Dla Polski mogę orać nawet z diabłem
Wczoraj (8.01), w piątkowy późny wieczór, na zaproszenie Salonu prof. Dudka, wystąpił Kornel Morawiecki z wykładem „Miara rzeczy”. Spotkanie miało miejsce w średniowiecznych wnętrzach wrocławskiego Muzeum Architektury.
W spotkaniach uczestniczy zazwyczaj podobna liczba osób, bowiem imienne zaproszenia rozsyłane są precyzyjnie do stałych bywalców – uczestników spotkań o ponaddwudziestoletniej tradycji. Tym razem było inaczej. Na spotkanie przybył niezapowiedziany tłum, co było zaskoczeniem nawet dla organizatorów. Na wykład zjawiłem się kwadrans wcześniej, by ze zdziwieniem stwierdzić, że wszystkie miejsca są już zajęte.
Krótki wykład, poprzedzający dwie sesje pytań ze strony zgromadzonych dotyczył ewolucji postrzegania przestrzeni, w której osadzone jest nasze społeczeństwo związane z kulturą europejską. Tak przygotowane zagajenie pod burzliwą dyskusję, o charakterze jak najbardziej politycznym, było dobrym zabiegiem, bowiem wiele odpowiedzi na postawione, niełatwe pytania można było właśnie lepiej zrozumieć po wysłuchaniu tego na wskroś humanistycznego wykładu.
No tak, ale dla przeciętnego mieszkańca Lubania – oddalonego co najmniej półtorej godziny drogi od Stolicy Dolnego Śląska, jaką wartość ma informacja o tym spotkaniu? Otóż informacja jest doniosła. Na naszych oczach powstaje niewątpliwy autorytet, jakim jest osoba Marszałka Seniora Kornela Morawieckiego.
Na spotkanie przybyły dwie grupy słuchaczy tragicznie podzielone w swych poglądach na współczesną rzeczywistość. Przybyli, by zapytać, poradzić się, podyskutować, a nawet prowokować. Kornel Morawiecki starał się godzić wiele racji z pozoru nie do pogodzenia. Zwornikiem miałby być Naród, dla którego jest skłonny współpracować z dawnymi przeciwnikami politycznymi.
Po zakończeniu spotkania nasunęła mi się refleksja, że wiele osób czuje w obecnej zmanipulowanej rzeczywistości potrzebę dokonania wewnętrznego wyboru opartego na autorytecie. Myślę, że Kornel Morawiecki z coraz większym sukcesem sprostuje temu wyzwaniu.
Autor: Andrzej Ploch

