Lubanianin zagrał w „Wołyniu”
7 października do kin w całej Polsce trafił długo oczekiwany film Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”, opowiadający o losach Polaków na Kresach oraz o dokonanej przez Ukraińców tzw. „Rzezi Wołyńskiej”, która miała miejsce latem 1943 roku. W filmie, w jednej ze scen finałowych wystąpił mieszkaniec Lubania Krzysztof Smal.
Krzysztof Smal, bo o nim mowa, interesuje się historią, zwłaszcza Polski. Jego konikiem są czasy drugiej wojny światowej.
– Przeczytałem, że reżyser Smarzowski zaczyna kręcić film na temat ludobójstwa na Wołyniu. Przeglądałem internet i śledziłem postępy tego filmu. W pewnym momencie okazało się że zabrakło funduszy na jego zrealizowanie. Powstała fundacja na rzecz filmu, dzięki której brakującą kwotę szybko udało się uzbierać. – Okazja by pomóc w powstaniu filmu bardzo mnie ucieszyła. Zadzwoniłem i powiedziałem, że chciałbym przekazać nieco większą kwotę niż symboliczne 100 zł – wspomina Krzysztof Smal.
W międzyczasie wyczytał, że do nakręcenia pozostały końcowe sekwencje.
– Zadzwoniłem i dowiedziałem się, że jest szansa,by wystąpić w epizodzie. Po pewnym czasie oddzwonił do mnie Andrzej Połeć, jeden z właścicieli firmy produkującej film. Powiedział, że jest taka możliwość, gdyż będą dogrywać sekwencje dotyczące napadu banderowców na kościół podczas mszy oraz rozstrzelanie ludności żydowskiej. Wysłałem zdjęcia i ze zniecierpliwieniem czekałem na odpowiedź. Po pewnym czasie otrzymałem kolejny telefon z pozytywną odpowiedzią. Miałem wziąć udział w drugiej scenie – opowiada Krzysztof.
Scena, w której brał udział kręcona była 22 maja pomiędzy Sochaczewem a Skierniewicami. Cała baza znajdowała się w Bolimowie.
– Okazało się, że scena, którą kręciliśmy cały dzień w filmie, zajęła zaledwie pół minuty. Łącznie powtarzaliśmy ją 12 razy. Reżyser chciał wybrać najlepsze ujęcia. Towarzyszył nam upał, smród ubrań oraz spalin wydobywających się z rury wydechowej starej ciężarówki. Ukraińcy byli autentyczni. Popychali nas, wyzywali. Jeden z nich pojawiał się przez cały film – tłumaczy aktor – amator.
A jak wyglądała scena, w której pojawił się Krzysztof? Ukazana jest ciężarówka, która przywiozła ludzi. Po zatrzymaniu, zostali oni wyrzuceni z pojazdu, a następnie byli poganiani przez Niemców i policję ukraińską w kierunku miejsca egzekucji. Przed nimi stały już rozebrane osoby, które kolejne kilkanaście metrów dalej były rozstrzeliwane.
Nasz rozmówca 29 września br. wraz z synem Tomaszem wziął udział w prapremierze filmu we Wrocławiu. W Dolnośląskim Centrum Filmowym byli obecni również reżyser, aktorzy, historycy i Kresowianie.
– Moja scena przeleciała bardzo szybko. Nawet nie zorientowałem się i siebie nie dostrzegłem. Jeśli film trafi do naszego kina poproszę, czy będzie można zrobić stopklatkę. Może będę miał szczęście.To była przygoda, której nie zapomnę do końca życia – kończy Krzysztof Smal.


