Świadek wypadku poszukiwany
3 listopada 2012 roku w Lubaniu doszło do zdarzenia w którym ucierpiał rowerzysta. Jak twierdzi poszkodowany Jan Kuraś wskutek nieuwagi kierowcy VW Bora na numerach niemieckich został zrzucony z roweru, a z dokumentacji medycznej wynika, że uraz skutkuje naruszeniem czynności ciała powyżej 7 dni (art.177 kk)
Zdarzenie miało miejsce o godz. 8.30 na skrzyżowaniu ulic Kombatantów i 7 Dywizji w Lubaniu Kierująca pojazdem marki VW Bora na niemieckich tablicach jechała z ulicy Kombatantów przecinając ulicę 7 Dywizji w kierunku sklepu „Aldi”. Poszkodowany zaś poruszał się rowerem ulicą 7 Dywizji. Nagle znalazł się przy kołach VW, po jego lewej stronie na wysokości drzwi kierowcy. Nie potrafi jednak sprecyzować jak do tego doszło. Niemniej jednak wie, że auto wyjechało mu nagle przed rower. W szoku szybko pozbierał się. Kierowca samochodu, którym okazała się około 40-tnia kobieta usiłowała namówić poszkodowanego do wizyty w szpitalu. Ten jednak w pierwszej chwili pod wpływem zdenerwowania nie czuł bólu. Wsiadał na rower i odjechał. Po około 100 metrach poczuł się źle. Nie mógł stanąć na nodze, a wokół kostki szybko narastał obrzęk. Zgodnie z informacją od kierującej VW poprosił kolegę o pomoc w dotarciu do sklepu „Aldi”. Kobieta odwiozła pana Jana do szpitala w Lubaniu. Po drodze zapewniała go, że nie widziała nadjeżdżającego roweru i żeby się nie martwił, ponieważ posiada ona od takich zdarzeń wysoką polisę. Po zaopatrzeniu w gips i kule łokciowe w ramach udzielonej pomocy ambulatoryjnej poszkodowany stracił kontakt z kobietą. Ze szpitala odebrał go już kolega.
Sprawę zgłosił na Komendę Powiatową Policji. Udało się ustalić jedynie jednego świadka zdarzenia.
W związku z brakiem dowodów sprawę umorzono. Pan Jan Kuraś zwrócił się do mnie o pomoc. W związku z działalnością Stowarzyszenia Mieszkańców Panaceum, któremu mam zaszczyt przewodniczyć i zawartymi tam celami statutowymi zaangażowałam się w pomoc. Po zapoznaniu z decyzją prokuratury sprawa wydała mi się nie tylko dziwna, ale niezbyt dogłębnie poprowadzona. Jedyny świadek- kobieta zeznała w sprawie, ze nie widziała momentu uderzenia, czy upadku, ale widziała leżącego poszkodowanego na wysokości przednich kół od strony kierowcy. Ponadto nie była w stanie doprecyzować czy auto ewentualnego sprawcy przekroczyło oś jezdni. Ponadto wyraźnie słyszała moment uderzenia. W czynnościach sprawdzających, które legły u podstawy umorzenia zrezygnowano z przesłuchania podejrzanej, albowiem zaraz po zdarzeniu opuściła ona granice RP. Nadmienić należy, że jej dane zostały ustalone.
Na decyzję prokuratury przedłożono już zażalenie, które osobiście sporządziłam. W spawie jednak należy poddać pod wątpliwość sposób jej wyjaśnienia, albowiem nie przeprowadzono wizji z udziałem świadka, który w zeznaniach składanych przy biurku policjanta nie był w stanie sprecyzować położenia auta, poszkodowanego, ani czym dla niego jest oś jezdni. Ponadto odstąpienie od przesłuchania podejrzanej w chwili kiedy przebywa ona na terenie Unii Europejskiej łamie zasady wzajemnej współpracy w ramach przestępstw w ruchu drogowym ściganych na podstawie umów unijnych.
Każdy kto zna miejsce zdarzenia może sobie wyobrazić, że aby mówić o błędzie rowerzysty poruszającym się rowerem wzdłuż ulicy 7 Dywizji, a następnie znaleźć się przy kołach samochodu włączającego się w ruch z ulicy Kombatantów należałoby wykonać co najmniej dziwny manewr. Trzeba byłoby skręcić nagle w prawo, pod górkę i następnie ostro w lewo. To tak jakby polować na samochód rowerem.
W związku z tym mam gorącą prośbę do ewentualnie innych świadków zdarzenia z 3 listopada 2012 roku, aby zgłosili się do siedziby Panaceum, Komendy Policji lub do prokuratury celem złożenia zeznań.
Pamiętajmy, że nie można przechodzić obojętnie wobec krzywdy.
O sprawie będę informować.
Z poważaniem Ewa Gutek
