Sentymentalny bal w lubańskiej Tęczowej

Dla sympatyków i bywalców dawnej i obecnej Tęczowej, żaden Covid-19 nie jest straszny. Na hasło organizatorki Pani Zosi Golis w sierpniu znów stawili się w lokalu by jak zwykle świetnie się bawić przy muzyce lat 70, 80, i 90-tych, którą zapewniał jak zwykle DJ TOP, czujący klimat tamtych lat jak mało kto.
Zorganizowanie takiego balu nigdy nie jest proste. Wymaga dużo wysiłku, czasu i energii. Tym razem było jeszcze trudniej ze względu na pandemię. Ale prawdziwi miłośnicy muzyki i klimatu tamtych lat, restauracji Tęczowa – a i też pani Zosi Golis – przybyli do restauracji i świetnie się bawili. Bal rozpoczął się od lampki szampana i odśpiewania na cześć organizatorki „100 lat”, obchodzącej właśnie urodziny.
Część osób na wezwanie pani Zosi przybyła w przebraniach, co dodawało zabawie jeszcze większego uroku. Sam prezentowała się doskonale wystylizowana na lata trzydzieste.
– Tym razem było mi trudniej wszystko zorganizować – mówi Zofia Golis. – Ludzie się boją pandemii i w związku z tym frekwencja jak widać jest znacznie mniejsza. Ale będziemy się z pewnością świetnie bawić.
I rzeczywiście tak było. Już pierwszy zaproponowany przez DJ TOP utwór sprawił, że parkiet się zapełnił. Nie było nikogo kto tylko obserwował. Wszyscy przyszli autentycznie się bawić.
– Ponieważ zaważyłam, że energia tego spotkań wypaliła się myślę już o nowej formule – kontynuuje organizatorka. – Takie jest życie i mechanizmy, które ludźmi powodują. Trzeba i warto szukać wciąż nowych pomysłów. I ja taki mam na kolejne nasze spotkanie. Wstępnie mogę powiedzieć, że adresatami będą ludzie dojrzali w wieku 40-45 lat i wyżej a nasze spotkania będą tematyczne. Cena też będzie bardziej przystępna bo uczestnicy będą płacić symbolicznie tylko za wstęp a konsumpcja to już co sobie sami zamówią.
Honorowym gościem balu był jak zwykle znany bywalcom Tęczowej Olsen, czyli Andrzej Wójcik. Jak mówią wszyscy wtajemniczeni był tu od zawsze.
– Mieszkam naprzeciwko Tęczowej i chętnie bywałem w tym lokalu, bo było tu przyjemnie i przede wszystkim blisko – mówi Andrzej „Olsen” Wójcik. – Praktycznie od bardzo wczesnej młodości aż do dzisiaj. Wiele widziałem i wiele słyszałem, nie mówiąc o tym ile tu przeżyłem. Te wszystkie wspomnienia są naprawdę miłe i nikt mi ich nie odbierze.
Rafał Polit na balu pełnił rolę kronikarza pracowicie uwieczniając aparatem i kamerą bawiących się. pamiątka bezcenna. Tym bardziej, że było to – jak zapowiada organizatorka – ostatnie tego typu spotkanie. Przyszły rok przyniesie nowości, które z przyjemnością zrelacjonujemy.
Autor: Teresa Kraska
Galeria zdjęć:


Zośka ma fajną córkę