Marszałek Żymierski podzielił zza grobu
Marszałek Rola – Żymierski skutecznie podzielił zza grobu władze Lubania, które chcą odebrać nazwę ulicy Żymierskiego i mieszkańców tejże, którzy na zmianę się nie zgadzają.I bynajmniej nie wynika to z pobudek ideologicznych, lecz z czysto pragmatycznych. Dla mieszkańców ulicy Żymierskiego zmiana nazwy będzie się wiązać z dużymi kosztami.
Część radnych i władze miasta chcą odebrać jednej z ulic Lubania nazwę marszałka Michała Roli-Żymierskiego. Człowiek mający na sumieniu setki AK-owców nie zasługuje na taki tytuł – twierdzą. Lewica się waha, jednak nie z pobudek ideologicznych. Po prostu mieszkańcy ulicy poprzez zmianę jej nazwy będą zmuszeni do poniesienia dużych kosztów związanych z wymianą dokumentów. O ile wymiana dowodu nic nie kosztuje, o tyle inne wyrobienie innych dokumentów to już kwoty idące w setki złotych. Paszporty, prawo jazdy, wpisy do ewidencji działalności gospodarczych, numery REGON i NIP, kosztują od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. – Ja nie wiem po co chcą zmieniać ta ulicę. W Żmigrodzie, gdzie mam rodzinę istnieje ulica 22 – Lipca i jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, aby zmieniać jej nazwę, a to też było komunistyczne święto – mówi jeden z mieszkańców ulicy ostatniego marszałka Polski. Tak naprawdę ulica mogła zniknąć w 1990. Jednak ówcześni rajcy zdecydowali się tylko na częściową likwidację nazwy ulicy, nadając jej nazwę Szarych Szeregów blok sąsiadujący z parkiem i placem Okrzei pozostał nadal jako ulica Żymierskiego.
– Po 1990 roku był taki czas w dziejach Rady Miejskiej pierwszych kadencji, że zmieniano nazwy ulic Lubania. Zniknął Lenin i Dzierżyński, „poległ” Świerczewski i inni. Na miejscu dawnego kościoła stoi prostopadłościenny klocek, mieszkalny blokowiec, zabudowany w centrum historycznego śródmieścia mocą polityczno-partyjnych decyzji, przecież nie w oparciu o plan rewitalizacji starego Lubania, o którym w latach siedemdziesiątych, gdy blok mieszkalny stawiano, nikomu się nie śniło. Przy nim ostała się ulica Roli-Żymierskiego, komunistycznego marszałka, o którym od niedawna wiadomo, że miał krew na rękach, niszcząc po wojnie poakowskie podziemie. Ulica okrojona, bo radnym wystarczyło odwagi, by dalszą jej część nazwać placem Szarych Szeregów. Dziwnie dobrane sąsiedztwo. – mówi nasz redakcyjny kolega Janusz Skowroński, pisarz i badacz historii Dolnego Śląska.
Czy marszałek na zawsze już podzieli mieszkańców jego ulicy w Lubaniu i władze magistratu? To pokażą najbliższe tygodnie. Sprawa nazwy dla ulicy ponownie pojawi się na obradach RM 29 maja.
Autor: Sławomir Piguła


