Pamiątki Polskiego Września w Bitwie Lubańskiej Cz. 2
Odrodzona po latach niewoli II Rzeczpospolita głównie z powodów gospodarczych nie była w stanie zbudować prawdziwie silnej armii, wyposażonej w nowoczesną broń. Chociaż może inaczej, właściwie w każdym z rodzajów broni, czy to w lotnictwie, piechocie, marynarce czy broni pancernej mieliśmy egzemplarze najnowocześniejsze, których nie powstydziłaby się żadna armia świata, ale było jej po prostu za mało.
Doskonałych lekkich czołgów 7TP, przewyższających podstawowy niemiecki czołg Kampanii Wrześniowej PzKpfw II (Panzer II) było zaledwie 98 szt., nowoczesnych bombowców PZL-37B Łoś – 120 szt., armat przeciwpancernych i przeciwlotniczych Boforsa wyprodukowano 50% założonego stanu, a trzy morskie perełki w postaci niszczycieli ORP Błyskawica, ORP Burza i ORP Grom unikając walki zmuszone były opuścić akwen Bałtyku przed wybuchem wojny. W tej wyliczance należałoby wymienić jeszcze broń piechoty, w której można wyróżnić dwa doskonałe produkty polskiej myśli technicznej – karabin przeciwpancerny wz. 35 tzw. „UR” oraz granatnik wz. 36.
W maju 2014r. pod Basztą Bracką w Lubaniu odbyła się doskonale zorganizowana przez Grupę Rekonstrukcji Historycznej „Oberlausitz” oraz Stowarzyszenie Miłośników Górnych Łużyc inscenizacja historyczna nalotu bombowego na Lubań połączona z otwarciem schronu przeciwlotniczego. Gdy wraz z tłumem zwiedzających przemierzałem podziemia schronu w pewnym momencie po prawej stronie zobaczyłem na podłodze, oparte o ścianę dwie puste skorupy granatów moździerzowych z czasów wojny. Paradoksalnie uwagę moją przykuła nie duża „klucha” 10 centymetrowego (kaliber) niemieckiego wurfgranata, ale mała skorupka pocisku kalibru najwyżej 50 mm, który wyglądał dziwnie znajomo. Okazało się, że jest to pocisk kalibru 46 mm od polskiego granatnika wz. 36, doskonałej broni polskiej piechoty używanej powszechnie podczas walk wrześniowych.
Granatnik wz. 36 został opracowany w Instytucie Badań Materiałów Uzbrojenia w Warszawie i był na owe czasy jednym z najlepszych małokalibrowych granatników na świecie. Żadna z liczących się wówczas armii nie posiadała tego rodzaju broni o takim kalibrze, który przy niewielkiej wadze 8 kg posiadał by zarazem tak doskonałe parametry aerodynamiczne, a głównie zasięg pocisku wynoszący aż 800 m. Jedynie francuski granatnik Brandt miał nieco większy zasięg 900m ale ważył o 2 kg więcej. Granatnik był bardzo prosty w obsłudze. Broń po złożeniu ważyła zaledwie 8 kg (3,5 kg więcej niż karabin) i z powodzeniem mogła być noszona na plecach przez pojedynczego żołnierza. Umożliwiała niemal natychmiastowe otwarcie ognia oraz bardzo szybką, prostą i bezpieczną dla obsługi zmianę zasięgu ostrzału.
Produkcja granatników wz. 36 odbywała się w latach 1936 – 39 w firmie Zieleniewski, Fitzner, Gamper – Zjednoczone Fabryki Kotłów, Maszyn i Wagonów SA w Krakowie. Łącznie do sierpnia 1939 r. wyprodukowano i dostarczono Wojsku Polskiemu 3.453 granatniki wz. 36.
