Weekend z historią: profesor Johan Heinrich Winckler – badacz elektryczności z Lubania
23 maja br. w Muzeum Regionalnym w Lubaniu odbyła się uroczysta konferencja, związana z prezentacją odnowionego sarkofagu lubańskiego burmistrza Johanna Wincklera (1608-1667), odnalezionego w 2024 roku podczas prac archeologicznych na Placu Lompy. Miałem przyjemność z tej okazji wygłosić referat pt. „Johann Winckler – burmistrz na trudne czasy”, podczas którego zaprezentowałem życiorys tej zasłużonej dla miasta osoby. Już na wstępie przygotowywań skojarzyłem sobie, że przecież już gdzieś czytałem o Johannie Wincklerze. Dość szybko zorientowałem się, że skojarzenie dotyczyło osoby o zupełnie innej profesji, żyjącej sto lat później, ale za to dużo bardziej znanej w naukowym świecie Europy – profesora Johanna Heinricha Wincklera, urodzonego w Jałowcu, wychowanego w Uniegoszczy i wyedukowanego w Lubaniu, który był rektorem Uniwersytetu w Lipsku, prekursorem badań nad elektrycznością oraz wielkim orędownikiem idei ochrony zwierząt, twierdząc że mają one duszę.
Współcześnie więcej o tym pochodzącym z Górnych Łużyc uczonym przeczytamy w publikacjach zachodnioeuropejskich, z rzadka natrafimy na informacje po polsku. Dzisiaj więc przypomnę życiorys i dokonania drugiego, choć niespokrewnionego z pierwszym, Johana Heinricha Wincklera.
Syn młynarza z Jałowca i Uniegoszczy

Wingendorf oznaczony w granicach Queis Kreis, wchodzącego w skład Górnych Łużyc. Mapa Hommana z 1753 roku.
W dniu 12 marca 1703 roku w niewielkiej wsi Wingendorf na Górnych Łużycach przyszedł na świat Johann Heinrich Winckler. Wingendorf to dzisiejszy Jałowiec, część większej wsi, założonej w latach 50. XIII wieku, prawdopodobnie z inicjatywy Petra von Swabisdorff, podobnie jak z jego inicjatywy założono wsie Szyszkową, Baworowo, Kościelniki i Pisarzowice. Wówczas jeszcze funkcjonowała nazwa Cunradsdorf, która obejmowała także tereny na prawym brzegu Kwisy, na których powstał kilka domostw tej wsi. W XIV wieku wskutek podziałów granicznych, wieś na trwale rozdzielono, jedna otrzymała nazwę Holzkirch (Kościelnik), a druga, mała część po prostu Mała Wieś czyli Wenig Dorf, którą to nazwę z czasem zniekształcono w Wingendorf. Pomimo, iż Jałowiec znajduje się na prawym brzegu Kwisy, to już w początkach XV wieku wszedł w skład Górnych Łużyc, z uwagi na prośbę właściciela Czochy który nabył tę wieś, Hartunga von Klüx.

Młyn pałacowy na Uniegoszczy w okresie międzywojennym.
Ale wracając do początku XVIII wieku. Ojciec Johanna, młynarz, prawdopodobnie wówczas dzierżawił młyn na rzece Olszówka w Jałowcu, od ówczesnego właściciela tej wsi Hermanna von Salza (1657-1725), właściciela także Pisarzowic i Zaręby, pochowanego w Jałowcu. Pierwsze lata dziecięce Johann Heinrich bawił się jeszcze w Jałowcu, ale wkrótce jego ojciec zamienił dzierżawę na bardziej zyskowną, obejmując młyn pałacowy w Uniegoszczy. Czy wiązało się to ze zmianą profilu młyna? Prawdopodobnie około 1699-1700 roku młyn w Jałowcu zmienił profil na młyn produkujący papier.

