Serce bezdomnego
Kim są bezdomni? Czy to ci, którzy mieszkają na działkach, w piwnicach i śmietnikach, do tego są pijani cały dzień, nie chce się im pracować? Taki właśnie wizerunek bezdomnego funkcjonuje w społeczeństwie. A może to jednak zwykli ludzie, których dotknęły różne problemy z którymi zwyczajnie nie mogli sobie sami poradzić?
Społeczny stereotyp osoby bezdomnej jest chyba krzywdzący, ponieważ zawiera w sobie przekonanie, że takim ludziom nie warto pomagać, bo oni chcą tak żyć. Nie wszyscy jednak. Niektórym życie tak się poukładało, że znaleźli się w patowej sytuacji, osiągając status bezdomnego. Powrót do normalnego funkcjonowania jest bardzo trudny i bez pomocy innych, wręcz niemożliwy. Przeszkodą są ich własne słabości, ale również niechęć ludzi i instytucji do zajmowania się tą kategorią osób. Historie życiowe bezdomnych to materiały na dramatyczne książki, w których życia bohatera najpierw toczy się tak, jak wszystkim i nagle nastaje moment krytyczny. Tak właśnie było z Panem Leszkiem, dziś nocującym we względnie ciepłych zakątkach Lubania. Zaczęło się od złamanego serca.
– Ja jestem z Lubina a bezdomnym zostałem po tym, jak moja żona znalazła sobie innego a mnie z domu wyrzuciła – szepcze pan Leszek. – Zimuję w Lubaniu nie pierwszy raz i jakoś dotąd udawało mi się przetrwać. Ale jestem coraz bardziej chory i chyba zdecyduję się w tym roku na schronisko Brata Alberta. Codziennie modle się, aby jakoś dać radę. Kiedyś nie wierzyłem, ale nawróciłem się i mocno wierzę. Do kościoła chodzę codziennie na msze poranne i wieczorne.
Najgorszy dla nich okres właśnie nastał. Zimno, deszczowo a potem śnieżnie. Wielu spośród bezdomnych jest mocno schorowanych, co w tych warunkach bytowania wcale nie dziwi.
Ilu takich jak pan Leszek przetrwa zimę? To w dużej mierze zależy od instytucji zajmujących się problemami społecznymi – policji, Straży Miejskiej i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
– W Lubaniu, tak jak w każdym mieście jest problem z bezdomnością – mówi dyrektor MOPS w Lubaniu Aneta Szpytma. –Jest osiem takich osób a jedenaście mamy umieszczonych w schroniskach, bądź innych placówkach z całodobowym utrzymaniem. Ci co pozostali, objęci są pomocą, której możemy im udzielić, jak np. ciepłe posiłki, bony na żywność, a niektórzy z nich mają zasiłki stałe i ubezpieczenie zdrowotne. Ponadto systematycznie ich monitorujemy. Próbujemy też tych ludzi nakłaniać do przeniesienia się do schroniska, przynajmniej w okresie zimowym. Ale jest to bardzo trudne. Większość z nich nie chce słyszeć o schroniskach.
Nie wszyscy bezdomni są z Lubania. Część z nich to ludzie przyjezdni, którzy z niewiadomych powodów upodobali sobie nasze miasto. Być może jest im tu lepiej niż gdzie indziej?
– Tymczasem bezdomnymi są sami mężczyźni ale na wszelki wypadek mamy podpisane porozumienia z Domem Samotnej Matki w Pobiednej i jeśli zgłosi się do nas jakaś kobieta z dziećmi i powie, że nie ma gdzie mieszkać, możemy spokojnie ją tam umieścić – zapewnia dyrektor. – Jest nam bardzo przykro, i mnie jako dyrektorowi, i moim pracownikom, że nie możemy wpłynąć na te osoby – pomimo, że prosimy, namawiamy – aby przynajmniej ten zimowy okres przetrwali w godnych warunkach. Nie odpowiadają im jednak warunki, stawiane w schroniskach. Wolą się tułać. Powiem szczerze, że kiedy robi się zimno na dworze, człowiek myśli o nich cały czas. Czy przeżyli tę noc. Ja sama, jadąc do pracy robię rano rundkę po mieście i sprawdzam czy ich widać, czy nic się nie stało. Proszę nasze społeczeństwo o sygnały, jeśli zauważą kogoś, kto może być bezdomnym.
Przy przymrozkach niestety nietrudno o zamarznięcie. Pracownicy socjalni wieczorami ruszają w teren, sprawdzając czy któryś z bezdomnych nie potrzebuje pomocy, czy pojawił się ktoś nowy. Ale też dużą rolę odgrywamy my, mieszkańcy. Każdy przypadek trzeba koniecznie zgłaszać do MOPS-u, policji lub straży miejskiej. Być może w ten sposób uratujemy komuś życie. Bo serca bezdomnych nie biją w innym rytmie niż serca ludzi, którzy mają dach nad głową.
Autorka jest znaną w regionie dziennikarką i felietonistką. Była redaktorem naczelnym pierwszej w Polsce, nieistniejącej już telewizji samorządowej „Studio S”. Obecnie pracuje jako dziennikarz i Sekretarz Redakcji dwutygodnika „Ziemia Lubańska” Pełni również mandat radnej Rady Miejskiej Lubania.

