O Krok od tragedii
Tylko minuty dzieliły mieszkańców jednego z budynków przy ul. Fabryczna – osiedle od tragedii po tym, jak lokatorzy jednego z mieszkań postanowili w piecu wypalać otuliny z kabli, by następnie w ten sposób uzyskany złom sprzedać w skupie.
Sąsiedzi wypalaczy twierdzą że mężczyźni, a właściwie jeden z nich który jest najemcą mieszkania, proceder wypalania kabli w piecu domowym prowadzi już od blisko dwóch miesięcy, zatruwając mieszkańców całej dzielnicy. – Zwracaliśmy mu uwagę, żeby zaprzestał tego palenia bo wezwiemy policję i straż miejską. Faktycznie przestał wypalać, ale tylko w dzień, bowiem w nocy proceder trwał w najlepsze – mówi jeden z sąsiadów niesfornych lokatorów. – Dziwimy się że mimo naszych zgłoszeń, jakoś nikt za bardzo nie przejął się tym problemem. Nawet tak bardzo aktywny zawsze burmistrz, który przecież mieszka kilkadziesiąt metrów dalej, nie zareagował na dym oraz smród spalenizny, jaki wydobywał się z jednego z kominów naszego budynku – mówią mieszkańcy.
Mieszkańcy budynku mieli wreszcie dość i wezwali na pomoc miejskich strażników, których jednak ”wypalacze” do mieszkania nie wpuścili.- Dwa dni później o mało ci dwaj sąsiedzi, o ile tak w ogóle ich można nazwać, nas tu nie spalili – mówią lokatorzy budynku.
Mieszkańcy kiedy zauważyli wydobywający się z mieszkania dym, oraz jednego z lokatorów, który był kompletnie pijany, natychmiast zawiadomili straż pożarną i policję. Tylko szybka reakcja lubańskich strażaków uratowała budynek od spłonięcia, a lokatora od śmierci w ogniu.
– Mężczyzna noc spędził w naszej izbie zatrzymań. Teraz policjanci ustalają przebieg całego zdarzenia, oraz to jak doszło do zaprószenia ognia – mówi asp. Justyna Bujakiewicz – Rodzeń z lubańskiej komendy policji.
Budynek i jego lokatorzy, w którym doszło do niegroźnego na szczęście pożaru, od dawna mają pecha. Z mieszkań kilkakrotnie już miejskie służby wynosiły denatów, którzy w wyniku nadużywania napojów wyskokowych zeszli z tego świata, straż również tam interweniowała kilkakrotnie. Przed trzema laty, to właśnie w tym budynku doszło do wybuchu butli z gazem, w wyniku czego cztery mieszkania zostały zniszczone, a pijani sprawcy wybuchu zostali poparzeni. Ucierpiała również część sąsiadów. -Dlaczego zawsze musimy cierpieć z powodu jakiś lumpów, których nam co jakiś czas tu zakwaterują? – pytają lokatorzy zamieszkujący budynek.
Red.