Widok na południową część Uniegoszczy w 1907 roku. Oznaczyłem lokalizację młynu, widać zasilający go potok biegnący od strony dawnej fabryki tektury/papieru (wcześniej młyn chlebowy). W latach 70. XX wieku wyprostowano zakole Kwisy dochodzące prawie pod sam młyn.
Wieś Uniegoszcz natomiast należała wówczas do Justa Wilhelma Antona von Almesloe, zwanego baronem Tappe. Baron był bardzo gościnnym i wykształconym szlachcicem, warto wspomnieć chociażby, iż w 1707 roku w pałacu gościł króla Rzeczypospolitej, Stanisława Leszczyńskiego. Młyn pałacowy w Uniegoszczy był jedynym młynem na terenie tej wsi. Zlokalizowany był w widłach dwóch niewielkich strumieni, a tuż za młynem łączyły się w jeden i wpływał do Kwisy. Jeden, biegnący od młyna w Jałowcu (czyżby sztuczny kanał?) i drugi biegnący aż z lasów na granicy Uniegoszczy i Olszyny Dolnej. Do dziś ostał się budynek młyna, choć już wielokrotnie przebudowany, zapewne młodszy o dwieście lat, przy bocznej odnodze ulicy Jeleniogórskiej, pod nr 19b-c. Współcześnie woda płynie niewielkim strumieniem ze stawów przy ulicy Bocznej-Jałowcowej, natomiast na przełomie lat 60. i 70 XX wieku została zasypana młynówka prowadząca wodę od fabryki tektury. Młyn ten działał nadal jeszcze w pierwszych kilkunastu latach powojennych.

Budynek młyna, po wielu przebudowach.
Uczeń lubańskiej szkoły
Zawód młynarza w tamtych czasach plasował taką osobę wśród bogatszej części mieszkańców Uniegoszczy. Z zapisków wiemy, że dzieciństwo i lata młodzieńcze Johann spędził właśnie w tej miejscowości, gdzie matka uczyła go czytać i pisać, co już jest dość zaskakującą informacją. W tamtym okresie przecież do szkół posyłano wyłącznie chłopców. Johann z pewnym opóźnieniem poszedł do szkoły, gdyż w tamtym czasie mieszczanie posyłali swych synów do nauki w wieku 7-8 lat. Tymczasem Johanna zapisano do lubańskiej szkoły miejskiej przy dzisiejszym Placu Lompy dopiero w wieku 11 lat. Od tej pory pokonywał tą trasę przez co najmniej następnych osiem lat. W tym okresie rektorem lubańskiej szkoły był Johann Paul Gumprecht, a nauczycielami Christian Jacob Günther, August Valentin Seidemann, Johann Jacob Richter. Lubańska szkoła znana była z wysokiego poziomu edukacyjnego, a miejscowi nauczyciele zaszczepili ciekawość świata u młodego Johanna. Były to dobre podstawy do kontynuowania nauki na uczelni wyższej.

Po lewej Thomasschule w roku 1723, miedzioryt Johanna Gottfrieda Krugnera Starszego.
Studia i pierwsza praca w Lipsku
Johann Heinrich dość późno rozpoczął studia, co było zapewne spowodowane w ogóle późnym rozpoczęciem nauki szkolnej. Na studia trafił dopiero w 1724 roku, jego rodzice wybrali uczelnię w saksońskim Lipsku. W tym okresie Lubań znajdował się granicach Saksonii, choć pod berłem Augusta II Mocnego, króla Polski. W Lipsku, zgodnie z zasadami, rozpoczął studia od filozofii, następnie rozszerzył kierunek na teologię oraz języki klasyczne (greka, łacina). Wśród jego nauczycieli byli teolog Johann Gottlob Pfeiffer, filozof Johann Andreas Rüdiger i filolog Christian Ludovici. W 1728 roku Winckler wrócił na kilka tygodni do Lubania, gdzie intensywnie studiował filozofię Christiana Wolffa. Po pięciu latach nauki, Winckler rozpoczął pracę w Lipsku, gdzie w 1731 roku został zatrudniony w słynnym gimnazjum Thomasschule, jako tzw. czwarty nauczyciel (najniższy poziom) tzw. collega quartus. Wspomnę tylko, że gimnazjum to powstało już około 1212 roku, odbywały się w nim różnorodne dysputy, zarówno przed, jak i w okresie wprowadzenia reformacji. Do nauki śpiewu i muzyki sprowadzano najlepszych nauczycieli, kantorem był chociażby w 1722 roku Georg Philipp Telemann, a po nim w 1723 roku sam kompozytor Johann Sebastian Bach.
Przyjaciel Jana Sebastiana Bacha

