Rozkaz: Wysadzić mosty! cz. 2
Kontynuując naszą opowieść o zniszczeniu lubańskich mostów posłużmy się ponownie relacją członka Volkssturmu Ericha Altmannna, który otrzymał polecenie od dowódcy obrony Lubania mjr-a Tschuschke przekazania komandom saperów rozkazu o ich wysadzeniu:
Wracałem szczęśliwy i gdy byłem w połowie drogi na pozycję bojową mostu kolejowego usłyszałem trzy silne detonacje co utwierdziło mnie w przekonaniu, że pierwszą część rozkazu wykonałem. Ale na moście kolejowym nie spotkałem komanda. Trzech saperów kolejowych odnalazłem obok wznieconego w międzyczasie ogromnego ogniska. Przekazałem rozkaz dowódcy grupy, który natychmiast wysłał specjalny oddział do wysadzenia mostu gdy tylko Rosjanie przypuszczą atak.
Jak się później jednak okazało próba wysadzenia mostu tego dnia spełzła na niczym. Prawdopodobnie nie zadziałały zapalniki, które następnego dnia trzeba było sprowadzić z dowództwa armii. Możliwe również, iż wskutek toczonych walk uszkodzeniu uległa instalacja kablowa. Po sprowadzeniu nowych zapalników saperzy pod sowieckim ogniem zainstalowali je nocą z 20 na 21 lutego. Jeszcze cały kolejny dzień udawało się utrzymywać most kolejowy będący ostatnim „twardym” połączeniem Lubania z Zagłębiem Wałbrzyskim i dalej Wrocławiem. Ostatecznie jednak 21 lutego o godz. 22.00 gdy Rosjanie przypuścili silny szturm na przeprawę, most kolejowy na Kwisie został wysadzony.
Rosjanie widząc bezskuteczność swoich działań w kwestii opanowania przepraw na Kwisie już 18 lutego rozpoczęli budowę mostu polowego. Jak podaje dziennik bojowy 3. Armii Pancernej gwardii z 18 lutego 1945 roku:
56. Brygada Pancerna gwardii i 23. Brygada Piechoty Zmotoryzowanej piechotą przeprawiły się przez rzekę Kwisę i w ciągu dnia toczyły walki w południowo-wschodniej części Lubania. Pododdziały saperów pod osłoną czołgów i artylerii w ciągu dnia budowały most na rzece Kwisie w celu przeprawienia czołgów i artylerii.
O uporczywych walkach nad rzeką pisze dziennik bojowy 56. Brygady Pancernej gwardii:
O godz. 11.00 w dniu 17.2.45 r. brygada z zajmowanego rejonu Mittelhof [pałac w Radostowie Średnim – w.a.] przeszła do ataku i o godz. 11.50 zawiązała uliczne walki na wschodnich peryferiach Lubania. Do 14.00 w pełni oczyściła wschodnie peryferia Lubania na prawym brzegu rzeki Kwisy.
Nieprzyjaciel wycofując się wysadził wszystkie przeprawy wstrzymując dalsze posuwanie się naszych oddziałów. Wykorzystując spowolniony ruch naszych oddziałów – 23. BPZmot, 54. BPanc gw i 55. BPanc gw – podciągnął rezerwy i uporczywie bronił linii rzeki Kwisy, nie dając możliwości przeprawienia się naszym wojskom.
Dalsze działania sowieckich oddziałów na kierunku lubańskim zostały powstrzymane aż do 22 lutego 1945 roku. Przyczyną był atak z rejonu Olszyny Lubańskiej w kierunku na północ niemieckiej 8. Dywizji Pancernej, której szpice przecięły szosę w Mściszowie zagrażając tyłom i liniom komunikacyjnym radzieckich sił uderzeniowych. Czołgi 56. Brygady Pancernej gwardii zostały wycofane z Lubania i skierowane ponownie na wschód. Po 4 dniach walk i ustabilizowaniu sytuacji na wschód od Lubania siły pancerne powróciły do Uniegoszczy, gdzie czekała już przygotowana przez saperów przeprawa przez Kwisę:
22.2.45 r. o godz. 5.00 po zdaniu odcinka obrony 70. Brygadzie Piechoty Zmotoryzowanej, o godz. 8.00 brygada zajęła pozycję wyjściową do natarcia – wschodnie przedmieście Lubania. O godz. 9.00 przeprawiwszy się przez rzekę Kwisę we współdziałaniu z 23. Brygadą Piechoty Zmotoryzowanej do godz. 14.00 brygada po uporczywych walkach opanowała południową część [miasta – Księginki – w.a.] z kościołem i fabryką tkacką.
