O mało nie utonęli w Kwisie
Sześciu kajakarzy – amatorów o mało nie utonęło w Kwisie na wysokości ulicy Jeleniogórskiej w Lubaniu, po tym jak postanowili pokonać w łodziach wodospad i wpadli w jego wir. Kolejnych czterech uczestników spływu, którzy płynęli tuż za śmiałkami wciągnął silny nurt wodnego progu.
Kwisa pokazała swoje niebezpieczne oblicze i zaakcentowała, że jest rzeką niezwykle niebezpieczną i nieprzewidywalną. Do zdarzenia doszło podczas spływu kajakowego, w którym brało ok 30 osób w grupie zorganizowanej, ale bez opieki instruktorów, którzy mogliby dobrze znać tajniki nurtu górskich rzek, jaką jest Kwisa .
– Kwisa podobnie jak Bóbr jest rzeką typowo górską na niemal całej swojej długości. Nieco łagodniejsza staje się dopiero koło Nowogrodźca, ale i tak do samego ujścia w Małomicach kryje wiele niebezpiecznych niespodzianek wodnych i każdy spływ powinien odbywać się pod nadzorem doświadczonych instruktorów i to co najmniej dwóch – mówi Dominik Wojciechowski, kajakarz – wyczynowiec, który dobrze zna Kwisę.
Grupa wypłynęła z Leśnej i do Lubania przypłynęła bez problemów. Zaczęły się one dopiero na wodospadzie przy ulicy Jeleniogórskiej, tuż obok będącej w budowie elektrowni wodnej. Dwóch pierwszych kajakarzy dopłynęło do progu wodnego i postanowiło go pokonać. Niestety wpadli w ostry wir wody, a czterech kolejnych pociągnął ostry nurt rzeki przed wodospadem i również poszli pod wodę. Pozostali członkowie grupy widząc co się dzieje, wyszli na brzeg i ruszyli na pomoc kolegom. W międzyczasie powiadomili służby ratunkowe. Kajakarze na terenie budowy znaleźli pręty zbrojeniowe, za pomocą których wyciągnęli swoich towarzyszy na brzeg.
Do akcji ratunkowej dyżurny KP PSP w Lubaniu zadysponował dwa zastępy straży pożarnej oraz załogę pogotowia ratunkowego i policję. Na szczęści nikomu nic się nie stało. Skończyło się tylko na strachu i ostrzeżeniach. Uczestnicy spływu swojej przygody zapewne długo nie zapomną.
Autor: Sławomir Piguła
