Lubań na trasie pielgrzymek cz. I
Lubań położony jest na przecięciu ważnych szlaków komunikacyjnych funkcjonujących co najmniej od średniowiecza.1) Współcześnie w każdej publikacji o Lubaniu znajdziemy zapis, iż miasto znajduje się na Drodze Królewskiej (Via Regia), jednym z najważniejszych średniowiecznych szlaków komunikacyjnych Europy.
Początkowo jednak Droga Królewska biegła odcinkiem, ze Zgorzelca, przesieką przez puszczę w kierunku kasztelani w Bolesławcu i dalej do Legnicy z pominięciem Lwówka Śląskiego i Złotoryi (miasta te powstały dopiero na początku XIII wieku jako ośrodki górnicze). Kwestią problemową jest czy szlak ze Zgorzelca w X-XII wieku biegł przez osadę w Lubaniu i dalej wzdłuż rzek Kwisy i Bobru obok ośrodka grodowego w Łagowie, do grodu w Bolesławcu. W latach 30-40-tych XIII wieku na tym odcinku lokowano pośredni Nowogrodziec, z którego można było także udać się do Legnicy trasą przez Lwówek Śląski.
Do tej równoleżnikowej trasy biegły szlaki od południa, właśnie przez Lubań, z grodów w Leśnej, Zawidowie i Sulikowie. Najważniejszy impuls do rozwoju Lubania, jako punktu handlowego, dała jednakże kolejna równoleżnikowa droga, która zaczęła kształtować się i nabierać na znaczeniu w połowie XIII wieku. Powstał wówczas szlak u podnóża Sudetów, ze Zgorzelca przez Lubań i dalej w kierunku Bolkowa, Świdnicy i Ziębic.
Z Lubania do Lwówka Śl. trasa biegła najpierw przez Mściszów-Gościszów-Niwnice-Radłówkę, jednakże wskutek założenia Gryfowa Śląskiego, odcinek ten stracił na znaczeniu (odcinek długości 4 km od kościoła Św. Jerzego w Mściszowie do środkowych Niwnic do dziś pozostał drogą gruntową, choć skróciłby drogę z Lubania do Lwówka Śl. z 28-32 km do 23 km).
Rozwój szlaku przedsudeckiego, a także osadnictwa wzdłuż niego, wprost mediewiści łączą z okresem działalności księcia Bolesława Rogatki i jego lenników. Jeszcze w I połowie XIII wieku praktycznie na terenach tych nie było zorganizowanego osadnictwa. Profesor Marek Cetwiński, jeden z najwybitniejszych znawców dziejów XIII-wiecznego Śląska, wprost twierdzi, iż szlak ten zawdzięcza powstanie rodom Kamenz i Biberstein, gdyż był najkrótszą drogą łączącą ich posiadłości znajdujące w dorzeczu Kwisy z nadanymi im terenami w okolicach Ząbkowic Śląskich i Ziębic.2)
Przy tak strategicznej lokalizacji Lubania możemy się domyślać, iż miasto było ważnym punktem postojowym dla przejeżdżających gości. Większość z nich w średniowieczu stanowili kupcy przemieszczający się od miasta do miasta. Byli wśród nich także wędrujący żebracy, no i w końcu pielgrzymi.
Mapa szlaków Św. Jakuba na Dolnym Śląsku.
Aktualnie bardzo wzrosła popularność pielgrzymowania do miejsc jakubowych, która wyrosła ze średniowiecznych walk z islamem na Półwyspie Iberyjskim i powstania tam kultu jakubowego w Santiago de Compostela.3) Wyprawy do dalekiego Santiago de Compostella na Półwyspie Iberyjskim nie należały ani do bezpiecznych ani do tanich. Stać było na nie wyłącznie wyższe warstwy społeczne, początkowo rycerzy i ich dwory, a z czasem u schyłku średniowiecza także bogatych mieszczan.
