Lubański rynek pracy
Tekst dyskusyjny
Czy w Lubaniu można poprawić rynek pracy? Czy można go ulepszyć, czy też jest on skazany na powolną degradację? Czołowi ekonomiści wprowadzając w Polsce gospodarkę rynkową twierdzili, że rynek sam zadziała regulująco. Mało pracy to niska płaca, stąd niskie koszty produkcji zachęcą inwestorów do tworzenia nowych miejsc pracy i sytuacja powinna się ustabilizować. Tak owi ekonomiści twierdzili wprowadzając reformę, ale oszukali nas wszystkich, bo mechanizm nie zadziałał.
Pojawia się tutaj pytanie, czy głosząc te fałszywe tezy już wtedy wiedzieli, że wprowadzają w błąd społeczeństwo? Czy w ogóle były to teorie ekonomiczne, czy też działanie polityczne nie mające nic wspólnego z ekonomią? Wygląda na to, że niszczenie przedsiębiorstw państwowych było akcją z góry zaplanowaną. Chodziło o likwidację systemu socjalistycznego bez względu na koszty społeczne. Tak więc dawnego systemu już nie ma, ale i obiecanego dobrobytu też nie ma. Z perspektywy czasu widać już jasno, że nie o dobrobyt społeczeństwa chodziło w tej transformacji, choć trzeba przyznać, że pewnej wąskiej grupie żyje się znacznie lepiej. Można nawet zauważyć, że dystans pomiędzy biednymi i bogatymi powiększył się i przekroczył znacznie to co obserwowaliśmy za czasów socjalizmu. Bogactwo „czerwonej burżuazji” jest niczym w porównaniu do majątków członków salonu – jak to się teraz określa.
W Lubaniu jest mniej miejsc pracy niż chętnych, oraz średnia płaca jest niższa od oczekiwanej, zatem jest duży problem. W obecnym systemie gospodarki rynkowej pracujemy dla pieniędzy. Należy jednak pamiętać, że nie było tak zawsze. Do niedawna oprócz pracy zawodowej wiele osób poświęcało się pracy w „gospodarstwie domowym”. Istniały przydomowe ogródki działkowe, kurniki i chlewiki. Istniał nawet zawód chłopo-robotnik, czyli ktoś kto „po pracy” robił na swoim. To jednak przeszłość, dzisiaj pracujemy dla pieniędzy, za które można, jak się wielu wydaje, kupić wszystko.
Problem pracy w okolicach Lubania, można zatem dzisiaj sprowadzić nie do pytania „gdzie dostać dobrze płatną pracę?” lecz do pytania „skąd wziąć pieniądze na opłacenie pracy?”. To pytanie jest trudne, ale i na nie można znaleźć odpowiedź.
Przeanalizujmy to zagadnienie dogłębnie. Jeśli potraktujemy region Lubański jako pewne wyodrębnione gospodarstwo, to aby ono się rozwijało, musi do niego przybywać więcej pieniędzy niż odpływać. Jeśli wydatki regionu są większe niż dochody to region podupada. Taka sytuacja jest teraz. Mieszkańcy płacą podatki, kupują usługi i towary z zewnątrz, płacą za rozrywkę dostawcom z zewnątrz. Większa część podatków nie wraca do regionu, w sklepach jest zagraniczny cukier i ziemniaki, butlowany gaz do kuchenek przyjeżdża z daleka, abonament telewizyjny zasila kasę centralnych telewizji itd. Region na oczach biednieje.
Skąd zatem brać pieniądze? Można zaciągać pożyczki w bankach, pieniądze może przywieźć bogaty inwestor, mogą pochodzić z dobrze działających przedsiębiorstw jednak sprzedających swe usługi lub produkcję poza region. Pieniądze mogą także dopływać w formie dotacji.
O ile struktury wydatków nie bardzo da się zmienić, to strukturę dochodów jak najbardziej. Nie radzę zaciągać dodatkowych kredytów, ale pozyskiwanie dotacji, szczególnie unijnych było by bardzo wskazane. Najwłaściwszym sposobem poprawienia niekorzystnego bilansu byłby jednak „eksport” produkcji przemysłowej. Co tu jednak produkować w czasach tak nieludzkiej konkurencji. Chyba najlepiej to czego inni nie mają, a w okolicach Lubania jest pod dostatkiem.
Reasumując jedyną szansą na odwrócenie niekorzystnego trendu kurczenia się rynku pracy jest przeróbka i wywóz surowców, oraz produkcja rolno-spożywcza. Ktoś powie, że to już było. No właśnie o to chodzi – może powróćmy do sprawdzonych wzorców.
Andrzej Ploch
