List do Redakcji – Co z tą drogą?
Z niepokojem obserwujemy wstrzymanie prac przy remoncie drogi dojazdowej do autostrady A-4 na trasie Lubań – Godzieszów. O ile pierwszy etap prac polegający na ułożeniu nowej nawierzchni na i łagodzeniu wiadomego łuku w końcowym fragmencie przed Godzieszowem przebiegł naprawdę szybko, o tyle zakończenie prac przeciąga się w sposób niebezpiecznie niezrozumiały. Mianowicie od praktycznie miesiąca na budowie nic się nie dzieje. Ani pracowników ani sprzętu budowlanego nie uświadczysz, tak jakby remont zakończono.
Z doniesień lokalnej prasy wynika, iż wskutek wady konstrukcyjnej mostu w Henrykowie całość odwlecze się do maja przyszłego roku. Jako częsty użytkownik tejże drogi ze zgrozą przyjmuję taką informację i po prostu się z nią nie zgadzam. No bo dlaczego wskutek złego zaplanowania prac, nie przewidzenia oczywistej rzeczy jaką było założenie nieprzejezdności w nowych warunkach natężenia ruchu starego mostku w Henrykowie, płacić mają zwykli zjadacze chleba, użytkownicy drogi, szczególnie mieszkańcy okolicznych miejscowości?
Proszę postawić się w sytuacji wielu osób na co dzień mieszkających np. w Godzieszowie i Henrykowie i zatrudnionych w Lubaniu, którzy już od trzech miesięcy ponoszą koszty dodatkowych objazdów przez Nowogrodziec. A co z kierowcami udającymi się z Lubaniu w kierunku Węglińca i na odwrót? Mamy okres wysypu grzybów. Do lasów po dary natury zwłaszcza w weekendy wyjeżdżają spore grupy m.in. Lubaniaków. Rejony Węglińca, Ruszowa, Jagodzina to miejsca oblegane. Najkrótsza trasa w tym kierunku wiedzie przez Henryków i Godzieszów.
Napisałem wcześniej, iż pierwszy etap prac został ukończony sprawnie i wg posiadanych informacji jest doskonale przejezdny i bezpieczny. Jednak do ruchu nie został jeszcze włączony. Nie zważając na to wielu kierowców korzysta z odcinka wyremontowanej nawierzchni chcąc ograniczyć koszty dojazdu do zakładów pracy czy miejsc zamieszkania. Jak to się mówi – samo życie. Sam pewnie bym tak robił nie mając pieniędzy na zakup dodatkowej porcji paliwa. A Policja brzydko mówiąc łoi. Jak choćby w ostatnią niedzielę. Obok gospodarstwa rolnego w Henrykowie miałem możność zaobserwować dwa lubańskie radiowozy, kolejkę zatrzymanych aut i wściekłych kierowców ustawionych jak do konfesjonału w celu złożenia wyznania winy i stosownej daniny. Danina do świecącego pustkami polskiego budżetu do 500 zł i 6 pkt-ów karnych. I nie ma dyskusji. Przyznają Państwo że słono za wydawałoby się stosunkowo niewinne przewinienie.
Nie wiem jak sytuacja potoczy się dalej. Osobiście nie wierzę w termin majowego zakończenia prac, bo nigdy tak nie jest. Samo życie. Zbliża się okres intensywnych wyjazdów związanych z świętem Wszystkich Świętych, dalej Boże Narodzenie. W portfelach trzeba założyć dodatkowy wydatek do i tak wysokich kosztów związanych z tym okresem.
A przecież można inaczej, wystarczy tylko chcieć. W Henrykowie istnieje objazd wspomnianego feralnego mostka. Zresztą wykorzystywany obecnie. Jeżeli nie takie wyjście, to ułożenie kładki obok zamkniętego przejazdu i ruch wahadłowy przynajmniej dla samochodów osobowych. A dalej z ograniczeniem prędkości, spokojnie jak po dywaniku można dojechać do Godzieszowa. Panowie decydenci ruszcie głowami i czymś tam jeszcze (przepraszam, ale emocje czasami biorą górę) i nie utrudniajcie i tak niełatwego życia Polakom. Liczę na stosowny komentarz i jasną deklarację osób odpowiedzialnych za ten stan rzeczy.
Jarosław Ludowski