Dla ruchu pielgrzymkowego w Europie Środkowej jednak większe znaczenie miało powstanie wielu ośrodków sakralnych w miastach na głównych szlakach drogowych. Wiele z nich szczyciło się posiadaniem relikwii różnych świętych, które przyciągały rzesze wiernych. Z kościołów jakubowych najbardziej znany był kościół Św. Jakuba w Akwizgranie (Aachen), który miał być według legend założony przez króla Franków i cesarza rzymskiego, Karola Wielkiego, po odbiciu grobu Świętego Jakuba z rąk Maurów. Miał być to pierwszy kościół pod tym wezwaniem w Niemczech (choć to tylko legenda, gdyż pierwsza wzmianka o nim pochodzi dopiero z 1215 roku). Wydaje się jednak, iż bardziej pielgrzymów do tego miasta przyciągały tzw. Wielkie Relikwie Akwizgrańskie (Jezusa, Marii i Jana Chrzciciela) i oczywiście relikwiarz Karola Wielkiego.
Kolejnymi ważnymi miejscami pielgrzymek były oczywiście Rzym oraz Jerozolima. Do Jerozolimy jednakże przybywali najbogatsi rycerze, miasto to było także celem wypraw kilku piastowskich książąt śląskich. W niemieckim kręgu kulturowym, a do takich niewątpliwie zaliczały się w średniowieczu Górne Łużyce, cenione były także pielgrzymki do Kolonii, gdzie znajdował się relikwiarz Trzech Króli.
W późnym średniowieczu do tych wielkich miast dochodzą także bardziej regionalne ośrodki kultu, jak najstarszy kościół górnołużycki w Jauernick (wg legend założony już w 967 roku), kościół w Wilsnack w Brandenburgii z krwią Chrystusa na hostiach, a także miejsce kultu maryjnego w niedalekich Hejnicach (Haindorf) koło Frydlantu.
Na Dolnym Śląsku także pielgrzymów przyciągała Trzebnica, gdzie znajdował się grób Św. Jadwigi. Z uwagi na fakt, iż przypisuje się jej założenie klasztoru magdalenek w Nowogrodźcu, z pewnością jej grób odwiedzali także pielgrzymi z okolic Lubania. W latach 1480-1504 wybudowano Boży Grób w Gőrlitz, a około 1600 roku także powstała replika Bożego Grobu w Żaganiu, oba obiekty powstały jednakże już w okresie, gdy ilość pielgrzymujących drastycznie spadała wskutek reformacji. Źródła pisane wskazują, iż sporo pielgrzymek miało charakter ugody kompozycyjnej (czyli były formą zadośćuczynienia.4)
Boże Groby w Jerozolimie (tutystyka24.tv), Gőrlitz (wikiwand.org) i w Żaganiu (zabytkidolnegosladka.com.pl). Ciekawe, że kaplice z Gőrlitz i Żagania są bliższe średniowiecznemu oryginałowi niż kilkakrotnie przebudowana kaplica w Jerozolimie.
Największy szczyt pielgrzymowania i wędrówek na pograniczu łużycko – śląskim przypada na XIII-XIV wiek. Prowadzone badania naukowe pochodzenia osób, które odbywały dalekie pielgrzymki wyraźnie wskazują, iż była to domena wyłącznie rycerzy i mieszczan, mniej zamożni odbywali pielgrzymki regionalne.
Na przełomie XIII/XIV wieku rozpoczęło się w Europie gwałtowne ochłodzenie klimatu, co przełożyło się na drastycznie mniejsze plony, a tym samym głód. Ten proces równocześnie spotęgował ilość żebraków oraz włóczęgów. Ta grupa osób często pielgrzymki wykorzystywała jako pretekst do ubiegania się o jałmużnę czy pobyt w szpitalu (jako przytułku). Szybko wśród tej ubogiej części społeczeństwa pojawiły się negatywne zjawiska, jak właśnie bandytyzm przy drogach czy kradzieże w miastach, którymi specjalizowały się całe grupy.
