Weekend z historią. Ostatnie miesiące II wojny światowej w Olszynie

Olszyna. Niemieccy żołnierze przed zamaskowanym czołgiem
Mieszkańcy Olszyny już od pierwszych dni lutego 1945 roku, oglądali wieczorami czerwone łuny płonących miejscowości znajdujących się na linii frontu, na wschód od gminy. Wcześniej, bo już w styczniu, przez wieś zaczęły przemieszczać się kolumny jeńców rosyjskich i angielskich. Często zatrzymywali się na nocleg, po czym w konwoju ruszali na zachód. Również w styczniu tego pamiętnego roku pojawili się uchodźcy z Górnego Śląska. Spore zainteresowanie wzbudził pochód zakonnic z trzebnickiego klasztoru św. Jadwigi, a także długa kolumna autobusów.
Do 15 lutego 1945 roku na olszyńskim dworcu kolejowym zatrzymywały się ostatnie przeładowane pociągi z ogłoszonego twierdzą Wrocławia (tzw. Festung Breslau). Uchodźcy byli rozdzielani do poszczególnych domów. Średnio na jedną rodzinę przypadało 3-5 osób.
Od 13 lutego na całej długości drogi wyjazdowej do Biedrzychowic, począwszy od ówczesnego Urzędu Gminy, stały przygotowane ciężarówki, na których pośpiesznie umieszczano ludzi, jedynie z podręcznym bagażem i przewożono do Giebułtowa, skąd dalej przemieszczali się do Czech.
W tym samym kierunku kursowały ciężarówki z placu drzewnego fabryki mebli Ruscheweyh. Organizacją zarządzał miejscowy nauczyciel Reiche.
11 lutego dwanaście traktorów z przyczepami z olszyńskich gospodarstw rolnych kursowało do Bolesławca i z powrotem, przewożąc ludzi i wywożąc materiały z bolesławieckich składów. Kiedy 16 lutego radzieckie czołgi pojawiły się w okolicy Gościszowa, Mściszowa i Radostowa Dolnego, kursy traktorów ustały. Szpica radzieckiej armii znajdowała się już wówczas około 6 kilometrów od karczmy „Pod Lipami” w Olszynie Dolnej. 14 lutego przez Olszynę przetoczył się pochód uciekinierów z pobliskiego Radostowa. Tego samego dnia w pałacu w Olszynie Średniej zakwaterował się oddział marynarzy. W piwnicach złożono kilkaset kilogramów materiałów wybuchowych i zainstalowano radiostację. Po kilku dniach wspomniany oddział opuścił Olszynę.
W Olszynie grupą miejscowego Volkssturmu dowodził wójt z Radostowa z kilkoma pomocnikami. Do oddziału wcielano mężczyzn, często wyciąganych nocą z łóżek. Dowództwo mieściło się w karczmie Jeschego (budynek dawnego kina – przyp. red.), a szturmani kwaterowali w gospodzie „Glückauf” (mieściła się ona w budynku zwanym dziś popularnie „Partyzantem” – przyp. red.). Zadaniem grupy pod dowództwem Gustava Plachty było zabezpieczenie Olszyny na północ od linii kolejowej, na kierunku Radostów.
17 lutego rozpoczęła się Bitwa o Lubań. Atak na miasto którego zacięcie broniło blisko 1,5 tysiąca żołnierzy i volkssturmistów poprzedził zmasowany ostrzał artyleryjski. Rosjanie rzucili do walki doborowe jednostki, chcąc jak najszybciej zdobyć miasto i linię kolejową Zgorzelec – Lubań – Olszyna – Jelenia Góra. Zadanie okazało się bardzo trudne. 20 lutego w pałacu w Olszynie Średniej zakwaterowano sztab dywizji broniącej lubańskiej linii frontu. Równocześnie do wsi przybyli nowi rekruci, w większości z Czech. Obok Majątku Dębowego ustawiono baterię armat, ściągnięto również czołgi jednostki pancernej „Grossdeutschland”, elitarnej niegdyś jednostki Wehrmachtu, które zgrupowano na placu drzewnym fabryki mebli. Czołgi okryto deskami, aby zapobiec wykryciu przez samoloty wroga. Równocześnie przy drodze do Krzewia Małego, obok cmentarza, a także przy pobliskiej cegielni stanęły baterie ciężkich dział. Wszystkie te przygotowania nastąpiły na wypadek konieczności działań wojennych z kierunku Radostowa. W Olszynie Dolnej, naprzeciwko szkoły rozlokowano również czołgi, a w Olszynie Górnej, między młynem a zabudowaniami Tschirnera, ustawiono baterię dział przeciwlotniczych. Pojawiły się też dwa bataliony grenadierów z „Führer-Begleit-Division”
25 lutego z olszyńskiego dworca odjechał ostatni pociąg ewakuacyjny do Gryfowa Śląskiego, skąd przez Mirsk udał się w kierunku Pobiednej, a następnie wjechał do Czech. W 30 wagonach podróżowały kobiety z dziećmi i starcy. Tym samym w ostatnich dniach lutego w olszyńskich domach, kwaterowali prawie wyłącznie żołnierze zabezpieczający umocnienia ziemne od strony północnej.
Dwukrotnie nad Olszynę Górną nadlatywały radzieckie samoloty, gdzie celem była bateria przeciwlotnicza. Zrzucone bomby nie wyrządziły szkód wojsku, a jedynie zniszczyły szklarnię Kaufmanna. Atakowano bez powodzenia z powietrza czołg, który stał przy domu szewca Seifferta (dzisiaj ul. Legnicka 68). Celem był też pociąg z amunicją, stojący za polami Treutmanna, w niecce przed Uboczem. Na torach pozostał trafiony i odczepiony od składu wagon z eksplodującą przez kilka godzin amunicją. Pozostały skład szczęśliwie odjechał w kierunku Gryfowa Śl..
Kiedy 1 marca rozpoczęło się natarcie, czołgi i towarzyszący im grenadierzy dywizji „Führer-Begleit-Division” przegrupowali się w kierunku Lubania i Uniegoszczy, skąd rozpoczęli atak na północny wschód. Zniknęły wtedy także z Olszyny obie baterie dział. Wojska generała Ferdynanda Schörnera oczyściły po ciężkich walkach sąsiedni Radostów i działania wojenne odsunęły się na północ. Sztab dywizji przekwaterował się do Radostowa, natomiast pozostałe czołgi zostały na olszyńskim dworcu kolejowym załadowane na wagony. Całą tę operację ochraniała bateria przeciwlotnicza przesunięta z Olszyny Górnej. W walkach w okolicy Olszyny zginęło łącznie 32 żołnierzy niemieckich. Straty Rosjan pod Olszyną nie są znane.

