W Lubaniu strażnik więzienny uratował bezdomnego
O czym może śnić bezdomny? O dachu nad głową, o ciepłym łóżku,o stole, na którym paruje ciepły obiad? Okazuje się, że śpiąc pod krzakami na placu zabaw można nie mieć snów w ogóle. Można być za to ciężko chorym.
Mężczyzna przybył do Lubania skądś. Nie chciał powiedzieć jak znalazł się w naszym mieście. Śpi gdzie popadnie i je co popadnie. Jak twierdzi, tym co ludzie i sklepy wyrzucają, śmiało można wyżywić wiele osób. Nie żebrze, nikogo o nic nie prosi. Po prostu jest. Mówi, że sam wybrał taką drogę, choć dzisiaj żałuje.
Ktoś by powiedział – pijak. Nie, owszem czasem piwko wypije, ale generalnie nigdy nikt nie widział go pijanym. Większość przyzwyczaiła się do jego obecności na parkingu Biedronki. Nikomu nie wadzi, więc jego losem nikt się w zasadzie nie interesuje. Oprócz Łukasza. Uwagę tego młodego człowieka zwrócił fakt, że mężczyzna utyka na jedną nogę. Kiedy zbliżył się do bezdomnego poczuł charakterystyczną woń rozkładającego się ciała. Ocenił, że wdała się gangrena albo co najmniej zakażenie. Próbował mężczyźnie pomóc, zawiadamiając straż miejską i policję. Ponieważ był to weekend, straż miejska nie pracowała, a policja – po długich przekonywaniach – wezwała w końcu karetkę. Bezdomny trafił do szpitala i dzięki czemu uratował swoje zdrowie, a może nawet życie.
Łukasz jest strażnikiem więziennym z mocnymi cechami charakteru, przy całej swojej wrażliwości na ludzkie nieszczęście. Temu należy zawdzięczać, że w końcu mężczyzna znalazł pomoc. Świat byłby inny, lepszy, gdyby takich Łukaszów na świecie było więcej.
Autor: Teresa Kraska (ZL)
