Walczą o dziecko, ofiarę agresywnego psa
Pięcioletni Dawid z Leśnej kilka miesięcy temu został bardzo dotkliwie pogryziony przez psa. Rodzina chłopca chce ukarania właściciela agresywnego czworonoga i już dwukrotnie zgłosiła sprawę do prokuratury w Lubaniu, ta jednak za każdym razem postępowanie umarzała, uzasadniając swoja decyzję tym, że pogryzienie nie było wynikiem nieostrożności właściciela zwierzęcia.
Niespełna rok temu czteroletni wówczas Dawid, bawił się na placu przed świetlicą gminną, gdy nagle rzucił się na niego agresywny owczarek niemiecki, należący do jednego z mieszkańców posesji sąsiadującej ze świetlicą. Chłopiec został przez psa bardzo dotkliwie pogryziony.
– Pamiętam, że duży pies pogryzł mnie bardzo mocno, ale pamiętam że mnie w ogóle nie bolało, pogryzł mnie wszędzie – mówi mały Dawid. – Nic nie pamiętam, dopiero mamę w szpitalu. Wtedy mnie bardzo bolało – dodaje chłopczyk.
Dziecko doznało bardzo poważnych obrażeń twarzy, głowy i brzucha. Chłopiec kilka miesięcy dochodził do zdrowia, ale nadal ma lęki, panicznie boi się psów, nawet tych najmniejszych i jest pod stałą opieką psychologa.
– Takie zdarzenie, zwłaszcza w psychice małego dziecka zawsze zostawia ślad, niejednokrotnie na całe życie. Znam przypadki że dziecko w wyniku takiego wypadku przestało mówić, inne przez kilka lat co noc moczyło się w łóżku, jeszcze inne na widok każdego psa reagowało paraliżem. To są zawsze bardzo skomplikowane przypadki, gdzie pomoc psychologa jest niezbędna – mówi psycholog Barbara Kamińska.
Dlaczego pies rzucił się na małego chłopca?
–Zachowanie małego dziecka, które przecież nie wie nic o psach ale z zasady myśli że to jego przyjaciel, to w psim pojęciu jest prawie zawsze rodzajem walki o dominację. Jeśli pies warczy i w konsekwencji rzuca się na dziecko, to najprawdopodobniej uznał, że musi bronić swojej pozycji. Do takich sytuacji jednak raczej nie dochodzi, gdy pies, zwłaszcza duży takiej rasy jak właśnie owczarek niemiecki, jest odpowiednio zabezpieczony – podkreśla Justyna Jegier, kynolog.
Teren przy gminnej świetlicy gdzie Dawid bawił się tuż przed wypadkiem, to współwłasność gminy i mieszkającego w tym samym budynku właściciela psa. To właśnie tego mężczyznę Izabela Tokarska, matka chłopczyka obarcza winą za niedopilnowanie psa.
– Pies nie był ogrodzony żadnym płotem, nie miał kojca na terenie ogólnodostępnym, nie miał też kagańca – mówi Izabela Tokarska – Już dwukrotnie zgłosiliśmy sprawę do prokuratury. Ta jednak umarzała postępowanie, uzasadniając to tym, że wypadek nie był spowodowany nieostrożnością właściciela psa – dodaje kobieta.
Właściciel zwierzęcia jest jednym z leśniańskich policjantów i odpiera zarzuty matki dziecka. Na antenie TVP Wrocław stwierdził, że w chwili zdarzenia pies był na łańcuchu, a o tym że zwierzę przebywa na posesji informowała tabliczka. Według niego dziecko po prostu nie było pod nadzorem, a do lat 7 cały czas powinno być pod opieką.
Rodzina chłopca jest jednak przekonana, że winę za pogryzienie ponosi jednak właściciel owczarka, a świadkowie po wypadku nie mówili całej prawdy. Bliscy chłopca nadal będą próbowali dochodzić swoich praw na drodze prawnej.
Owczarek który dotkliwie pogryzł małego Dawida już nie żyje. Jego właściciel po zdarzeniu zdecydował się go uśpić.
Autor: Sławomir Piguła


P. IZABELO! PROSZĘ BYĆ WYTRWAŁĄ W DOCHODZENIU PRAWDY I SPRAWIEDLIWOŚCI.
DODATKOWO RADZIŁABYM NIE PRZEJMOWAĆ SIĘ ZŁYMI JĘZYKAMI.
