Święta z historią. Od kiedy chrześcijanie obchodzą Boże Narodzenie?

Zamysł upamiętnienia narodzin Chrystusa jest dosyć późny. Najstarszy ślad obchodzenia Bożego Narodzenia pochodzi z roku 354, z kalendarza chrześcijańskiej gminy rzymskiej. Jest to pierwszy znany nam kalendarz chrześcijański. Jest całkiem prawdopodobne, że ten kalendarz również oddaje stan rzeczy wcześniejszy o około dwie dekady, czyli z połowy lat trzydziestych IV wieku.
Być może można jeszcze przesunąć początki tego święta o kilka lat wstecz, gdyż w 328
roku w Betlejem rozpoczęła się budowa świątyni nad grotą, w której miał urodzić się
Chrystus. Byłoby naturalnym, że wraz z jej powstaniem pojawił się obyczaj świętowania
wydarzenia, które upamiętniała. Z punktu widzenia naukowego nie jesteśmy tego jednak
pewni i nie mamy żadnych wcześniejszych śladów obchodzenia Bożego Narodzenia.
Otóż teksty Nowego Testamentu nie zawierają żadnych wskazówek, co do daty narodzin
Jezusa Chrystusa. Zawierają tylko wewnętrznie sprzeczne informacje co do roku Jego
narodzin. Idąc tropem św. Mateusza musimy stwierdzić, że musiało to nastąpić nie później niż w 4 roku p.n.e. Idąc tropem św. Łukasza zakładać należy, że nie mógł się narodzić wcześniej niż w 6 roku n.e., ale w innym miejscu tenże sam Łukasz wskazuje na okolice roku 1.
Obliczenie daty narodzin Jezusa odnosi się również do narodzin Jana Chrzciciela, który
został wysłany na Ziemię, aby przygotować drogę dla Mesjasza. Z relacji ewangelicznych jasno wynika, że Jan urodził się około pół roku przed narodzinami Jezusa. Okazuje się więc, że Jan musiał zostać poczęty w pierwszej połowie roku 5 p.n.e., zaś Chrystus urodził się w 4 roku p.n.e. Stosując zawiłe obliczenia, badacze wyliczyli, że Elżbieta-matka Jana, prawdopodobnie poczęła syna pomiędzy 18 czerwca a 1 lipca 5 roku p.n.e.
Na podstawie tych informacji badacze obliczają, kiedy Maria poczęła syna. Było to w
szóstym miesiącu ciąży Elżbiety, czyli w grudniu. Tak więc Jan Chrzciciel urodził się wiosną 4 roku p.n.e, prawdopodobnie między 18 a 31 marca. A w związku z tym, czas narodzin Jezusa miał miejsce między 16 a 29 września. Dodatkowym dowodem na to jest fakt, że Józef i Maria musieli szukać schronienia w stodole lub stajni, jaskini czy grocie, ponieważ karczmy były pełne, gdyż wówczas do Jerozolimy i okolicznych miast zaczęli przybywać pielgrzymi z całego świata na jesienny sezon festiwalowy. Podobnego napływu pielgrzymów nie byłoby w grudniu.
Czy jednak było to Betlejem? Czy tam Jezus przyszedł na świat w skromnej stajence?
Można przyjąć, że Łukasz mógł zamieścić wzmiankę o spisie ludności w Ewangelii, by
można było wytłumaczyć obecność Józefa i Maryi daleko od ich miejsca zamieszkania w
Galilei i uzasadnić ich podróż do Betlejem tylko po to, aby spełnić słowa proroka Micheasza, który twierdził, że Mesjasz narodzi się w rodzinnym mieście króla Dawida. Nie było też najprawdopodobniej żadnej rzezi niewiniątek.
Kiedy mędrcy ze Wschodu pojawiają się przed Herodem, aby zapytać go o noworodka,
król przerażony możliwością utraty tronu, nakazuje zamordowanie wszystkich dzieci poniżej drugiego roku życia w Betlejem. Zaskakujące jest, że nie mamy na to żadnych dowodów.
