Bitwa Lubańska cz. 4
Lubań 1945 – miasto w ogniu.
Część 4. Zwycięzcy i przegrani. Bilans walk.
Ten połowiczny sukces odniesiono za cenę ogromnych strat, tak cywilnych jak i materialnych. Uparta i bezsensowna obrona Lubania doprowadziła w 65% do zniszczenia infrastruktury mieszkaniowej i w 75% przemysłowej, łącznie ok. 1.850 budynków. Przedmieścia zgorzeleckie, nowogrodzieckie i mikołajskie legły w gruzach, zniszczeniu bądź poważnemu uszkodzeniu uległy fabryki, zakłady przemysłowe i remontowe przy ul. Kopernika, Zgorzeleckiej, Wrocławskiej ,Jeleniogórskiej czy Gazowej, ponadto reprezentacyjne gmachy szkół (Lutra, Gimnazjum), hotele (Pod Jeleniem), kościoły i obiekty sakralne (św. Trójcy, św. Krzyża, Klasztor Sióstr Magdalenek) i wiele innych zabytkowych perełek budownictwa wielorodzinnego, willowego i handlowego Lubania. Trudno oszacować straty w ludności cywilnej, chociaż zapewne z uwagi na przeprowadzoną wcześniej ewakuację miasta nie były one wysokie.
Z kolei bilans strat wojskowych obydwu stron budzi spore wątpliwości. A. Wilczyński za K. Kasperem podaje liczbę 548 ofiar po stronie niemieckiej. [1] Niestety liczba strat po stronie radzieckiej jest nieznana. Na cmentarzu lubańskim pochowano ok. 200 żołnierzy sowieckich ale wciąż odnajdywane są szczątki ludzkie w całym obszarze walk.
Jeżeli chodzi o sprzęt wojskowy autor cytuje za nieznanym źródłem rosyjskim zdobycze sowieckie będące jak to ujął „stekiem bzdur i idiotyzmów” (ponad 30 tysięcy ofiar, 600 czołgów itd.), jednak kilka akapitów dalej bezkrytycznie cytuje niemieckich korespondentów wojennych o 80 (!!!) zniszczonych sowieckich czołgach w samym tylko Lubaniu i grubo ponad stu poza granicami miasta. Niemieccy dowódcy też sobie nie żałują. Wg relacji płk. Hansa von Lucka jego grupa bojowa oraz 17. Dywizja Pancerna w trakcie kontrataku w dniach 2-5 marca zniszczyła łącznie 80 radzieckich czołgów. (!!!) Jest tylko jeden mały problem, w tamtym rejonie działania i w tamtym czasie sowiecki 6. Korpus Pancerny już taką liczbą czołgów nie dysponował. Goebbelsowskie banialuki? Najprawdopodobniej.
Obiektywnie trzeba przyznać, że tak pod względem powielania owoców sukcesu jak i zaniżania goryczy porażki jedna strona nie ustępowała drugiej. 3. Armia Pancerna Gwardii wg stanów sprzętowych korpusów pancernych i zmechanizowanych na dzień 8.02 dysponowała liczbą 454 czołgów i dział pancernych, na dzień 01.03. miała ich 201, a na 06.03 – 114 jednostek. W trakcie działań bojowych uzupełnień nie było, a więc łączna strata jednostek bojowych w ciągu trwania Operacji Dolnośląskiej wyniosła 340 jednostek bojowych, a w okresie niemieckiego kontrataku pod Lubaniem – 87. [2] Jeżeli zatem niemiecka 17. DP odstrzeliła 80 z nich daleko na Pn-Z od miasta, w mieście naliczono kolejne 80 i poza miastem w obszarze Radogoszcz – Henryków – Pisarzowice ponad 104 [2] to otrzymamy łącznie co najmniej 260 jednostek bojowych wroga. Czysty absurd ponieważ na rejon Lubania przypadałoby ok. ¾ całkowitych sowieckich strat. Walczący w Lubaniu 7. KP w dniach 25.02 – 06.03 utracił łącznie 27 jednostek bojowych. [2] Załóżmy że w okresie 17.02-24.02 drugie tyle, a więc również z dużą przesadą uzyskamy 54 czołgi i działa pancerne. Jak to się ma do owych 80 ustrzelonych w mieście wg niemieckiego kronikarza? Ostatecznie jeżeli założymy, iż w całym okresie Bitwy Lubańskiej, a więc w dniach 17.02 – 06.03 Rosjanie utracili drugie tyle j. b. niż w dniach niemieckiego kontrataku to otrzymamy liczbę 174 czołgów i dział pancernych i raczej nie będzie tu wielkiego błędu.