Wygenerowana przez AI scena z Thomasschule z około 1732 roku. Po środku nauczyciel Johann Heinrich Winckler, po jego prawej stronie Jan Sebastian Bach, po jego lewej nieznany z nazwiska dysputant.
Johann Heinrich Winckler oraz Jan Sebastian Bach, jako nauczyciele, stali się najpierw kolegami, a potem także przyjaciółmi. Bach na tyle ufał Wincklerowi, że powierzył mu napisanie także co najmniej jednego libretta do swojej muzyki, a mianowicie libretta do kantaty, stworzonej okazyjnie na cześć Thomasschule – „Froher Tag, verlangte Stunden” („Szczęśliwy dzień, długo wyczekiwane godziny”), skomponowanej i wystawionej 5 czerwca 1732 roku z okazji rozbudowy i odnowienia budynku szkoły (choć zachował się druk z tekstem Libretta już z dnia 4 czerwca 1732 roku!). Warto dodać, że niektóre kantaty z tego utworu, Bach wykorzystał do kolejnej opery, napisanej w 1735 roku na imieniny Fryderyka Augusta II (Augusta III). Niestety nuty oraz oryginalny manuskrypt zaginęły, choć dzięki wykorzystaniu fragmentów w późniejszych dziełach, kompozycja muzyczna częściowo jest znana (co najmniej jedna kantata).
Rektor Uniwersytetu w Lipsku
Winckler, pomimo że był młodym nauczycielem, zapewne wykazywał się ponadprzeciętną inteligencją. Był zwolennikiem i kontynuatorem idei filozoficznych czołowej postaci Oświecenia, Christiana Wolffa, nota bene z Wrocławia, którym był zafascynowany. Już w 1739 roku otrzymał nadzwyczajną profesurę filozofii, w latach 1742–1750 był profesorem zwyczajnym greki i łaciny na Uniwersytecie w Lipsku, następcą Georga Philippa Oleariusa (filolog, teolog) i poprzedzającym Karla Christiana Wooga (filolog, filozof). Dzięki swoim zdolnościom został mianowany rektorem i prorektorem Uniwersytetu, funkcję tą pełnił przez kilka kadencji (1744, 1749, 1751, 1755, 1759, 1763, 1767). Ciekawe, że wcześniej, w 1724 roku, rektorem uczelni został wcześniejszy nauczyciel Wincklera Thomasschule, Christian Ludovici, pochodzący z Kamiennej Góry na Dolnym Śląsku. Johan Heinrich Winckler pracował do końca swych dni, zmarł 18 maja 1770 roku w Lipsku. Niestety nie udało mi się ustalić więcej danych na temat jego rodziny, a także jego wizyt w Lubaniu.
Zainteresowania fizyką i elektrycznością
Według biografów Wincklera ten miał już w początkach lat 40. zainteresować się fizyką i elektrycznością, był jednym z pierwszych niemieckich profesorów uniwersyteckich, którzy intensywnie poświęcili się badaniom nad elektrycznością. Od 1742 roku należał do grona uczonych skupionych wokół byłego ministra saksońskiego, hrabiego Ernsta Christopha Manteuffla, który zapewnił mu cenne kontakty towarzyskie. Wśród nich znalazła się znajomość z fizykiem Hausenem, który zainspirował go do przeprowadzenia własnych eksperymentów elektrycznych. W 1744 roku, w swojej publikacji „Rozważania o właściwościach, skutkach i przyczynach elektryczności”, Winckler opisał generator elektrostatyczny Francisa Hauksbee, który udoskonalił, konstruując mechanizm pedałowy (Gedanken von den Eigenschaften, Wirkungen und Ursachen der Electricität: nebst einer Beschreibung zwo neuer Electrischen Maschinen, 1744). Jego podstawowa konstrukcja przypominała tokarkę.