Z dzieła Józefa Flawiusza, żydowskiego historyka piszącego po grecku dwa pokolenia po czasach Chrystusa, wyłania się obraz Heroda jako sprawnego, ale okrutnego władcy, który pozbawił życia swoją żonę, niektórych innych członków swojej rodziny oraz wielu przeciwników politycznych. Bez wątpienia nie wahał się rządzić krwawymi metodami, ale nie wiemy nic na temat wspomnianej w Nowym Testamencie zbrodni. Jeżeli przyjmiemy, że Jezus nie urodził się w Betlejem, to fakt ten jest tym bardziej niewiarygodny.
Oprócz tych wzmianek w tak zwanych Ewangeliach Dzieciństwa Mateusza i Łukasza,
wszystkie wskazówki w pozostałych tekstach Ewangelii wskazują na inne miejsce urodzenia Jezusa niż Betlejem: Jezus urodził się prawdopodobnie w Galilei, czyli około trzystu kilometrów na północ od Jerozolimy.
Mamy więc wrzesień i Galileę. Nie ma ani żadnego grudnia, ani stajenki w Betlejem.
Skąd tyle nieścisłości? Uczeni są zdania, że kwestia dokładnej daty narodzin Jezusa niewiele martwiła pierwszych chrześcijan pierwszego i drugiego wieku naszej ery, a ustalenie jej na 25 grudnia było wyłącznie kwestią polityki religijnej.
W cesarskim Rzymie odbywały się dwie uroczystości, które zbiegały się z ostatnimi
tygodniami roku. Pierwszą, między 17 a 23 grudnia, były Saturnalia, które obchodzone były na cześć Saturna, boga opiekuna plonów i świętowały zakończenie prac na polu do następnej wiosny. Było to kilka dni publicznych zabaw, przyjęć, dekoracji roślinami domów, wymiany prezentów i pewnej moralnej pobłażliwości, do tego stopnia, że
panowie i niewolnicy przybywali, aby w tych dniach wymieniać się rolami i obowiązkami. Saturnalia były świętami, które były bardzo lubiane, więc ich tłumienie, gdy Imperium przeszło na chrześcijaństwo, wydawało się bardzo pożądane.
Święto zbiegało się z przesileniem zimowym, w którym to momencie dni znów zaczęły się
wydłużać, kończąc okres „ciemności” i otwierając drogę do coraz większej radości ze słońca. Pod koniec Saturnaliów, a konkretnie 25 grudnia, był dzień na świętowanie narodzin Niepokonanego Słońca – Sol Invictus.
Może nasuwać się pytanie, czy istnieje jakiś związek z obchodzeniem 25 grudnia Bożego
Narodzenia i pogańskim świętem Sol Invictus – Niezwyciężonego Słońca, obchodzonym
również tego dnia? Tak czy inaczej, kiedy od 325 roku całe imperium przyjęło chrześcijaństwo jako religię oficjalną, zaczęto pogańskie daty zastępować datami chrześcijańskimi. I tak w 350 roku papież Juliusz I zasugerował, że narodziny Jezusa powinny być obchodzone 25 grudnia, a cztery lata później jego następca, papież Liberio, oficjalnie ogłosił ten dzień jako święto. W końcu jaka jest lepsza data na upamiętnienie narodzin „prawdziwego słońca”, którym był Jezus, niż już istniejąca data Niepokonanego Słońca?
Z najlepszymi życzeniami zdrowych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia,
Zbigniew Madurowicz

Zbigniew Madurowicz jest pasjonatem historii, cenionym publicystą i regionalistą związanym ze Stowarzyszeniem Miłośników Górnych Łużyc. Publikuje w Przeglądzie Lubańskim i Gazecie Olszyńskiej. Z wykształcenia jest farmaceutą. Pełni funkcję Wiceprezesa Zarządu Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej.
Data publikacji 25.12.2024 r.