Straszna tragedia..proszę się nie poddawać i walczyć dalej o sprawiedliwość bo zdrowie Dawidka najważniejsze.. za psa odpowiada właściciel i to on powinien ponieść konsekwencje a nie 5 letni chłopiec i jego rodzina która teraz musi się borykać z tyloma problemami 🙁 …
jestem całym sercem z Dawidkiem, życzę aby szybko wrócił do zdrowia i mam nadzieję że nasza prokuratura nie umorzy kolejny raz postępowania tylko stanie po stronie niewinnego dziecka i ukarze sprawcę, w tym wypadku właściciela psa..
Uważam, że właściciel psa powinien ponieść konsekwencję. Tym bardziej, jeżeli pies nie był odpowiednio pilnowany w miejscu gdzie bawią się dzieci. Przykro słyszeć jak policjant jest ponad prawem i nie poniesie konsekwencji za własnego psa, którego sam nie dopilnował. Prokuratura zaś powinna postępować zgodnie z prawem a nie zatajać i kryć winnego policjanta.
Dziecko do końca życia będzie pamiętało, mając na ciele blizny i czując strach przed każdym psem.
Ogromny podziw dla Matki chłopca która się nie poddaje i pomimo niesprawiedliwych ocen ludzi, sądów oraz prokuratury walczy o dobro Synka i sprawiedliwość.
Bardzo dziękujemy za dobre słowo i wsparcie . My także liczymy na to ze Prokuratura po raz trzeci nie umorzy postępowania ,i będzie postępować zgodnie z prawem . Jak na razie jeszcze nikt nie został ukarany za składanie fałszywych zeznań , a od tego pewnie należało by zacząć .
Pani Izabelo, proszę o pilny kontakt na maila: dgrabowska@polsat.com.pl
Pani Izabelo życzę wytrwałości w tej nierównej walce o sprawiedliwość. Kilka lat temu mój pies „wyszedł” z posesji ( nie wiadomo do dzisiaj jak- chyba ktoś mu pomógł), siedział pod domem , nikogo nie pogryzł a Sąd i tak mnie ukarał za brak nadzoru nad zwierzęciem. Jak widać nie wszystkim tak samo.
Życzę Dawidkowi szybkiego powrotu do zdrowia i zapomnienia o tych strasznych chwilach a Pani dużo siły w dochodzeniu do prawdy.
Świadkowie nie mówili prawdy podczas zeznań? Sprawa umarzana dwukrotnie. Zgadzam się, że to jest tragedia, ale obu stron. Jeżeli byli świadkowie i zeznali, że pies był na uwięzi to matka dziecka powinna przyjąć do wiadomości, że ponosi winę za niedopilnowanie dziecka. Dla mnie sprawa wygląda na usilny nacisk ze strony matki na zmianę zeznań świadków i skazanie właściciela psa. Wykorzystuje przy tym fakt, że jest on policjantem jako lepszego nośnika do nacisku poprzez media. Autorowi artykułu proponuję zapoznać się z prawem, bo nie można pisać stronniczo, a tym bardziej w sposób wpływający na toczące się postępowanie. Pani Dagmarze zaś polecam podejście do tematu rzetelniej z wysłuchaniem świadków i obu stron. Wcale też nie byłabym zdziwiona, gdyby komentarze pisane pod artykułem pochodziły z jednego źródła.
Ten artykuł nie nosi znamion materiału stronniczego, bowiem zawarte są w nim stanowiska zarówno matki dziecka, jak i właściciela psa. To że jest on policjantem, co jak Pani twierdzi jest „lepszym nośnikiem do nacisku poprzez media”, nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. Więc proszę o powstrzymanie swoich opinii i podważania mojej rzetelności dziennikarskiej. Według naszego prawnika, materiał dostatecznie wyczerpuje zasady Prawa Prasowego.
Z poważaniem Sławomir Piguła
Jacy świadkowie twierdzą ze pies był na uwięzi ?? – TYLKO CI CO NIE BYLI NA MIEJSCU ZDARZENIA , ŻENADA . W chwili pogryzienia świadkami były tylko dwie osoby i dziecko,i raczej mają inne zdanie na ten temat