– Czuję się nękana przez władze Lubania – list do redakcji
Pani Elżbieta kiedyś mieszkała w Lubaniu. Dziś mieszka w Bolesławcu, ale z Lubaniem rozstać się nie może. I nie dlatego, że tęskni, a dlatego że czuje się nękana przez burmistrza za pośrednictwem Administracji Mieszkań Komunalnych. W sprawie brak jest dobrej woli do polubownego rozwiązania sporu. – Czuję się po prostu nękana przez władze Lubania – wyznaje Pani Elżbieta.
W 2009 roku nagle zmarł jej partner. Miał mieszkanie własnościowe, które przed jego śmiercią zamieszkiwali razem. Wtedy też nagle pojawili się rzekomi spadkobiercy. Pani Elżbieta wniosła pozew do sądu o ustalenie spadku na jej rzecz. Przed śmiercią, jak twierdzi, spisany był testament i wolą zmarłego było, aby to ona była spadkobiercą małego mieszkania w Lubaniu. W trakcie postępowania sądowego kilku świadków zeznało, że faktycznie taka była wola zmarłego, ale sąd nie znalazł na tyle silnych dowodów, aby roszczenie to uznać. Mieszkanie w związku z tym, że zmarły nie miał potomstwa, stało się własnością Gminy Lubań.
Jak się okazało, masa spadkowa zawierała również długi. Niespłacone karty kredytowe, zaległości w opłatach i ratach kredytów. Na jednym ze spotkań z byłym burmistrzem Konradem Rowińskim Pani Elżbieta usłyszała, że jak zamknie długi, czyli je spłaci, to miasto Lubań podpisze z nią umowę najmu na lokal. Zaufała i spłaciła. Na bieżąco też uiszczała opłaty za mieszkanie, czekając na umowę najmu. Tylko że w między czasie odbyły się wybory, a burmistrzem został Arkadiusz Słowiński i dla Pani Elżbiety wszystko się zmieniło, bowiem okazało się że to, co obiecał Rowiński, za czasów Słowińskiego już się nie liczy.
Niestety po wyborach zaczęła otrzymywać pisma. Z jednej strony wzywające ją do sprzątnięcia piwnicy pod karą zlecenia tej czynności i obciążenia jej kosztami, do wymiany wodomierzy w lokalu, wypowiadanie umów z podwyżką czynszu (żadnej umowy pomiędzy stronami nie było), a z drugiej rozpoczęto proces eksmisji.
Pani Elżbieta w lokalu nie zamieszkiwała, bo nie było w nim nawet liczników, ale pełna nadziei opłaty uiszczała. Kiedy zwróciła się kolejnym pismem do burmistrza z zapytaniem, dlaczego ona z masy spadkowej, którą przejęła gmina, miała spłacić długi, odpowiedziano jej, że powstały one za życia zmarłego i są one również jej, ponieważ i ona z tego korzystała. Pod pismem podpisał się Arkadiusz Słowiński. Tylko że, jak słusznie zauważa Pani Elżbieta, masa spadkowa to nie jest jedynie dobro, a całość inwentarza i ten w całości powinien być przejęty przez gminę. Łącznie z długami.
Kiedy do komornika wpłynął wniosek o eksmisję kobiety, ten zgodnie z prawem zwrócił się z zapytaniem, dokąd ma ją eksmitować. Burmistrz wskazał pobyt na okres zimowy w ośrodku Monar Markot w Domu Samotnej Matki w Pobiednej.
Pomimo że Pani Elżbieta wyprowadziła się z Lubania już dawno i zdała klucze, to od eksmisji nie odstąpiono. Jej koszt to ponad 2 tys. 300 zł. Poprosiła o pomoc biuro poselskie Poseł Beaty Kempy. Pismem osobiście zwróciłam się do burmistrza o cofnięcie spod egzekucji eksmisji. Niestety wczoraj Pani Elżbieta odebrała pismo od komornika wzywające ją do uiszczenia należności. Kobieta boi się, że jej mała renta zostanie zajęta przez komornika.
Oczywiste jest to, że prawa nie złamano, ale czy było to postępowanie humanitarne, pozostaje pod znakiem zapytania. Czy nie lepiej jest mieć wpływy z czynszu niż obciążać budżet opłatą za pobyt w Domu Samotnej Matki, pozostawiam jako pytanie otwarte. Ponadto dlaczego do długów nikt się nie przyznał, a do majątku tak?
Autor: Ewa Gutek