Dworzec kolejowy w Olszynie. Stąd odjeżdżały pociągi ewakuacyjne z cywilami

Uchodźcy mogli mieć ze sobą tylko podręczny bagaż

Olszyna w latach 40. Budynek Urzędu Gminy i siedziba lokalnych władz NSDAP. Stąd ewakuowano ciężarówkami olszyńskich cywili.

Niemieccy żołnierze w trakcie patrolu rozpoznawczego

Niemiecki pancerniak pozuje do zdjęcia na swoim czołgu, zaparkowanym na jednej z ulic w Olszynie

Żołnierze niemieccy odpoczywają w Olszynie

Grupa oficerów i podoficerów niemieckich przed restauracją Auguste Scholz w Olszynie (obecnie Szkoła Podstawowa nr 1)

Pododdział Volkssturmu

Pałac w Olszynie Średniej był siedzibą sztabu dywizji broniącej Lubania
Autor: Zbigniew Madurowicz
Data publikacji 01.03.2026 r.

Zbigniew Madurowicz jest pasjonatem historii, cenionym publicystą i regionalistą związanym ze Stowarzyszeniem Miłośników Górnych Łużyc. Publikuje w Przeglądzie Lubańskim i Gazecie Olszyńskiej. Z wykształcenia jest farmaceutą. Pełni funkcję Wiceprezesa Zarządu Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej.

Komentarze
Weekend z historią. Ostatnie miesiące II wojny światowej w Olszynie — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>