Wygenerowana przez AI scena rozmowy: zapewne na uniwersytecie w Lipsku, pomiędzy profesorem J.H.Wincklerem z młodym studentem Johannem Wolfgangiem Goethe.
W dniu 8 stycznia 1747 roku został wybrany do prestiżowego, brytyjskiego British Royal Society czyli Królewskiego Towarzystwa w Londynie dla Rozszerzania Wiedzy o Przyrodzie za „jego cudowne i zaskakujące eksperymenty z energią elektryczną”. W 1750 roku został profesorem zwyczajnym fizyki. Warto wspomnieć, że jako wybitny filozof i fizyk, przyciągał na swoje wykłady wielu studentów. Wśród nich był studiujący w Lipsku latach 1765-68 Johann Wolfgang Goethe. Ten największy niemiecki poeta w wielu swoich pracach wspominał swojego nauczyciela.
Eksperymentator i wynalazca

Eksperymenty Wincklera z butelką lejdejską. Na rycinie prawdopodobnie uwieczniony sam Winckler.
Pomimo, że Winckler był przede wszystkim humanistą, to w Niemczech i Europie stał się znany od lat 40. XVIII wieku, gdy rozpoczął swoje badania nad elektrycznością (większość prac na ten temat wydał w latach 40. XVIII wieku.). Po pierwsze uznaje się jego fundamentalny wkład w badania elektryczności tarciowej. Wraz z Georgiem Matthiasem Bose (student w Lipsku, od 1738 profesor na Uniwersytecie w Wittenberdze) i Christianem Augustem Hausenem, który również pracował w Lipsku, Winckler był jednym z pionierów wczesnych badań nad elektrycznością w Niemczech. Podczas gdy wcześniej elektryczność statyczną wytwarzano poprzez pocieranie dłonią, Winckler w swoim nowym urządzeniu użył materiału ciernego pokrytego kredą. Obracał szkło, aby uzyskać ładunek elektrostatyczny, z prędkością do 680 obrotów na minutę. Szkło było znacznie tańsze niż siarka jako materiał elektrostatyczny (wcześniej stosowane kulki siarkowe w generatorach elektrostatycznych Otto von Guericke).

Budowa butelki lejdejskiej z warstwami izolatorów.
Wincklera uważa się za pierwszego naukowca, który stworzył rodzaj pakietu, zespołu na bazie butelek lejdejskich (ang. multiple Leyden jar), łącząc je ze sobą łańcuchem, zwiększając ich moc. Już w piśmie do British Royal Society, opisał swój eksperyment przeprowadzony z kilkoma butelkami 29 maja 1742 roku, opatrując to rysunkiem. Po nim kolejny naukowiec Daniel Gralath informuje w 1747 roku o montażu baterii dwu- i trzysłoikowych. Opisywał, że wstrząs elektryczny ze strony dwóch z nich był jeszcze tolerowany, ale współpracownicy nie byli skłonni do prób z trzema słoikami. I dopiero w 1748 roku podobne eksperymenty rozpoczął amerykański amator elektryczności Benjamin Franklin, który rok później po raz pierwszy w stosunku do zestawu złożonego z kilku słoików, użył słowa „bateria”, jako militarne określenie połączenia kilku armat, później dodając „bateria elektryczna”. Niewątpliwie więc badania nad połączeniem kilku elementów, komórek, wytwarzających energię elektryczną, zapoczątkował Johann Heinrich Winckler. Dziś takie zestawienie, choć już z innych materiałów, nazywamy baterią elektryczną.

