Pochłaniają wilgoć i mózg
Próba likwidacji ich przypomina walkę z wiatrakami. Zakazanie substancji w nich zawartych spowodowałby upadek aptek a policja bezradnie rozkłada ręce.
Słynne dopalacze obiegły już całą Polskę. Coraz więcej młodych ludzi nieusatysfakcjonowanych działaniem powszechnie znanych im substancji sięgają po coraz mocniejsze. Często nieświadomie zażywając je zagrażają swojemu zdrowiu a nawet życiu. Sytuacja była nagłaśniana w telewizji. ‘’Mocarz’’ bo tak ten specyfik był nazywany wpędził do grobu jedną osobę na Śląsku, a ponad dwieście do szpitala. Lecz to tylko jedna z wielu substancji którą można kupić praktycznie na większości ulic w Polsce. Każdy może po niego sięgnąć. Jest ogólnie dostępny i nie potrzeba większych znajomości aby go nabyć. Bez problemu udało się to ekipie TVP która nakręciła o tym reportaż.
Problem ten zaczął być coraz bardziej nagłaśniany ze względu na tragiczne skutki zażywania dopalaczy. Działa mocniej, szybciej i dłużej od powszechnie znanym nam narkotykom. Poza tym są tanie, nieporównywalnie tańsze. Dla osób powyżej osiemnastego roku życia są legalne. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Nie można zakazać używania środków do udrożniania rur czy innych produktów chemicznych, a w większości z takowych dopalacze powstają. – W ostatnich dniach we Wrocławiu zlikwidowaliśmy dwie fabryki dopalaczy – mówi Paweł Petrykowski, rzecznik wrocławskiej policji. – Zabezpieczyliśmy ponad pięćdziesiąt tysięcy opakowań o łącznej wartości prawie trzy i pół miliona złotych.
Ten imponujący sukces policji nie zraził producentów śmieci, Punkty Ksero czy lombardy nadal prosperują bardzo dużą ilością substancji a ilość klientów nie maleje a wręcz przeciwnie. Z miesiąca na miesiąc rośnie.
Walka z wiatrakami
– na obecnej liście nielegalnych substancji znajduje się sto czternaście pozycji. Chemia daje jednak bardzo duże pole do popisu i jeśli zabronimy substancji X, zaraz powstanie substancja X1. – wspomina pan Paweł Pertykowski. – Laboratoria mają pełne ręce roboty. Oczywiście za handel dopalaczami grozi grzywna a nawet odpowiadanie z artykułu karnego o handlu narkotykami. – dodaje.
To jednak nie zniechęca dilerów do sprzedaży. Wiedzą bowiem jak doskonale obejść prawo i najwyżej podpaść sanepidowi. Nie zważają uwagi na zagrożenie jakie niosą. Zdają sobie sprawę że zażywanie narkotyków nie jest zabronione jedynie posiadanie nielegalnych substancji. Fakt że są one znacznie lepiej dostępne tylko poprawia ich zarobki. Przecież sądy nie mogą skazywać za legalne substancje.
Koniec, wypowiadamy wojnę!
– Walka z dopalaczami będzie długa i mozolna. Jednakże powinniśmy najpierw uświadomić społeczeństwo o zagrożeniach. – mówi rzecznik.
Czy w takim razie błąd leży w wychowaniu? Uświadamianie młodych ludzi jest sprawą bardzo ważna. Ale jak wszyscy wiemy młode mózgi rady i namowy kolegów chłoną znacznie lepiej. To jak chłonięcie wody przez gąbkę a beton. Niezdający sobie sprawę z konsekwencji ulegają namową po czym żałują. Problem w tym że często nie ma już odwrotu. Uzależniają mocniej i szybciej od zwykłych narkotyków. Spustoszeją nasz organizm bardziej od alkoholu i innych używek.
Z drugiej strony
W trakcie zażywania raczej nikt nie chcę rozmawiać o skutkach. Bardzo trudno osobą uzależnionym jest odróżnić dobro od zła. Przełom następuje z reguły w szpitalu na toksykologii. Wtedy oszołomieni efektami brutalnie zderzają się z prawdą. – Zażywałem dopalacze przed kilka miesięcy – mówi jeden z klientów Lombardu – Świat obracał się tylko dookoła nich, mojego stałego punktu. Nie patrzyłem na zegarek, nie wiedziałam nawet jaki jest dzień tygodnia. Wiele straciłem, ale dopiero terapia wstrząsowa otworzyła mi oczy.
No właśnie trudno jest nam to zrozumieć ale kiedy wpadamy w amok nic innego się nie liczy. Dla zwykłego obywatela zdaje się to szalone. Czy możemy coś z tym zrobić? Główną i jedyna broń przeciwko dopalaczom ma każdy z nas. Nazywa się ona rozum i zdrowy rozsądek.
Alicja Podębska
a.podebska@gmail.com
