Irlandzki Elf. To pomocnik Świętego Mikołaja czy raczej jego donosiciel?

Elf on the Shelf czyli Elf na półce
Dzieci nie do końca rozumieją istotę świąt Bożego Narodzenia. Z reguły oczekiwanie oparte jest na liczeniu dni do upragnionej gwiazdki. Z tego tytułu, aby podkreślić powagę sytuacji, istnieją bożonarodzeniowi pomocnicy. Z całą pewnością łatwiej jest wytłumaczyć dziecku pewne pojęcia poprzez pryzmat symboli. Jest ich wiele. Może to być mała Dziecina, urodzona w stajence, postać świętego Mikołaja oraz choinka. W Irlandii za to pojawiają się magiczne wróżki, malutki ptaszek o nazwie Robin oraz elfy.
Dosłownie przed kilkoma laty zawitał na Zieloną Wyspę Elf on the Shelf, co w tłumaczeniu oznacza Elf na półce. Irlandia oszalała na punkcie tego małego psotnika. W kultywowanie tej młodej tradycji, zostały wciągnięte tysiące całych rodzin. Zarówno dzieci jak i dorośli czekają na pojawienie się tego łobuza w domu.
Na czym polega magia wydarzeń poprzedzających Wigilię Bożego Narodzenia? Otóż, jak już wspomniałam, nasz mały rodzinny przyjaciel pojawia się w każdym irlandzkim domu, dokładnie w pierwszy dzień grudnia. Pomieszkuje w nim do dnia wigilijnego (w polskiej wersji), natomiast do ranka pierwszego dnia świąt Bożego Narodzenia (w wersji irlandzkiej).
Elf z pozoru uroczy i miły, jest dość niebezpiecznym stworzeniem dla dzieci. Dlaczego? A dlatego, że jest to elf zwiadowczy, który ma za zadanie donosić Mikołajowi. Podczas, gdy nasze pociechy smacznie śpią, Max udaje się na Biegun Północny i zdaje swojemu szefowi (Mikołajowi) szczegółowy raport z zachowania dzieci. Ten proces ma miejsce każdej nocy.
Nie wolno dotykać Elfa, który pojawia się w różnych miejscach naszego domostwa. Dotyk może sprawić, że Max straci swoją magiczną moc.
Pewnie zastanawiacie się dlaczego używam nazwy Elf i Max? Tak, u nas w domu też zamieszkał w 2018 roku. Zgodnie z tradycją, Elf otrzymuje wraz z pojawieniem się w domu imię. To dzieci same je wybierają lub proszą nowego przybysza, by sam przedstawił się na zostawionej na noc kartce.
Zarówno nasz Max jaki i tysiące Elfów w innych domach codziennie zmieniają miejsce swojej obserwacji. Podczas, gdy dzieci zasypiają, nasz mały przybysz zaczyna żyć swoim rytmem. Schemat nocnych wycieczek jest ten sam – najpierw Elf zalicza Biegun Północny, tam szczegółowo raportuje i donosi o całodziennym zachowaniu domowników świętemu Mikołajowi. Następnie wraca do domu, by jeszcze po części nabałaganić i napsocić ile wlezie. Efekty takich nocnych rewolucji możemy oglądać rano.
Magia Maxa polega na tym, że sprawia, iż wszystkie dzieci starają się być grzeczne w okresie przygotowywania do świąt Bożego Narodzenia.
Rodzicom pozostało tylko wzdychać, że szkoda, iż nie mieszka z nami cały rok. Chociaż nikt nie ma pewności, czy wówczas nie wygasłaby magiczna i radosna, prawie miesięczna twórczość naszego małego przyjaciela.
Autor: Anna Kaleta – Radzik
Autorka jest rodowitą Olszynianką i dziennikarką Gazety Olszyńskiej. Na stałe wraz z mężem i dziećmi mieszka w Irlandii.