Eksperyment J.H.Wincklera z 1746 roku – połączenie pięciu butelek lejdejskich, początek kształtowania się pomysłu na baterię elektryczną. Rycina z książki J.H.Wincklera pt. „Der Stärke der Elektrischen Kraft des Wassers in gläsernen Gefässen”.
Zaobserwował także, że aby uzyskać maksymalną pojemność magazynowania energii, przewodniki muszą znajdować się jak najbliżej butelki. Dlatego umieścił centralny przewodnik na wewnętrznej ściance butelki lejdejskiej i otoczył go metalową folią. Eksperymentował z różnymi cieczami, takimi jak woda, roztopione masło i wino. Badał fizjologiczne skutki wyładowań elektrycznych w eksperymentach na sobie i swojej żonie.
Badał również przyciąganie elektryczne i luminescencję elektryczną. Swoją pracę pt. „Novum reique medicae utile electricitatis” poświęcił elektryczności medycznej. Jego prace spotkały się z szerokim zainteresowaniem współczesnych badaczy.

Swoją książkę „Elektryczna Moc… ” z 1746 roku Johann Heinrich Winckler poświęcił królowi Polski, Fryderykowi Augustowi, w tym długą przedmowę do króla.
Winckler zainteresował się także piorunami, jako źródłem energii. Wszyscy wiemy, jak bardzo został rozreklamowany eksperyment przeprowadzony w 1752 roku w Paryżu przez Benjamina Franklina z latawcem na metalowej lince i piorunem. Udowodnił, że piorun jest zjawiskiem elektrycznym. Podczas tej próby starał się błyskawicą naładować butelki lejdejskie. Niestety niewiele osób wie, że to właśnie Johann Heinrich Winckler był jednym z pierwszych przyrodników, którzy badali naturę burz i piorunów, dzięki badaniom odkrył, że jedyną różnicą między piorunem a sztucznie wywołanym wyładowaniem elektrycznym jest ich intensywność. Już w 1746 roku opublikował swoją teorię, że ładunek elektryczny w chmurach rozładowuje się na ziemi w postaci pioruna. W ramach tych badań, stworzył wynalazek, który zyskał ogromne uznanie, było to urządzenie tzw. Showversuche, zdolne do wytwarzania silnych iskier i wyładowań elektrycznych.
Już w 1744 roku Winckler odkrył możliwy sposób przesyłania sygnałów za pomocą elektryczności – pomysł ten został później zrealizowany jako telegrafia! Napisał, że elektryczność może rozchodzić się aż do samego krańca Ziemi, jeśli obiekt zostanie umieszczony na izolatorach po drodze. Przecież to definicja przesyłu prądu! Pracował również nad określeniem prędkości przesyłu ładunku elektrycznego. Z materialnych skutków tych badań korzystamy do dziś w każdym gospodarstwie domowym.
Winckler jako pierwszy opróżnił szklane słoiki, pokrył je niewielką ilością rtęci i uformował z nich prądem litery. Podczas swoich pokazów w ogrodzie Apela nad rzeką Pleisse podgrzewał szklane formy, aż rtęć wyparowała. Gdy następnie przesunął drut podłączony do generatora elektrostatycznego za słoikami, pojawiły się jasne błyski światła w wyniku jonizacji pozostałego powietrza zawierającego pary rtęci. Dziś zjawisko to znane jest jako wyładowanie gazowe wzbudzone zewnętrznym polem elektrycznym. Polega to na tym, że wyładowanie gazowe wzbudzone jest zewnętrznym polem elektrycznym, prąd przepływa przez gaz (dielektryk), co jest wywołane przyłożonym napięciem. W wyniku działania siły pola elektrony swobodne przyspieszają, wybijają kolejne elektrony z obojętnych atomów (jonizacja lawinowa), co tworzy przewodzącą plazmę i prowadzi do emisji światła. Przy niskim ciśnieniu takie wyładowanie nazywane jest jarzeniowym i jest wykorzystane na przykład w jarzeniówkach rtęciowych.
Zwierzęta mają duszę
Większość autorów zwraca uwagę na wynalazki elektryczne Wincklera. Natomiast nieco pomijane są jego filozoficzne prace na temat zwierząt. I chyba nic dziwnego, w tamtych czasach głoszone przez niego poglądy mogły mu narobić więcej złego niż dobrego i tylko osoba o ugruntowanej reputacji i pewna siebie mogła pozwolić sobie na ich wygłaszanie. Winckler był autorem serii esejów na temat istnienia dusz zwierzęcych, opublikowanych w latach 1741–1743. Zajmował stanowisko antykartezjańskie i był przekonany, że zwierzęta posiadają inteligencję i wrażliwe dusze. W podręczniku Wincklera „Institutiones Philosophiae Universae”, opublikowanym w 1762 roku, Winckler wyciągnął wnioski etyczne z jego poglądów na dusze zwierzęce. Argumentował, że skoro zwierzęta mają wrażliwe dusze, nie ma uzasadnionego powodu, dla którego dopuszczalne byłoby ich dręczenie. Winckler twierdził, że ludzie powinni zadawać zwierzętom jak najmniej bólu, wykorzystując je lub zabijając na pożywienie. Prace Wincklera na temat dusz zwierzęcych, podobne do prac Johanna Friedricha Ludwiga Volckmanna, Johna Hildropa, Richarda Deana i Lauridsa Smitha, opisywano jako prace, które zawężają przepaść między zwierzętami a ludźmi i zapoczątkowują „ideę ochrony zwierząt w oparciu o psychologię zwierząt”. Bez wątpliwości tego typu poglądy wyprzedzały swoją epokę i w zasadzie dopiero w XXI wieku możemy mówić o ich upowszechnieniu i prób zastosowania w praktyce poprzez zmianę stosunku do przyrody ogólnie, a w szczególności do zwierząt.

