Agresja Rosji na Ukrainę trwa już rok. Trzy odsłony wojny Putina

Pierwszy dzień agresji rosyjskiej na Ukrainie
Dzisiaj 24 lutego 2023 r. mija rok od agresji Rosji na Ukrainę. Szeroko pojęty Zachód powoli rozumie, że tam toczy się tak naprawdę nie jedna, a trzy wojny Putina. Każda z nich ma inne podłoże, lecz łączy je jeden cel – przywrócić Rosji miano mocarstwa. Rysują się też trzy sposoby, aby temu zapobiec. Ale od początku.
Prawdziwa wojna Rosji przeciwko wschodniemu sąsiadowi zaczęła się nie w 2022 r., a
dużo wcześniej i nie chodzi tu tylko o aneksję Krymu w 2014 r! Swój plan podboju Kreml
opracował na wiele lat przed militarną inwazją na Ukrainę i nie chodzi tylko o nią..
W ciągu roku od najazdu Putina na Ukrainę 24 lutego, cele i założenia działań wojennych
Rosji uległy tak radykalnym zmianom, że mówienie o ciągłości polityki rosyjskiej nie ma
najmniejszego sensu. Można jednak wskazać jeden istotny jej cel.
Taktyka wojskowa Rosji to jeden wielki chaos. Od początku jej sens, tak samo, jak sens
całej wojny przeciwko Ukrainie, był konsekwentnie ukrywany nie tylko przed całym
światem, ale zapewne i przed elitami kremlowskimi. Plan wojenny Rosji zawierał logikę
odwróconą do góry nogami, podyktowaną osobistą nienawiścią do państwa sąsiedniego. Był
to gniew przywódcy, który nie mógł znieść dążeń Ukrainy do zbliżenia z Zachodem.
Na pytanie, czy Ukraina uciekła od Rosji z własnej woli, czy też została uwiedziona przez
europejskiego poplecznika Stanów Zjednoczonych, przywódca Rosji odpowiedział wprost:
„oczywiście – została uwiedziona”.
Pierwsza wojna

Zmasowane ataki rakietowe na miasta Ukrainy miały zdusić ducha walki Ukraińców.
Rozpoczęła się rok temu 24 lutego 2022 r. i miała na celu przywrócenie Ukrainy na łono rodziny Federacji Rosyjskiej. W to wierzy Putin. Z politycznego punktu widzenia prezydent Rosji chciał odbudować Związek Radziecki. W jego przekonaniu, bez Ukrainy, Rosja nie miałaby dość siły, by stać się zagrożeniem dla Europy i by ponownie przekształcić się w prawdziwe mocarstwo, po cichu konsumując od środka zgniłe zachodnie elity. Wojna zaczęła się jako „operacja specjalna”, mająca na celu błyskawiczne przejęcie Kijowa. Ukraiński prezydent był uważany przez władze kremlowskie za oszusta i marionetkę, za którym krył się amerykański rywal.
Czy Putin rozumiał, że Ukraina ucieka Rosji, aby żyć lepiej, by stać się częścią
zachodniego społeczeństwa lub po prostu dlatego, że chce być wolna? Sądzę, że odpowiedź
na to pytanie nie ma w zasadzie znaczenia. Białoruś też chciała uciec, ale Aleksander
Łukaszenko położył temu kres, więc można było ją przywrócić w bezpośredni obszar
wpływów Rosji. Skoro tak, to dlaczego by więc nie spróbować tego samego z Ukrainą?
W tym przypadku problem miał być rozwiązany nie przez Ukrainę, ale przez samą Rosję.
Cały więc obraz stworzony przez propagandę musiał być taki, że Ukrainie będzie lepiej z
Rosją, ponieważ – zgodnie z pokrętną kremlowską logiką, tak naprawdę w ogóle nie istnieje
ona jako odrębny kraj. Jest wymyślona, a Ukraińcy są w rzeczywistości …Rosjanami! Czyli
z jednej strony oddała się amerykańskiemu rywalowi, z drugiej w ogóle jej nie ma!
Prawda jest taka, że Ukraina od dawna znacznie różniła się od Rosji, a jej mieszkańcy
czuli większą więź z Zachodem niż ze swoim wschodnim sąsiadem. Tak więc pierwsza
wojna z dzisiejszą Ukrainą była podyktowana przez nienawiść, którą podsycali rosyjscy
decydenci, politycy i przedstawiciele służb specjalnych. Taką nienawiść Rosja odczuwała i
odczuwa także względem państw bałtyckich, Gruzji czy Polski, ale Ukraina była
najłatwiejszym celem.
Skąd ta nienawiść? Głównym jej źródłem jest ograniczone rosyjskie spojrzenie na świat,
z czego wynika podział na nas i na nich, bohaterów i wrogów, dobrych i złych.
Jednak nawet gdyby wizja sowietyzacji Ukrainy się ziściła, Ukraina nadal zachowałaby
swoją tożsamość i spoglądała z tęsknotą na Zachód. Przepaść między cywilizacjami i
kulturami, pomiędzy Rosją a Ukrainą była oczywista, ale rosyjscy propagandyści do dziś
wszystkie niepowodzenia w zjednoczeniu z Ukrainą przypisują mieszaniu się Amerykanów.
Narodowi rosyjskiemu władze kremlowskie skutecznie ograniczają krytyczne myślenie,
dzięki czemu propaganda działa w najlepsze. Zgodnie z nią Rosja przeżywa teraz lata swojej
świetności.
Druga wojna

