Taniec połączył Lubań z Rzeszowem

Alek Hołod z Lubania i Magda Kogut z Rzeszowa, spotkali się w Warszawie sześć lat temu i od tamtej pory razem… tańczą. Taniec towarzyski to ich wielka pasja, której poświęcili życie. Oboje mieli wówczas najwyższe klasy taneczne i nie mieli odpowiednich partnerów, aby coś robić w tym kierunku dalej. Stolica ich połączyła i od tamtej pory nieustannie się rozwijają.
Ten rozwój jednak kosztuje wiele wysiłku. Trenują, biorą udział w zawodach, tańczą pokazy. Sukces w tej dziedzinie okupiony jest wyrzeczeniami i litrami potu. Ale chyba warto, bo Alek Hołod i jego partnerka Magda swojej decyzji o przejściu na zawodowstwo nie żałują. Latem szlifują swoje umiejętności, korzystając z sali tanecznej Miejskiego Domu Kultury w Lubaniu.
– Nieustannie musimy trenować i dlatego jesteśmy wdzięczni panu dyrektorowi, że oddał nam do dyspozycji tę salę – mówią tancerze. – Przychodzimy codziennie i ćwiczymy około 3 godzin. Zanim przeszliśmy na zawodowstwo przez wiele lat tańczyliśmy na turniejach jako amatorzy. Teraz, mając status pary zawodowej pracujemy na statkach wycieczkowych, dając tam pokazy. Byliśmy chyba wszędzie na świecie – w Azji, Afryce, Ameryce Północnej i Południowej. Kochamy taniec i widzowie to czują, bo spotykamy się z bardzo dobrym odbiorem.
Magda i Alek poza zarobkowaniem na pokazach biorą również udział w zawodach. Ich największym jak dotąd sukcesem było wicemistrzostwo Polski par zawodowych. Pandemia dotknęła także i tych młodych pasjonatów tańca. – Czekamy aż wszystko się otworzy i zaczną być organizowane turnieje, bo wszystkie w tym roku ze względu na pandemię zostały odwołane – mówią Magda i Alek. – Chcieliśmy jechać w maju na najbardziej prestiżowy turniej na świecie w Blackpool w Anglii. Co roku bierzemy w nim udział, zarabiając pieniądze, ale niestety został odwołany. W tej sytuacji tańczymy pokazy, a zarobione pieniądze przeznaczamy w dużej mierze na szkolenie, lekcje z najlepszymi specjalistami na świecie. A to siłą rzeczy przekłada się na wydatkowanie grubych pieniędzy. Wciąż się kształcimy, bo mamy swoje cele, których się trzymamy. Poza tym – a może przede wszystkim – bardzo kochamy to robić. Bo jak może być inaczej, jeśli nie dość, że możemy zarabiać tańcząc – co kochamy – to jeszcze zwiedzamy świat. Poznajemy ludzi z całego świata z różnych kultur, możemy się wymienić informacjami.

Tancerze z błyskiem w oku myślą już o kolejnych podbojach parkietów, czy to na zawodach, czy na pokładach statków. Taniec towarzyski jest ich pasją i życiem.
– Polecamy młodym ludziom tę drogę, ale muszą wiedzieć na co się decydują – mówi Alek Hołod. – Aby odnieść sukces ważna jest samodyscyplina i konsekwencja. Myślę, że dla młodych ludzi, którzy szukają jakiegoś zajęcia to jest jedna z możliwych dróg. Najpierw jednak trzeba zrobić pierwszy krok, a więc przyjść do domu kultury i zacząć tutaj swoją przygodę z tańcem, jak ja.
Jak mówią tancerze, w Azji taniec towarzyski jest bardzo popularną dyscypliną wśród seniorów i ludzie mający po 80, a nawet 85 lat wyrabiają cuda na parkiecie. Są sprawni psychicznie, w świetnej formie fizycznej. Aż się miło na nich patrzy. A może to też wskazówka dla naszych seniorów?
Autor: Teresa Kraska
