Polski Trybunał Konstytucyjny kontra Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. O co chodzi w tym sporze?

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w ostatnich dniach wydał dwa orzeczenia w sprawie zmian w sądownictwie wprowadzonych przez Prawo i Sprawiedliwość. Z kolei polski Trybunał Konstytucyjny któremu przewodniczy sędzia Julia Przyłębska uznał, że Polska nie musi stosować się do postanowień Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Wszystkie trzy orzeczenia zapadły w mniej niż dobę – rozstrzygnięcia TSUE i TK poznaliśmy w środę 14 lipca 2021 r. po południu. W czwartek rano wyrok wydał jeszcze unijny Trybunał. Wszystkie trzy dotyczyły zmian wprowadzanych w ostatnich latach w sądach przez PiS. Miały one poprawić ich funkcjonowanie, a uderzyły w sędziowską niezależność. Punktem zapalnym stała się sprawa Izby Dyscyplinarnej, która odbiera sędziom immunitety i rozstrzyga dyscyplinarki. Prezydent utworzył ją w Sądzie Najwyższym.
W środę 14 lipca 2021 r. wiceprezes unijnego Trybunału Sprawiedliwości Rosario Silva de Lapuerta wydała postanowienie o zabezpieczeniu i zamroziła Izbę Dyscyplinarną SN. Uznała przy tym, że izba może nie być niezależna, a jej działalność może doprowadzić do nieodwracalnych szkód dla porządku prawnego UE. Polska musi zawiesić stosowanie przepisów zezwalających Izbie rozpoznawać sprawy sędziów, w tym sprawy o odebranie im immunitetów. Zawieszone mają zostać skutki uchwał, w których izba wyraziła zgodę na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej. Taka uchwała zapadła m.in. w sprawie sędziego Igora Tulei. Dodatkowo TSUE nakazał zawiesić przepisy tzw. ustawy kagańcowej, które zezwalają ścigać sędziów za badanie, czy polskie sądy spełniają wymogi niezależności. O takie zabezpieczenie wystąpiła do TSUE Komisja Europejska. Ma ono obowiązywać do czasu rozstrzygnięcia marcowej skargi KE na Polskę.
Natychmiast w sprawie zabezpieczeń TSUE wypowiedział się polski Trybunał Konstytucyjny, który po raz pierwszy w historii uznał przepisy unijnych traktatów za niezgodne z konstytucją RP. Nakazują one państwom UE wykonywać zobowiązania wynikające z orzeczeń TSUE, a Trybunałowi Sprawiedliwości dają prawo zarządzania środków tymczasowych. TK uznał, że Polska nie przekazała UE kompetencji do ingerowania w sądownictwo. Wyrok zapewne zostanie wykorzystany, aby nie stosować się do postanowienia TSUE, co będzie naruszeniem prawa unijnego.
Trzecie orzeczenie zapadło w czwartek rano. Wydała je Wielka Izba TSUE po skardze Komisji Europejskiej na system dyscyplinowania polskich sędziów (jego częścią jest Izba Dyscyplinarna). TSUE orzekł, że system ten jest niezgodny z prawem UE. Polska naruszyła prawo Unii, wprowadzając przepisy, które pozwalają ścigać sędziów za treść wydawanych przez nich orzeczeń albo ograniczają ich prawo do obrony. Kolejne naruszenie wiąże się z niezapewnieniem niezależności Izby Dyscyplinarnej, która rozstrzyga sprawy sędziów. TSUE uznał, że Izba nie jest chroniona przed wpływem polityków. Wyrok oznacza, że Izba Dyscyplinarna nie może rozpoznawać spraw dyscyplinarnych sędziów. Polskie władze muszą też zmienić przepisy tak, aby nie dochodziło do naruszenia prawa unijnego. Dziś nie wiadomo, czy to zrobią.
TK mógł w czwartek odpowiedzieć również na wyrok TSUE z tego dnia, ale ostatecznie odwołał zaplanowaną po południu rozprawę. Miał zająć się na niej wnioskiem premiera Mateusza Morawieckiego o ocenę konstytucyjności kolejnych unijnych przepisów. Premier kwestionuje ich wykładnię dokonaną przez TSUE w wyrokach dotyczących sądownictwa. Sprawa ma być rozstrzygana we wtorek 3 sierpnia 2021 r.
PA