Tego dnia powtórzyła się sytuacja frontowa na południowy-wschód od Lubania. Niemcy ponownie atakowali z południa zmuszając Rosjan do wycofywania czołgów z miasta. Dopiero 26 lutego 1945 roku ruszyło od południa silne sowieckie natarcie na centrum Lubania, wsparte nalotem z powietrza (zbombardowany dworzec kolejowy i zakłady przemysłowe po zachodniej stronie miasta), które doprowadziło do opanowania dworca kolejowego, zakładów remontowych i Kamiennej Góry. Ale to już inna historia.
Nas interesuje obecnie historia lubańskich mostów. Jak wynika z powyższego w dniu 22 lutego Rosjanie przeprawili się przez Kwisę po zbudowanej przeprawie. Niestety, w którym to było miejscu, nie udało mi się ustalić. Na jednej z zachowanych znanych historykom i regionalistom fotografii widać niemieckiego oficera, który już po Bitwie Lubańskiej kontroluje stan techniczny zbudowanej prowizorycznej przeprawy przez Kwisę. Dzięki temu, iż w tle widoczny jest charakterystyczny budynek w Uniegoszczy, w którym funkcjonowała bielarnia tkanin, można jednoznacznie usytuować ową przeprawę gdzieś pomiędzy mostem warszawskim, a obecną kładką nad Kwisą przy ul. Robotniczej. Czy była to przeprawa zbudowana przez Rosjan? Nie wiem.
Zachował się jeszcze jeden dokument, który nie daje mi spokoju. Otóż w archiwach sowieckich odnalazłem mapkę działań 56. Brygady Pancernej gwardii, na której pomiędzy mostami warszawskim i kolejowym widoczny jest jeszcze jeden most, którego na oryginalnej mapie niemieckiej Mestischblatt z tamtego okresu po prostu nie ma. Czyżby była to oznaczona zbudowana przez Rosjan przeprawa? A może jest to jakaś kładka na przedłużeniu ul. Bocznej, kładka na tyle mała, że nie uwidoczniono jej na mapie. Tego nie wiemy i zapewne się już nie dowiemy.
Zniszczone mosty drogowe i kolejowy nie były jedynymi, które podzieliły los spalonego Lubania. W dniu 5 marca, tuż przed wycofaniem z miasta Rosjanie wysadzili mostek na rzeczce Siekierce przy skrzyżowaniu ulic Podwale i Zgorzeleckiej. To samo przypuszczalnie stało się z mostkiem na Siekierce przy ul. Wrocławskiej.
Dwa miesiące później, na początku maja z kolei wycofujący się z Lubania Niemcy wypełniając dyrektywę Hitlera z 19 marca 1945 roku o niszczeniu wszelkich dóbr i urządzeń mających mieć jakąkolwiek wartość dla przeciwnika, wysadzili wiadukty kolejowe przy ul. 7 Dywizji i Dąbrowskiego.
Taktyka spalonej ziemi stosowana z powodzeniem przed kilku laty przez Stalina gdy Wehrmacht parł na wschód znalazła wiernego naśladowcę w osobie przywódcy niemieckiej III Rzeszy. Za błędy szaleńców po raz kolejny przyszło zapłacić narodom, a Lubań przez długie lata, a tak naprawdę do dziś w pełni nie może podźwignąć się ze zniszczeń II wojennych.
Jarosław Ludowski