Po przegranej Wojnie Obronnej 1939 r. w ręce Niemców dostało się ok. 855 sztuk tej broni. Większość z nich przyjęto na wyposażenie jednostek szkoleniowych pod oznaczeniem 4,6 cm Granatwerfer 36 (p), zostały jednak szybko wycofane z użytku z powodu braku amunicji. Spora ich ilość wpadła również w ręce Armii Czerwonej. Zatem pochodzenie wykorzystanego w Lubaniu egzemplarza bądź egzemplarzy (pocisk w schronie również nie jest jedynym) może być dwojakie, chociaż trudno zakładać, że liniowe oddziały radzieckiej piechoty szturmowej korzystały z broni z demobilu. Raczej na pewno został użyty przez niemieckich obrońców Lubania i na pewno w walkach ulicznych spisał się doskonale.
Na zakończenie krótki opis walk polskiej piechoty zaczerpnięty z książki A. Koniecznego i J. Pelc-Piastowskiego „Wisła ruszyła o świcie”, KAW, 1984:
Dnia 1 września 1939 roku, o godzinie 4.30 rano zbudził nas huk rozrywających się pocisków artyleryjskich, nadlatujących na nasze stanowisko obronne, położone obok dworca Steblów, gdzie zajmowała pozycje moja sekcja granatników. Sekcja posiadała 3 granatniki obsługiwane przez 12 żołnierzy. Obsługę jednego granatnika stanowiło czterech żołnierzy: celowniczy, granatnikowy i dwóch amunicyjnych. Nasze stanowiska ostrzeliwane były niemal przez dwie godziny. Równocześnie nadleciały Stukasy i bombardowały całą linię obrony, lecz bez większego skutku, bomby upadały poza nami i tylko fontanny ziemi i głębokie leje świadczyły o rozwijającym się natarciu nieprzyjaciela. Na razie Niemców nie było widać, tylko padały pociski i bomby. Żołnierzy ogarnęło napięcie, bezbłędnie wykonywali swoje czynności. Wreszcie około 7.00 od strony Lubecka ujrzeliśmy tyralierę nieprzyjacielską strzelającą z wszystkich luf, jakimi dysponowały ich kompanie. Rakietami znaczyli kierunki natarcia i osiągniętą rubież. No, wreszcie mieliśmy cel. Rozpoczęły ogień nasze karabiny maszynowe, po chwili włączyły się plutony strzeleckie.
Z obydwu stron leciały tysiące pocisków. Wydałem rozkazy i moja sekcja granatników rozpoczęła ogień zaporowy na odległość 500 metrów, albowiem natarcie hitlerowców ciągle zasilane przez nowe kompanie już się do tej linii zbliżało. Ciężkie karabiny maszynowe, umieszczone w bunkrach grzechotały bez przerwy długimi seriami. Nasz celny ogień przygwoździł niemiecką tyralierę do ziemi. Hitlerowcy okopywali się gwałtownie, wynosili rannych. Po chwili wznowili natarcie. Na horyzoncie ukazały się ich samochody pancerne i lekkie czołgi. Ogień skierowany na nasze pozycje był niezwykle gwałtowny. A jednak trwaliśmy, skutecznie się broniąc. Wystrzelaliśmy wszystkie 162 granaty z naszych granatników. Kolejne tyraliery wroga, mocno przerzedzone wracały na pozycje wyjściowe. Ponieważ amunicja była na wyczerpaniu, wysłałem gońca z biedką konną do lasu w Kochanowicach, aby z punktu amunicyjnego batalionu pobrać granaty do naszej broni. Nim jednak goniec wrócił, około godziny 12.00 otrzymaliśmy rozkaz od dowódcy batalionu, żeby się cofać wzdłuż szosy częstochowskiej. Po skutecznej poprzednio obronie, którą uznaliśmy niemal za zwycięstwo, zaczął się trudny dla nas odwrót, do Lisowa, a później dalej (…)”.
Źródła:
http://bron.siudalski.pl/granatnik-wz.-36.html
http://www.28pp.fora.pl/29-pulk-strzelcow-kaniowskich-1919-1939,32/fotki-29psk,1550-75.html
Zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego







