielem swojego nazwiska tylko w mianowniku liczby pojedynczej. Pozostałymi przypadkami rządzi gramatyka!”. I miał rację. Prof. Miodek dobitnie podkreślił – w języku polskim nazwiska należy odmieniać. Niepokojący jest fakt, że nazwisk nie odmieniają też niektórzy nauczyciele. I tu profesor opowiedział o pewnej nauczycielce, która powiedziała, że nie należy odmieniać nazwisk znaczących. Trudno mu było zachować spokój, bo nie ma ani jednego nazwiska etymologicznie nieznaczącego. Etymologia niektórych nazwisk może być co najwyżej zatarta, ale ono na pewno coś znaczyło! Odmieniają się też nazwiska obce, zwłaszcza te, które takiej prostej odmianie podlegają, np. Smith-Smitha-Smithowi, Kennedy-Kennedy’ego-Kennedy’emu, Chirac-Chiraca-Chiracowi itd.
Za swoje wystąpienie profesor otrzymał gromkie brawa, kwiaty i upominki od dyrekcji ZSL-G oraz burmistrza Andrzeja Jasińskiego.
Galeria zdjęć:











