Incydent w kościele
Do nietypowego, szczególnie jak na miejsce, zdarzenia doszło pewnej lutowej niedzieli w kościele na osiedlu Piastów. Po mszy o godzinie 11.00, kiedy wierni opuszczali świątynię, jedna z parafianek, około siedemdziesięcioletnia kobieta, zaatakowała drugą znacznie młodszą, najpierw szarpiąc ją za kołnierz a potem dwukrotnie uderzając pięścią w szczękę.
– Stanęłam jak wryta – opowiada pokrzywdzona. – Na pytanie, czego ode mnie ona chce, usłyszałam, że jej ukradłam jakieś portfele. I proszę sobie wyobrazić, że nikt na to wszystko nie zareagował. Ludzie, opuszczając kościół, mijali mnie obojętnie. Widziałam tylko ciekawskie spojrzenia. Szczególnie utkwiło mi w pamięci jedno z nich, pani pracującej w ZUS, która szybko spłoszona odwróciła wzrok. Jak się okazuje, plotka szybko zatacza koło, bo dotarło do mnie, że owa pani rozpowszechnia pogłoski, jakobym miała oberwać za to, że odbiłam jej męża. Już nie wiem, śmiać się czy płakać. Po całym zajściu poszłam za kobietą, która mnie napadła, aby sprawdzić, gdzie mieszka i zawiadomiłam policję. Niestety, przybyli na miejsce funkcjonariusze nie zostali przez agresorkę wpuszczeni. Na tym więc interwencję mieli zakończyć ale na moją prośbę porozmawiali jeszcze z sąsiadami, sporządzili notatkę i pojechali. Nie wiem, co dalej się będzie działo a mam nadzieję, że pani zostanie za napaść ukarana – mówi kobieta
Druga strona incydentu w kościele zaprzecza, że kogokolwiek uderzyła. Owszem, zwróciła kobiecie uwagę na niestosowne zachowanie w świątyni, polegające na rozkładaniu na ławce wielu portfeli, co naraża innych na pokusy, ale na pewno nikogo nie uderzyła.
– Nigdy bym tego w kościele nie zrobiła, bo człowiek zdaje sobie sprawę, że jest w świątyni a nie w jakiejś stodole – mówi kobieta.
Być może tematu nie podejmowalibyśmy, gdyby nie trzy aspekty tej sprawy. Po pierwsze sam incydent, do którego doszło w domu – wydawałoby się – modlitwy i wyciszenia, po drugie – ludzka obojętność na krzywdę bliźniego i po trzecie – wyssana z palca nieprawdziwa plotka, która natychmiast obiegła środowisko, działając dodatkowo depresyjnie na pokrzywdzoną.
Może okres Wielkiego Postu jest dobrym czasem na zastanowienie się nad sobą?
Autor: Teresa Kraska (ZL)


no przeciez do kościoła chodzą sami „porządni” katolicy…..