Straty niemieckiego sprzętu wojennego w całej fazie Operacji Dolnośląskiej (08.02 – 29.02.1945 r.) w całym obszarze działania od Ścinawy nad Odrą, aż po Goerlitz musiały być znaczne zważywszy na ogromne tempo sowieckiego natarcia i przewagę liczebną i tutaj liczba 408 czołgów i 144 dział pancernych podawana w dzienniku bojowym 3. Armii Pancernej Gwardii zapewne jest zawyżona, ale czy aż tak bardzo? Jeżeli jest błąd w tym zestawieniu to wynikający raczej z tego, że spora część zakwalifikowanych jako zniszczone jednostek bojowych mogła być tylko uszkodzona i po krótkim bądź długim remoncie wróciła na pole walki. A ile zatem tak naprawdę niemieckich czołgów zostało zniszczonych wokół Lubania i w samym mieście? A. Wilczyński dla samej tylko FGD, a więc jednej z czterech dużych jednostek pancernych walczących pod Lubaniem tylko w dniach 02-06.03. podaje stratę 12 j.b. [1] Jeżeli pomnożymy tę liczbę przez 4 i dodamy przynajmniej 50% na czas od 17.02 do 02.03 to otrzymamy co najmniej 70 czołgów i dział pancernych.
Pozostawiając już te statystyki pozostaje nam jeszcze odpowiedzieć na dwa zasadnicze pytania:
- Jaki sens miała tak twarda niemiecka obrona Lubania?
- Dlaczego sowiecki atak zakończył się niepowodzeniem?
Odpowiadając na pierwsze pytanie strona niemiecka mówi o fakcie oczywistym, o obronie „mitycznej” wręcz linii kolejowej Drezno – Wałbrzych – Wrocław i dalej na Górny Śląsk, aż do czeskiej Ostravy. Linii kolejowej dzięki której miało się ziścić marzenie odblokowania Wrocławia i która zapewniała kontakt pomiędzy stacjonującą na zachód od Nysy Łużyckiej 4. Armią Pancerną, zgrupowaną na północy Czech 17. Armią i dalej na wschodniej flance 1. Armią Pancerną. Gen. Hans von Ahlfen, d-ca Festung Breslau i autor książki Walka o Śląsk 1944/1945 twardo broni tezy o strategicznym znaczeniu tejże trasy. [3] Tak z Wałbrzycha jak i z Kłodzka odcinki tej linii wiodły bezpośrednio do Wrocławia, a więc mogły być wykorzystane do transportu w bezpośredni rejon walk dużych jednostek wojskowych. Jednak gdy spojrzymy na mapę północnych Czech i sieć połączeń kolejowych w tym rejonie to szybko uświadomimy sobie, że na południe od Gór Izerskich, Karkonoszy i Kotliny Kłodzkiej na trasie Drezno – Melnik – Nymburg – Hradec Kralowe – Kłodzko biegnie równolegle równie przepustowa (jeśli nie bardziej) magistrala kolejowa kolei czeskich.
Zlokalizowana w odległości co najmniej 100km na południe o linii frontu, na głębokim zapleczu w obszarze niezakłóconego panowania 17. Armii z Grupy Armii „Środek” i nie narażona na ostrzał artyleryjski czy ataki z powietrza wrogiego lotnictwa. To prawda, że na odcinku Drezno – Kłodzko była ona dłuższa o ok. 100km jednak jak się ma owe 100km naddatku do innych oczywistych korzyści nietrudno ocenić. Sam gen. von Ahlfen podaje fakt istnienia i możliwości wykorzystania tego połączenia, jednak stwierdza, iż linia ta była mniej przepustowa. Trudno powiedzieć, czy jednotorowy polski odcinek od Goerlitz do Jeleniej Góry na styku frontu w porównaniu z czeską linią „poraża” brakiem przepustowości?