Dżeki, pies autora artykułu. Czy ma duszę?
Epilog
Przedstawiona historia życia Johanna Heinricha Wincklera pokazuje, że ten górnołużycki uczony w pewnych dziedzinach wyprzedzał swoje czasy. Nie bał się głosić myśli czasem kontrowersyjnych i teorii, które sprawdziły się w wiekach późniejszych i dały podstawę do faktycznego ich zastosowania. Był bardzo wszechstronnym uczonym, myślicielem oświeceniowym i wybitnym eksperymentatorem, co najmniej rangi europejskiej. Uważany jest za jednego z twórców fizyki eksperymentalnej na Uniwersytecie w Lipsku.
Z pewnością jest to osoba godna przypominania, gdyż pokazuje, że ktoś pochodzący nawet z małej wsi jaką była Uniegoszcz (obecnie podzielona na część miejską i wiejską, stawiający swoje pierwsze kroki w nauce w niewielkiej lubańskiej szkole miejskiej, dzięki inteligencji, pracy i zaangażowaniu może dokonać naprawdę ciekawych odkryć.
Autor: Tomasz Bernacki

Tomasz Bernacki jest znanym lubańskim regionalistą i badaczem historii Lubania oraz Dolnego Śląska i Górnych Łużyc. Zawodowo pełni funkcję Naczelnika Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Przestrzennej Urzędu Miasta Lubań.
Wybrane prace J.H.Wincklera:
Institutiones philosophiae wolfianae, Leipzig 1735;
De anima corporis organici architecta, Leipzig 1739;
Untersuchung von dem Sayn und Wesen der Seelen der Thiere, Leipzig 1742-1745;
Gedanken von den Eigenschaften, Wirkungen und Ursachen der Electricität, Leipzig 1744;
Die Eigenschaften der electrischen Materie und des electrischen Feuers, Leipzig 1745;
Die Stärke der electrischen Kraft des Wassers in gläsernen Gefässen, Leipzig 1746;
Novum reique medicae utile electricitatis, in: Philosophical Transaction 45/1748, S. 262-270;
Anfangsgründe der Physik, Leipzig 1753;
Untersuchungen der Natur und Kunst, Leipzig 1763.
Data publikacji 26.07.2026 r.

Komentarze
Weekend z historią: profesor Johan Heinrich Winckler – badacz elektryczności z Lubania — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>