Lwie Serce zabiło po raz ostatni
Nasz lubański mały brydżowy światek na zawsze został osierocony wieczną absencją brydżysty o Lwim Sercu spod znaku Byka. W dniu 16 lutego br w Lubaniu pożegnaliśmy nieodżałowanego kolegę, przyjaciela zza „zielonego stolika”, Waldka Siudę, znanego w środowisku popularnego Siudyma.
Pięć dni wcześniej rozległy zawał spowodował, że jego serce zabiło po raz ostatni. Nikt z rodziny, przyjaciół i znajomych do teraz nie może pogodzić się z myślą, że jego uśmiech nie zniewoli przygodnych nieznajomych, że nie doda energii najbliższym, że nie obezwładni przeciwników przy stole brydżowym. Z okrutnym losem trzeba się jednak pogodzić i dalej brnąć przez życie – już bez jego fizycznej obecności, lecz w bliskości myśli o nim i jego dokonaniach.
A jako wieloletni brydżowy partner Waldiego i bliski kolega, z pełną odpowiedzialnością mogę zaświadczyć o jego nietuzinkowości, braku kompleksów, niesamowitego poczucia humoru, fantazji czy też nieschematycznych kroków w życiu i w sporcie. Przez te ponad 30 lat naszej znajomości zanotowałem w pamięci tak wiele godnych opisania zdarzeń, że pewnie starczyłoby na niejeden felieton, książkę czy też poradnik na życie.
Żal niewysłowiony, że tak wielkie brydżowe serce przestało bić dla nas wszystkich – dla rodziny, przyjaciół, dla całej brydżowej braci. Myślę, i chyba się nie mylę, że powstałej po nim pustki nikt nie jest w stanie nam wypełnić. Dla mnie stworzył legendę … i odszedł. Ale każdy z nas, brydżystów, na swój sposób zachowa go w pamięci, do czego niewątpliwie przyczyni się Memoriał, który chyba na stałe zagości w brydżowym kalendarzu.
W imieniu Klubu Brydża Sportowego „Piast” Lubań, chcę podziękować kolegom brydżystom z całego Województwa Dolnośląskiego, którzy swą liczną obecnością na ceremonii pogrzebowej godnie pożegnali Waldka.
Autor: Edward Szafraniec

