Weekend z historią: Lubańska „Barbórka”

KWB i brykietownia w Lichtenau (w Zarębie)
Jak co roku 4 grudnia obchodzimy górnicze święto „Barbórkę”. Tradycje górnicze w Lubaniu i okolicach sięgają zamierzchłych czasów.
Właściwie nie było by naszego miasta, gdyby nie pobliski kamieniołom „Kamienna Góra”, dostarczający skały bazaltowej do wzniesienia murów obronnych i ważniejszych miejskich budowli.

KWB „Lubań” w Siekierczynie (po II wojnie Światowej)
Nie wszyscy zapewne jednak wiedzą, że do roku 1957 funkcjonowała również w okolicach naszego miasta* podziemna kopalnia węgla brunatnego „Lubań” w Siekierczynie, zaliczana do największych kopalń na Dolnym Śląsku**. Początki pozyskiwania węgla brunatnego na tym terenie sięgają połowy XIX wieku. Surowiec ten wydobywali wówczas metodą odkrywkową na własne potrzeby mieszkańcy Zaręby.
Pierwszą kopalnię głębinową węgla brunatnego o nazwie „Kaiser Wilhelm” („Cesarz Wilhelm”) założył w roku 1860 Juliusz Bierbaum, właściciel dóbr rycerskich w Zarębie. Kopalnia usytuowana na północny wschód od kościoła posiadała początkowo jeden szyb o nazwie „Elza” Tu znajdował się też zakład produkcji brykietów z miału węglowego. W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku uruchomiono dwa inne szyby: „Rosenberg” (w pobliżu Ponikowa) i „Albert” (północny zachód od kościoła w Zarębie).

KWB w Lichtenau (w Zarębie)
Drugą kopalnię głębinową węgla brunatnego o nazwie „Alma”, otwartą w roku 1864, usytuowano na granicy Zaręby i Siekierczyna w pobliżu dzisiejszej restauracji „Pod Kasztanem”. W późniejszych latach kopalnia zmieniła swą nazwę na „Vereins Glϋck Grube” (Związkowa Kopalnia „Szczęście”). Największą i najbardziej znaną zarębiańską kopalnię węgla brunatnego o nazwie „Glϋckauf” („Szczęść Boże”) założył w roku 1871 posiadacz ziemski z Olszyny Hugo von Döbschϋtz. Pierwszy szyb wydobywczy o nazwie „Böge” wykopany został na północ od stacji kolejowej w Zarębie, gdzie znajdowały się bogate pola węglonośne. Tu postawiono też budynki dyrekcji kopalni „Glϋckauf”. W roku 1892 wybudowano przy stacji kolejowej brykietownię i połączono ją kolejką linową z szybem „Böge”. Wzrastające z biegiem lat zyski kopalni pozwoliły jej na kupno dwóch sąsiednich kopalń: „Szczęście” (w roku 1873) i „Cesarz Wilhelm” (w roku 1899). Wszystkie nowe szyby górnicze połączono kolejkami linowymi ze stacją kolejową w Zarębie. Zbudowano też nową brykietownię przy szybie „Böge”, a starą przy stacji wyposażono w 4 prasy do produkcji brykietu. Brykiet z Zaręby zdobył sobie przed wojną bardzo dobrą markę na rynku łużyckim i śląskim, a nawet za granicą (Anglia). Wytwarzano wówczas dwa rodzaje brykietów: salonowy do opalania kominków z napisem Lichtenau (przedwojenna nazwa Zaręby) i przemysłowy z literą „L” (mniejszych rozmiarów), wykorzystywany m.in. w cegielniach i hutach szkła. W roku 1908 spłonął szyb „Elza”, który nie został już odbudowany. Wzrastający po I wojnie światowej popyt na węgiel i brykiety wymuszał poszukiwanie nowych złóż tego surowca. Natrafiono na nie w Siekierczynie, gdzie w pobliżu drogi do Wesołówki wybudowano w roku 1925 nowy szyb o nazwie „Robert Gumpert”. W najlepszym okresie swojej działalności spółka akcyjna „Glϋckauf” zatrudniała aż 750 górników (w roku 1920) i wydobywała 247 tys. ton węgla rocznie.

Wnętrze kopalni w Siekierczynie (w Geibsdorf) – foto: www.polska-org.pl)
Po II wojnie światowej uruchomiono jedynie szyb „Roberta Gumperta” w Siekierczynie i brykietownię w Zarębie. Nową kopalnię zarządzającą tymi obiektami nazwano „Lubań”. Pierwszym kierownikiem Kopalni „Lubań” z polecenia starosty lubańskiego był niemiecki inżynier o nazwisku Kierbus. Po nim funkcję zarządcy kopalni przejął sztygar Józef Jeleń. Z powodu niekorzystnych warunków eksploatacji (kurzawka), a przede wszystkim konkurencji turoszowskiej odkrywki węgla brunatnego, kopalnię „Lubań” zamknięto w 1957 roku. Rok później produkcję zakończyła również brykietownia w Zarębie. Po dawnej kopalni „Glϋckauf” pozostały do dziś nieliczne ślady.
Przypisy:
* w Siekierczynie
** Drugą co do wielkości kopalnią był „Kaławsk” koło Węglińca.

Janusz Kulczycki jest regionalistą, badaczem historii Lubania oraz całych Górnych Łużyc i publicystą. Jest również współzałożycielem i prezesem Stowarzyszenia Miłośników Górnych Łużyc w Lubaniu.
Autor: Janusz Kulczycki
Od redakcji
-Warto podkreślić, że w oddalonej o 6 km od Lubania Olszynie już w roku 1846 zostały otwarte pierwsze dwie kopalnie węgla brunatnego w subregionie – „Heinrichgrube” i „Floragrube” . Jej właścicielem Abraham von Döbschütz, którego syn Hugo otworzył później kopalnie w Siekierczynie i Zarębie.
-Po zakończeniu II wojny światowej, polska administracja przejęła kopalnię w Siekierczynie w dniu 14 września 1945 roku, nadając jej nową nazwę KWB „Lubań” . W wyniku pożaru, jaki wybuchł w dniu 24 października 1947 roku, czasowo wstrzymano wydobycie węgla w kopalni. Pożar był najprawdopodobniej wynikiem sabotażu działających w okolicach band Werwolfu. To wydarzenie posłużyło autorom słynnego w latach 70 – tych komiksu serii „Skok za front”, do stworzenia odcinka pt. „W pułapce” ***.
-Dzisiaj tradycje górnicze w Lubaniu nie są już kultywowane, choć jeszcze kilkanaście lat wcześniej, gdy w mieście istniały Łużyckie Kopalnie Bazaltu zarządzane przez prezesa inż. Tadeusza Jęczmionka, górnicze obchody Barbórki miały wymiar nie tylko zakładowy ale również samorządowy.
Przypis:
***Akcja komiksu dzieje się latem 1945 roku w Lubaniu i okolicach. Polskie władze planują ponowne uruchomienie kopalni pod Lubaniem. Jednak niemiecki ruch oporu ukrywający się w pobliskich lasach nie daje za wygraną. „Werwolf” planuje wysadzenie kopalni i zabicie pracujących tam górników. Jedyną osobą, która wie, jak uratować kopalnię, jest major Rajner. Tak się jednak składa, że przyrodni brat majora jest członkiem „Werwolfu”, przez co Rajner zostaje aresztowany. Na szczęście ucieka z aresztu i wysadzając śluzę oddzielającą kopalnię od rzeki i gasi pożar. Książeczki tego komiksu dostępne są nadal w sprzedaży, m.in. w serwisie Alleg