Zauważalne było w średniowieczu wykorzystywanie np. kultu Św. Jakuba przez bandy włóczące się wzdłuż dróg handlowych. Przemieszczanie się nimi gwarantowało z jednej strony dostęp do okradanych kupców, z drugiej ciągły ruch powodował unikanie poszukiwań i kary. Doszło do tego, iż symbol muszli jakubowej był wykorzystywany w niektórych krajach przez włóczykijów, rzezimieszków i złodziei, którzy podszywali się pod pielgrzymów (we Francji określano ich mianem coquilliards – muszelnicy).5)
Pątnicy nie należeli do ludzi majętnych i tak naprawdę nawet strój nie odróżniał ich od żebrzących, którzy chodzili od miasteczka do miasteczka. Potwierdza to chociażby wizerunek księżnej Św. Jadwigi, która w drodze do Trzebnicy, zatrzymała się aby obdarzyć pieczywem żebraków i pątników z symbolem jakubowej muszli na kapturach, choć kontekst bardziej wskazuje, iż byli to zwykli żebracy podszywający się pod pielgrzymów i wyłudzający jałmużnę.
Każde miejsce pielgrzymkowe wytwarzało swego rodzaju plakietki – symbole, potwierdzające pobyt w danym miejscu kultu. W Akwizgranie była to Maria z Dzieciątkiem, w Koloni Trzej Królowie, w Rzymie wizerunek Św. Piotra i Pawła, w Santiago – muszla naturalna lub metalowa. Pielgrzymi przed wyruszeniem w drogę powrotną często zobowiązywali się do ich wyrzucenia do rzeki, choć często pozostawiano je także jako amulety.
Muszla jakubowa, symbol pielgrzymek do Santiago de Compostela, na Łużycach czy na Dolnym Śląsku z czasem stała się uniwersalnym symbolem pielgrzymkowym, nie tylko wskazującym na wędrówkę do tego odległego galicyjskiego miasta.
Plakietki pielgrzymie. Fot. za Wachowski K., Średniowieczne pielgrzymki mieszkańców Śląska, 2005.
Scena dokarmiania przez Św. Jadwigę nędzarzy i pielgrzymów (z muszlami na czapkach, na plecach czarne sakwy). Obraz nieoryginalny, pokolorowany (Die Bilder der Hedwigslegende, Wolfskron P., 1876, na podstawie oryginału z 1353r.).
Zarówno na Górnych Łużycach jak na sąsiednim Dolnym Śląsku pielgrzymki jakubowe, jak i sam kult Św. Jakuba (szpitale, kościoły) był w średniowieczu marginalny w stosunku do innych wezwań świętych. Nikły udział pielgrzymek do Santiago de Compostela z terenów Górnych Łużyc czy Dolnego Śląska potwierdzają zarówno badania prowadzone w Polsce jak i w Niemczech.
Świetnym przykładem jest Zgorzelec, dla którego przeanalizowano m.in. zachowane kroniki, testamenty czy rachunki za lata 1358-1545, ukazujące pielgrzymki, nie tylko rycerzy i mieszczan z Gőrlitz, ale i z innych okolicznych miejscowości. Natrafiono na 140 wzmianek o pielgrzymkach (w tym przemieszczających się tranzytem przez Gőrlitz), z tego tylko 4 dotyczyły wędrówki do Santiago de Compostela (w tym składanych po powrocie ofiar na rzecz np. ołtarza Św. Jakuba w Gőrlitz).
Pozostałe pielgrzymki wiodły w przytłaczającej ilości do Akwizgranu (Aachen), nielicznie do Rzymu i niezmiernie rzadko do Jerozolimy, dalej do Wilsnack i Żagania. Wśród tych pielgrzymów niestety nie jest wzmiankowany żaden mieszkaniec Lubani 6).
