W Olszynie spotkał wspaniałych ludzi……
Wieloletni proboszcz parafii p.w. św. Józefa Oblubieńca w Olszynie, odszedł do jednej z parafii bogatyńskich. Pożegnalny wywiad z duchownym przeprowadził redaktor naczelny Gazety Olszyńskiej Artur D. Grabowski.
Wraz z końcem maja br., po przeszło szesnastu latach, ks. Jan Dochniak zakończył swoją duszpasterską posługę w naszej olszyńskiej parafii. To odpowiedni moment na podsumowania oraz rozmowę o powołaniu, kapłańskim dojrzewaniu w Olszynie i nowych duchowych wyzwaniach.
Z duchownym rozmawia Artura D. Grabowski
Artur D. Grabowski: Jak zaczęła się Księdza droga ku kapłaństwu?
Ks Jan Dochniak – To powołanie, które w różny sposób się objawia. Ja czułem je od dzieciństwa. Służba liturgiczna, ministrantura, kontakty z księżmi, Kościołem. Zresztą w moich rodzinnych Gniechowicach mieszkaliśmy blisko kościoła. I tak wzrastałem w tym pragnieniu.
Czy jest ktoś, kto w jakiś szczególny sposób zapisał się Księdzu w pamięci?
– Na pewno śp. ks. Jan Krzesiński, bardzo serdeczny, ciepły ksiądz. Plebania była moim drugim domem. Ks. Jan często nas odwiedzał. Zresztą były to inne czasy, a ksiądz proboszcz bywał w domach poszczególnych ludzi nie tylko przy okazji wizyty kolędowej. Dziwiłem się zawsze, że można być takim cierpliwym i dobrym kapłanem.
Ma Ksiądz za sobą kilka parafii i jako wikary i jako proboszcz.
– Byłem tam, gdzie mnie Kościół i biskup posyłał. Zawsze mnie posyłał dobrze i podobało mi się w tych parafiach. Byłem jako neoprezbiter w Jaworzynie Śląskiej – parafii związanej z kolejarstwem i produkcją ceramiki, a potem także we Wrocławiu na Bieńczycach i u św. Antoniego. Przez niespełna 12 lat proboszczowałem w Lubomierzu. Olszyna to parafia, w której pracuję najwięcej lat, bo aż szesnaście i pół roku. To był czas takiego kapłańskiego dojrzewania.
Czym kieruje się Ksiądz w pracy parafialnej, duszpasterskiej?
– W swojej posłudze kieruję się przyjaźnią z Panem Bogiem i ludźmi. Mam świadomość, że nikogo nie oszukuję w relacji do Pana Boga, prowadząc go do Niego, pozwalając zwyciężyć jakieś wady, grzechy, zwątpienia. Ogromną radość daje mi obserwowanie, jak ludzie przy Panu Bogu powracają do nadziei, odkrywają sens życia. Inną sprawą są zadania administracyjne, z którymi jest dużo kłopotu. Środki finansowe są bardzo ograniczone, a potrzeby nieskończone. Ciągle chciałoby się, aby było piękniej, schludniej, aby zabytki były odrestaurowane. Cieszę się, że to nie jest tylko moja osobista troska, ale i władz samorządowych oraz samych parafian.
Jak ocenia Ksiądz Olszynę z perspektywy czasu?
– Bardzo cieszyłem się, że nie przyszedłem tutaj, jak na jakąś pustynię. Byłem świadomy tego, że ludzie dbali o Kościół, tworzyli prężne wspólnoty, jak choćby Radę Parafialną, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, które dzięki panu Zygmuntowi Puchalskiemu się dobrze rozwinęło. Trzeba było to kontynuować, coś od siebie dodać i otwierać się na nowe wyzwania. Spotkałem tutaj dobrych ludzi i aktywnych parafian, którzy poświęcają się całym sercem dla Kościoła.
28 maja br. żegna się Ksiądz z naszą parafią i idzie do Bogatyni. Nie jest ciężko po tylu latach?
– Przeżywam to bardzo po ludzku. Nie brak łez i wzruszeń… Jednak jestem przekonany, że tak będzie dobrze i dla Olszyny, i dla mnie. Tak jakoś dojrzała we mnie ta decyzja, tak bardzo spontanicznie, niespodziewanie. Te wszystkie inicjatywy podejmowane w minionym roku w jakiś sposób przygotowywały mnie do tej zmiany. Bardzo się cieszę tym księdzem, który do Olszyny przychodzi i mam nadzieję, że parafianie przyjmą go z otwartym sercem. On również bardzo się cieszy. Był już tutaj, zna Olszynę i olszynian, z którymi spotykał się już w rozmaitych sytuacjach.
Ma Ksiądz jakieś szczególne marzenia?
– Przede wszystkim pragnę żywej relacji z Panem Bogiem. Wierzę bardzo mocno, że jest to właściwy fundament. Marzy mi się, aby nowa wspólnota również mnie zaakceptowała, przyjęła, a to nie zawsze jest tak oczywiste. Trzeba to przeżyć, przebaczyć, a potem iść do przodu. Niektóre rzeczy zapomnieć… W każdym ludzkim życiu są piękne chwile, tylko trzeba umieć je dostrzec i ćwiczyć się w szczęściu i otwartości. I tego też życzę moim olszyńskim i bogatyńskim parafianom.
Dziękuję Księdzu za rozmowę.
Autor: Gazeta Olszyńska