Najwyraźniej lekceważąc przytoczony powyżej aspekt d-ca Grupy Armii „Środek” w myśl dyrektywy Hitlera nie oddania ani piędzi niemieckiej ziemi nakazał zamienić miasto w redutę i bronić jej do upadłego. A jak w praktyce po odblokowaniu linii kolejowej wyglądała jej dalsza eksploatacja? Na odcinku Goerlitz – Gryfów Śl. trasa przebiegała w odległości min. 6 km i max. 12 km od linii frontu, a więc ciągle była narażona na ostrzał sowieckiej artylerii średniego i dużego kalibru, a szczególnie oczywiście stacje w Lubaniu, Olszynie Lubańskiej czy nawet Gryfowie Śl. Jak pisze Waldemar Bena w „Lubań wczoraj i dziś” jedynie w okresie Wielkiego Tygodnia już po zakończeniu Bitwy Lubańskiej na Lubań spadło 630 pocisków. [4] Przypuszczalnie spora część z nich kierowana była na dworzec kolejowy powodując ciągłe uszkodzenia torowisk, rozrządów, nastawni i innych urządzeń i budynków kolejowych niezbędnych do zapewnienia bezpiecznej eksploatacji trasy. Ponadto ciągłe rozpoznanie lotnicze tego rejonu przez stacjonujące w Osłej k/Bolesławca sowieckie lotnictwo jak również tzw. swobodne polowania lotnictwa myśliwskiego skutecznie utrudniły eksploatację linii. To właśnie podczas ataku na transport kolejowy poruszający się pomiędzy Lubaniem, a Zgorzelcem został zestrzelony ukraiński as myśliwski Iwan Babak, o czym pisaliśmy jakiś czas temu. http://www.lubanski.eu/nieznani-bohaterowie-bitwy-o-luban-cz-i/ Przedtem zdołał jednak ogniem działek pokładowych zapalić kilka wagonów.
Wypada jeszcze napisać kilka słów o samej idei odblokowania Wrocławia, dla której zawzięcie broniono trasy kolejowej i miasta Lubań. Jak wiadomo sowiecki pierścień okrążenia wokół Wrocławia zamknął się w dniu 16 lutego 1945 r. Tuż przed tą datą jednostki niemieckie próbowały zapobiec tej sytuacji atakując z południa i dlatego jak pamiętamy przed dojściem do Lubania część jednostek 3. APGw. Rybałki została zawrócona w rejon Strzegomia umożliwiając ostatecznie zaciśnięcie pierścienia okrążenia. Niemiecki kontratak się nie udał. A co było dalej? Po tym wydarzeniu większość niemieckich dowódców wojskowych uważała odblokowanie Wrocławia za mrzonkę. Znany nam chociażby płk. Hans von Luck nazywał te plany iluzją wobec ogromnej przewagi Rosjan. Ale szczególną wagę mają słowa szefa sztabu generalnego Grupy Armii „Środek” gen. O.O. von Natzmera, a więc sztabu samego Schoernera, który stwierdził wyraźnie, że zadanie odblokowania Wrocławia mogło być zrealizowane max do 24.02.1945r., a po tym czasie armie stacjonujące w Czechach utraciły bezpowrotnie możliwości operacyjne i mogły się skupić jedynie na obronie swoich pozycji. [3]
Dlaczego zatem pomimo w/przytoczonej wiedzy gen. Schoerner poświęcił Lubań? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Zdecydowały zapewne jako dla zagorzałego nazisty bezwzględna lojalność wobec Hitlera nakazująca bronić za wszelką cenę niemieckiej ziemi, chęć wykazania inicjatywy krótko po nominacji na d-cę Grupy Armii „Środek” ale też i błędne rachuby i zwykłe błędy w dowodzeniu, o których często wspomina w swojej książce von Alphen. W walkach na Śląsku niejednokrotnie nakazywał podległym oddziałom atak bądź trwanie na pozycjach z góry przegranych i to wbrew opinii swoich oficerów. Bezsensownie narażał życie swoich żołnierzy i mienie obywateli, podobnie jak w Lubaniu. „Szalony ferdi”, „krwawy Ferdinand”, czy jak mówił o nim Goebbels „krwawy pies” wymagał od innych cudów i bezwzględnie karał za niesubordynację, a sam cudotwórcą nie był, co najwyżej średniej miary wysokim dowódcą wojskowym. Miał problemy również z honorem gdy na koniec opuścił swoją armię w cywilnym przebraniu i uciekł samolotem na tereny opanowane przez Amerykanów, co nawiasem mówiąc i tak nie ustrzegło go przed wieloletnim więzieniem za popełnione zbrodnie wojenne.