Dla Lubania te dane zapewne byłyby podobne, choć z uwagi na mniej zamożne miasto, z pewnością ilość dalekich pielgrzymek mogła być proporcjonalnie jeszcze mniejsza. Z terenów dzisiejszego Dolnego Śląska, do 1600 roku, wzmiankowanych jest zaledwie kilku pielgrzymów, którzy udali się do Santiago de Compostela, w tym właśnie jeden z Lubania. Otóż w 1508 roku rada miejska Wrocławia wystawiła list polecający na drogę do Compostelli Janowi Wenczelowi (Johann Wenzel) z Lubania.7)
Oczywiście, z pewnością kroniki nie odnotowały wszystkich pielgrzymek do sanktuarium w Galicji, jednakże i tak mamy dość jasny obraz, iż tak dalekie wędrówki były naprawdę wydarzeniem wyjątkowym. Natomiast z pewnością ruch wędrowców wzdłuż szlaku handlowego był duży.
Muszla jakubowa na brakteacie z XIII wieku oraz na halerzu z XV wieku, pochodzących z Nysy. Za CDS 12 z 1887 r. i CDS 13 z 1888 r.
W związku z tak małą ilością danych o pielgrzymach z Lubania, spróbuję choć przytoczyć informacje o pielgrzymach, którzy posiadali związki z naszym miastem lub jego bliską okolicą.
W 1390 roku Jone von Radeberg z Holtendorf koło Gőrlitz przed udaniem się na pielgrzymkę (prawdopodobnie do Rzymu) dokonał darowizn na rzecz szpitali zgorzeleckich Św. Ducha i Św. Jakuba. Jone czyli Johann był mężem Elisabet z rodu von Gersdorf, dzięki czemu wszedł w posiadanie Biesnitz oraz Gersdorf na zachód od Gőrlitz. Córka Jonego, Katarzyna wstąpiła do lubańskiego klasztoru magdalenek, a syn Niklin walczył w obronie Lubania przeciw husytom w 1427 roku.
W 1406 roku do Akwizgranu z Wrocławia szedł Johann de Seidenberg. Osoba ta była odnotowana także w historii naszego miasta. Otóż w 1384 roku w poniedziałek po ostatkach dwóch rajców miejskich, wspomniany Johann oraz Peter Gőldner stoczyli w dużym śniegu, odświętny pojedynek w pełnych zbrojach na lubańskim Rynku. Z wielkim prawdopodobieństwem Johann pochodził z rodu von Gersdorf, który w tym czasie posiadał Stary Zawidów oraz wiele okolicznych wsi.
Również z historii rodu Gersdorfów dowiadujemy się, iż w pielgrzymkę do Rzymu udał się Christoph. Był właścicielem takich wsi górnołużyckich jak Tauchritz, Hohenkirch, Hermsdorf, Ossig, czy Markersdorf. Nie znamy roku tej pielgrzymki, ale wiemy, iż zmarł w 1395 roku w wieku 76 lat.8. Prawdopodobnie w tym przypadku chodziło o Christhopha Młodszego, syna landwójta zgorzeleckiego i budziszyńskiego o imieniu również Christoph (Cristan), który w 1322 roku przekazał patronat nad kościołem parafialnym w Lubaniu magdalenkom. Jego syn, Christoph Młodszy, w 1350 roku sprzedał magdalenkom lubańskim dziesięciny z Platerówki (niem. Linda), być może wówczas także otrzymały las na Bukowej Górze.
Co prawda lubański herb ze skrzyżowanymi kluczami został nadany miastu przez księcia Henryka jaworskiego za przyjazne przyjęcie i otwarcie bram w 1318 roku, jak jednak wspomniałem klucz, a później dwa skrzyżowane klucze były także niegdyś symbolem pielgrzymki do Rzymu (klucze papieskie Św. Piotra). Ciekawe także, iż w 1264 roku, a więc roku w którym według niektórych historyków lokowano na nowo Lubań, zmarł papież Rzymu Urban IV, a kometę, która zwiastowała jego śmierć widziano także w Lubaniu.
W 1357 roku w Ziemi Świętej i Persji miał być Johann von Gersdorf, podczas tej podróży miał ponoć widzieć Krzyż Zbawiciela.
