Lubański NURT wirtualnie – „Widok z okna”

Epidemia koronawirusa zmusiła nas do zmiany dotychczasowego sposobu życia do wielu wyrzeczeń. Jednym z nich jest izolacja społeczna, ograniczająca kontakty międzyludzkie do bolesnego minimum. Wspomniane restrykcje dotknęły również Dolnośląską Grupę Literacką NURT, działającą przy lubańskiej placówce kultury – Miejskim Domu Kultury. Lokalni twórcy, dla których spotkania – face to face, były potrzebne jak tlen do życia, zostali pozbawieni możliwość kontaktu. Sięgnęli więc po rozwiązanie zastępcze, internetowe.
Pierwsze spotkanie on-line odbyło w ostatni czwartek przy wykorzystaniu jednego z popularnych komunikatorów. Umówieni na zwyczajową szesnastą trzydzieści, poeci zasiedli przed komputerami, aby zaprezentować utwory napisane na zadany wcześniej temat. Tym razem był to „Widok z okna”, nawiązujący do aktualnej rzeczywistości.
W związku z tym, że profil internetowy Grupy NURT nie jest ogólnie dostępny, wybraliśmy niektóre utwory, aby pokazać je na łamach gazety, za co serdecznie dziękujemy wydawcy i redakcji Ziemi Lubańskiej.
Mamy nadzieję, że ta propozycja spotka się z życzliwym przyjęciem czytelników i w kilku kolejnych wydaniach Ziemi Lubańskiej oraz na stronie dziennika Przegląd Lubański – www.lubanski.eu, będziemy mogli zaprezentować także wcześniejsze utwory, inspirowane zadanymi tematami takimi jak: graffiti, sąsiadka, czternastka, ucho-powietrze-gazeta, czy balon-zamieć-skrzypce… Warto je przeczytać, gdyż kreatywność naszych twórców bywa często zaskakująca i nieograniczona.
Zatem, umawiamy się na cykl publikacji poetyckich i prozatorskich NURT-u w kolejnych wydaniach.
Autor: Kazimierz Kiljan (Ziemia Lubańska)
Tomik „Widok z okna”.
Za oknem – przemyślenia
miasta puste jak okna
bloki – jałowe doniczki
czasem tylko człowiek
jak źdźbło trawy
przemknie cieniem
zasłoniętej twarzy
usta na botoksie
już nie są modne
cienie do powiek też nie
tylko te pod oczami
malowane strachem
opuszczenia domu
sztucznych rzęs
na wystawie sklepu
długo nie kupi żadna kobieta
teraz nie masz nawet zaufania
do pomadki ochronnej
na popękane zmęczonym oddechem usta
oddechem ważonym strachem
strachem zasłoniętym cienką granicą
między życiem a śmiercią
widok za oknem jest taki sam
dziś nie ma lepszych i gorszych
w maseczce każdy jest
everymenem
Izabela Monika Bil
Ptaki za moim oknem
Na brzegach ulic śpią samochody.
Na krzaku forsycji śpiewa kos.
A ja cierpliwie stoję przy oknie,
ktoś mi zapisał taki los?
Na pustej ławce obok huśtawki
pióra na słońcu wygrzewa szpak.
Nikt go nie zamknął dzisiaj do klatki.
A ludzi – tak.
Za oknem wiosna i drzewa w pąkach
a dla mnie okno przepustką na świat.
Ktoś mnie ucieszyć chce złotą klatką?
Gdy więcej wolności ma nawet ptak.
Ale ja lubię okna błyszczące,
dają mi światło i słońca blask.
Dziś liczę ptaki, oglądam chmury,
czekam na zmiany i lepszy czas.
Elżbieta Moskalewicz-Strojna
Przy oknie
Izolacja nakazana,
Więc ja siedzę w czterech ścianach.
Ta odsiadka jest okropna!
Nie zachwyca widok z okna.
Dziwna wiosna nie do wiary!
Krajobraz jest ciągle szary.
A prostokąt tu jedyny
Zieloniutkiej oziminy.
Ledwie co listkują drzewa,
Lecz skowronek wciąż nie śpiewa.
Czasem tylko wróbli parę
Przysiada na wiśni starej.
Widok z okna, nic takiego.
Tęskno mi do NURT-u mego
Wszak minęło wiele dni
Kawiarenka mi się śni.
Józef Herbut
Powidoki
palcami splecionymi w skomplikowane mudry zakreślam krzywe których naelektryzowany fantom
przez parę sekund wisi w powietrzu
jako dowód mojej zachwianej obecności
nie trwałym obrazem lśnienia
niczym „Jezus”
przemieniam lęk w radość – rozedrganych komórek do wynajęcia
co jakiś czas trafiam widokiem z okna w splot powidoków na mojej siatkówce
Anna Ewa Klimowicz
Posucha
Ewa, zdaje się że z Niechorza,
w czas pandemii poznała Grzegorza.
Maska kryła pół gęby,
dwa podbródki, trzy zęby.
Zaraza był! Trudno, wola boża!
Krystyna Sławińska
Sami
cisza i pustka
zamknięci w swych klatkach
boimy się niewidzialnego
w samotności przerażeni
marzymy o normalności
skazani na siebie
zaprzyjaźniamy się
ze swoimi szufladami
i szukamy wspomnień
wśród starych fotografii
nadmiar czasu pozwala
odkrywać małe radości
w codzienności
ogród czeka…
jedyne miejsce bez maski
To takie moje dzisiejsze…
Barbara Pankowska