Na koniec odpowiadając na drugie pytanie, dlaczego sowiecki atak zakończył się niepowodzeniem, posłużmy się znamiennym cytatem ze wspomnień d-cy 56. BPGw płk. Zachara Slusarenki:
„Mimo wszystko nie zdołaliśmy w wyznaczonym przez przełożonych terminie sforsować Bobru i opanować Lubania. Przyczyna tkwiła w tym, że nieprzyjaciel zaczął dużymi siłami obchodzić 3 armie pancerną od wschodu. Miał on świeże, całkowicie skompletowane, przerzucone z frontu zachodniego jednostki, my zaś po 15-20 wozów bojowych w brygadzie. I jeszcze jedną, powiedziałbym, nawet zasadniczą przyczyną było to, że zbyt ufaliśmy we własne możliwości, nie docenialiśmy sił wroga i zbyt gorączkowo parliśmy do przodu.” [5]

Linia frontu i sowieckie stanowiska artyleryjskie wokół Lubania i Gryfowa Śl. – fragment sowieckiej mapy sztabowej z 01.05.1945 r.
Trudno o lepsze podsumowanie przyczyn sowieckiej porażki. Można dorzucić jeszcze wyczerpanie sowieckich jednostek trwającą drugi, potem trzeci i czwarty tydzień nieustanną ofensywą, braki w zaopatrzeniu i paliwie do czołgów, awarie sprzętu (większość czołgów miała już wykonane resursy po 900-1000 km co kwalifikowało je do remontu). Ponadto kardynalnym błędem sowieckiego dowództwa w walkach w Lubaniu w obliczu strat i twardej niemieckiej obrony z użyciem barykad i jednostek niszczycieli czołgów było nie wykorzystanie piechoty. Ale abstrahując od w/w czynników kluczowa wydaje się, jak wspomniał Slusarenko, doskonała niemiecka taktyka uderzenia 8. Dywizji Pancernej już 18 lutego w lewe skrzydło nacierających Rosjan. Uderzenie to skutecznie ostudziło zapał atakujących i zmusiło ich do ciągłego angażowania w tamtym rejonie dodatkowych jednostek kosztem działań na kierunku Lubańskim i Zgorzeleckim. Zastanawiające, dlaczego gen. Schoerner nie kontynuował działań militarnych właśnie tam wzmacniając odpowiednio swoje siły i pośrednio działając na rzecz odbicia Lubania. Zapewne w pierwszej fazie utraciłby miasto, ale nie wykluczone, że niedługo potem zmusiłby Rosjan do jego opuszczenia. Teraz to już tylko luźne dywagacje. Stało się tak, jak się stało, czymże w końcu w świetle ogromnej hekatomby II Wojny Światowej były losy niedużego łużyckiego miasta na Kwisą.
Koniec
Jarosław Ludowski
PS. Na koniec zapraszam Państwa do krótkiej podróży po rejonach walk. Na wszystkich zdjęciach pokazano zarówno miejsca jak i przedmioty związane z Bitwą Lubańską. Gdzie je wykonano – może ktoś odpowie na naszym forum?
Bibliografia:
[1] Arkadiusz Wilczyński – Lubań 1945. Ostatnie zwycięstwo III Rzeszy; CB, 2006
[2] Журнал боевых действий 3 Гв. ТА с 1 февраля по 13 марта 1945 г.
[3] Hans von Alphen – Walka o Śląsk 1944/1945; Wydawnictwo Dolnośląskie
[4] Waldemar Bena – Lubań wczoraj i dziś; Compal, 2005
[5] Zachar Slusarenko – Ostatni wystrzał; MON, 1981





