W 1516 roku, późniejszy biskup wrocławski, Jakub von Salza, pochodzący z podlubańskich Pisarzowic, wysłał, jako ówczesny starosta głogowski, list do rady miasta w Zgorzelcu, aby pomogła jego słudze Mattisowi Visscherowi w pielgrzymce do Santiago de Compostella. Jakub von Salza był szczególnie związany z kultem Św. Jakuba. Przypomnę, iż przez wiele lat, jako biskup Wrocławia, szczególnie umiłował jako siedzibę Nysę z jej kościołem Św. Jakuba.
W testamencie, spisanym tuż przed śmiercią, w 1539 roku, przekazał darowiznę m.in. na rzecz szpitala Św. Jakuba w Lubaniu. W Niwnicach koło Lwówka Śląskiego znajduje się płyta nagrobna Niklasa von Salza, która zawiera właśnie muszlę jakubową, choć z braku źródeł trudno orzec czy to ślad po pielgrzymce do Galicji hiszpańskiej czy też nawiązanie do muszli, symbolu biskupiego księstwa Nysy.
Elementy jakubowe (muszle) na płycie rycerskiej zmarłego w 1604 roku Niklasa von Salza, znajdującej się na murze kościoła w Niwnicach-Bartnikach (Cunzendorf) koło Lwówka Śląskiego. Niklas był synem starosty lubańskiego Macieja (Mathias) z Platerówki, brata Jakuba von Salza.
W 1519 roku Hieronimus Eppeler ze Zgorzelca przed pielgrzymką do Santiago de Compostella, spisał testament, w którym przepisał majątek swym trzem córkom Magdalenie, Katarzynie i Otylii, zakonnicom w klasztorze magdalenek w Lubaniu. Część majątku przepisał także swojemu szwagrowi Oswaldowi Meisterowi, aptekarzowi ze Zgorzelca, którego syn Joachim był w 1559 roku rektorem w Lubaniu. W tym miejscu wspomnę, iż spisywanie testamentu przed wyruszeniem w daleką drogę było wówczas rzeczą normalną, gdyż wielu pielgrzymów z różnych przyczyn traciło życie podczas pielgrzymek.
Wśród jeszcze kilku innych rodów górnołużyckich, które mniej lub bardziej otarły się ze swoją historią o Lubań, możemy odnaleźć wzmianki o pobycie ich przedstawicieli w miejscach kultu, choć najbardziej byli dumni z odbycia podróży najbardziej niebezpiecznej, a więc do Jerozolimy.
Przewrót protestancki, który miał miejsce w I ćwierci XVI wieku, spowodował znaczne zmniejszenie się ilości pielgrzymek, nie tylko do Santiago de Compostela, a i w ogóle pielgrzymek. Ten nowy odłam chrześcijaństwa zanegował kult świętych oraz kult miejsc z nimi związanych, zupełnie nie rozumiejąc jakie korzyści duchowe dla rozwoju wiary płyną z pielgrzymowania.
Przypisy:
1) Prawdopodobnie jednak na interesującym terenie liczne szlaki przecinały się już w tzw. OWR (okres wpływów rzymskich), o czym mogą świadczyć odnajdowane monety rzymskie (więcej w artykule Bernacki T., Monety rzymskie świadectwem dawnych dróg handlowych na Łużycach, maszynopis 2007 oraz wydanie elektroniczne skrócone www.prolusatia.pl.
2) Cetwiński M., Śląski tygiel, 2001 s.149-153.
3) Bernacki T., Szpital Św.Jakuba w Lubaniu, grudzień 2012 (maszynopis).
4) Wachowski K., Średniowieczne pielgrzymki mieszkańców Śląska, 2005.
5) Gogolin J.G., Nędzarze w średniowiecznej Europie, 1998.
6) Speer Ch., Von Gőrlitz nach Rom, NLM NF 10 2007; Speer Ch., Von Gőrlitz nach Rom, Nachtrag zu NLM NF 10 (2007), NLM NF 13 2010.
7) Karaś H., Droga Św. Jakuba na Dolnym Śląsku, 2005.
8. NLM 71, 1895 s.225.