Rosyjscy jeńcy brani do niewoli przez Ukraińców, nie wyglądali jak żołnierze wielkiego mocarstwa, a raczej jak biedni żołdacy.
Druga wojna to wojna historyczna, czyli przywrócenie Rosji jej dawnych terenów.
Zadziałały chore ambicje prezydenta Rosji, a kremlowscy decydenci przypomnieli sobie, że
istniały terytoria, które Rosja nieopatrznie przekazała Ukrainie, nazywane Noworosją, które
teraz należy odzyskać.
W przypadku odzyskania wspomnianych terenów Ukraina zostałaby podzielona na swoich
i obcych, a ponieważ najważniejszym hasłem ideologicznym, głęboko zakorzenionym w
rosyjskiej duszy, jest zasada:
„jesteśmy lepsi od wszystkich innych”, obcych trzeba
bezlitośnie zlikwidować — w imię naszych”
Kremlowska propaganda opanowała do perfekcji telewizyjną sztukę manipulacji swoim narodem, a więc i deklaracja odbicia Noworosji z rąk wroga przeszła w kraju z łatwością.
W czasie drugiego, historycznego etapu wojny odbyły się pseudo referenda na terenach
obwodów chersońskiego i zaporoskiego gdzie wszyscy głosowali jednogłośnie za Rosją,
oczywiście pod presją i w strachu. Rosja wytyczyła nowe granice, które zmieniają się z bitwy
na bitwę, a w kremlowskich głowach dalej cała Noworosja, łącznie z Odessą, jest
historycznie przeznaczona dla Rosji i do niej należy.
Ukraina od dawna jest nieprzyjazna Rosji i to oczywiście z winy Rosji, a od wybuchu wojny czuje wobec niej jedynie nienawiść i pogardę. W przypadku wygranej Rosji, wroga Putinowi Ukraina musiałaby paść ofiarą, aby antyrosyjskie nastawienie zdusić w zarodku. Jak jednak to zrobić, skoro Rosja nawet nie nazywa swoich działań wojną, a dla cywilizowanego świata jest państwem zbrodniczym.
Trzecia wojna

Zwłoki cywilów zamordowanych w Buczy przez siły rosyjskie.
Już w trakcie historycznej wojny o Noworosję zaczęły się rozwijać zalążki nowej, trzeciej wojny. Stopniowo, dostrzegając niebezpieczeństwo rosyjskiego podboju Ukrainy, Zachód zaczął wspierać ją nie tylko słowami, ale i czynami, ta zaś skutecznie zamieniała się w natowską twierdzę przeciwko Kremlowi. Zamiast jednak powstrzymać NATO, wojna doprowadziła do czegoś dokładnie odwrotnego. Finlandia i Szwecja rzuciły się w jego ramiona, a Ukraina stała się obrońcą cywilizacji europejskiej. Istotą tej wojny, która toczy się dzisiaj na terytorium Ukrainy, jest to, że obie strony
postrzegają siebie nawzajem w czarno-białych kategoriach: jako dobro i zło, jako światło i
ciemność, a kompromis czy jakiekolwiek negocjacje pokojowe nie wchodzą w tym
przypadku w grę. Ta metafizyczna wojna prowadzi nas do tekstów religijnych z Biblii, w której
apokaliptyczne wizje nie znają tchórzliwego rozejmu. Tam walczą do ostatniego człowieka.
Rosja ma więcej żołnierzy, a rosyjski żołnierz zazwyczaj bardziej niż śmierci boi się władzy.
Natomiast, co tu dużo mówić, opóźniona zachodnia pomoc wojskowa nie pomaga Ukrainie w
zwycięstwie, wręcz ją wykrwawia. Co będzie dalej? Która ze stron wychyli się poza
czerwoną linię?
Są trzy scenariusze wyjścia z tzw. „operacji specjalnej”. Pierwszy wariant to: jak długo Putin będzie rządził Rosją lub jak długo będzie żył. Gdyż po jego odejściu pojawi się zapewne drugi Chruszczow – jak po śmierci Stalina i reżim zacznie szukać sposobów wyjścia z izolacji. Drugi wariant to: pragmatyczna unia Chin i USA, które jednogłośnie powiedzą – „Dość!” Trzeci wariant to całkowite wyczerpanie Ukrainy i wycofanie się NATO, co nie wchodzi dzisiaj w rachubę. Aby dwa pierwsze scenariusze mogły się ziścić, to elity rosyjskie musiały by zgodzić się umiarkowaną politykę i odbudowanie relacji. Ale i tak pamięć o holokauście jakiego dokonują Rosjanie na narodzie ukraińskim, pozostanie jednak na pokolenia. I to nie tylko w świadomości Ukraińców, ale również w świadomości pokoleń całego wolnego świata.
Zbigniew Madurowicz

Zbigniew Madurowicz jest pasjonatem historii, publicystą i regionalistą związanym ze Stowarzyszeniem Miłośników Górnych Łużyc. Z wykształcenia jest farmaceutą. Od lat pełni funkcję Wiceprezesa Zarządu Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej.
Zdjęcia: domeny publiczne
Data publikacji 24.02.2023 r.
