Fundusze unijne wokół nas
Pod koniec 2013 roku nawet krytycznie nastawieni do rzeczywistości mieszkańcy Dolnego Śląska nie mogli nie zauważyć wielości i różnorodności inwestycji oznaczonych emblematem „…współfinansowano ze środków UE”. Obiekty trwale związane z miejscem, jak zabytki, drogi i sale sportowe, oraz te ruchome, takie jak środki transportu i pomoce szkolne, zostały opatrzone w wiele mówiące naklejki, na których w pierwszej kolejności rzuca się w oczy granatowy prostokąt z żółtymi gwiazdkami – czyli symbol Zjednoczonej Europy.
Różne przykłady można by tutaj przytaczać, ale po co? Na pewno każdy z czytelników ma przed oczyma jakiś przykład z najbliższej okolicy lub swego otoczenia. Tego nigdy wcześniej w Polsce nie było. Budżet unijny, który właśnie dobiega końca, przeznaczył dla Polski znaczne środki mające pomóc naszemu krajowi zniwelować dystans i dysproporcje do naszych zachodnich sąsiadów. W międzyczasie do Unii Europejskiej przystąpiły kolejne kraje, które są biedniejsze od pozostałych, zatem rozdział środków pomocowych w perspektywie nowego budżetu nie badzie już tak korzystny dla naszego kraju.
Cechą „projektów unijnych”, jak potocznie o nich mówimy, jest zasada pomocniczości, czyli współfinansowania. Z jednej strony uciążliwa, bo wymagająca angażowania środków własnych, z drugiej strony jednak powodująca daleko idącą odpowiedzialność w wydawaniu pieniędzy. Niejednokrotnie sposób finansowania wymaga zapewnienia tak zwanej „płynności finansowej”, czyli że np. druga połowa dotacji zostanie przekazana dopiero po prawidłowym rozliczeniu projektu poświadczonym zapłaconymi fakturami.
Takie sposoby rozliczania dotacji spowodowały praktyczne zniknięcie z krajobrazu Dolnego Śląska wieloletnich i niekończących się inwestycji. Określenie „rozgrzebana budowa” wyszło z naszego codziennego słownika. Projekty z logiem UE realizowane były bardzo szybko.
Z czasem dodatkowym wymogiem przyjęcia do finansowani inwestycji przez UE była współpraca transgraniczna partnerów projektu. Myślę, że wielu zwykłym mieszkańcom pracującym „przy projekcie” to właśnie ten element projektu pozostanie głęboko w pamięci. Niejednokrotnie po raz pierwszy w życiu spotkali się z mieszkańcami Czech i Niemiec nie turystycznie, ale w pracy nad wspólnymi przedsięwzięciami gospodarczymi czy kulturalnymi. Wywiązały się z tego niejednokrotnie wieloletnie przyjaźnie i zaznajomienie się ze specyfiką rozwiązań systemowych stosowanych w sąsiednim państwie.
W ogóle pewną część funduszy unijnych wykorzystano na tak zwane projekty „miękkie”, których celem były wspólne transgraniczne szkolenia i konferencje. Dzięki nim dla wielu mieszkańców pogranicza tak na prawdę zniknęły bariery graniczne.
A co czeka nas w przyszłości? Na pewno inwestycje unijne nie będą już tak wszechobecne w naszym życiu. Z projektu nowego budżetu wynika, że będą ukierunkowane tylko na zadania wcześniej zatwierdzone w strategii rozwoju Dolnego Śląska. Ich rodzaj zależeć będzie ponadto od położenia beneficjenta ma mapie regionu. Na przykład wsparcie dla modernizacji dróg przewidziane jest tylko dla tych inwestycji, które będą wzmacniać „europejski korytarz komunikacyjny”.
Przejście z systemu socjalistycznego do kapitalistycznego odbyło się w czasach wiary, że doprowadzi to do poprawy warunków życia wszystkich mieszkańców Polski. Bardzo wiele tych oczekiwań zostało spełnionych. Choć przeciętnie licząc poprawa nastąpiła prawie we wszystkich dziedzinach życia, to jednak z perspektywy indywidualnej sprawa nie wygląda już tak dobrze. Poza ogólnym wzrostem dobrobytu powstała też całkiem niemała strefa biedy i wykluczenia społecznego.

„Krzywy Komin” – stara farbiarnia przerobiona na miejsce warsztatów i szkoleń dla „zagubionych w nowej rzeczywistości”
Podczas transformacji gospodarki wiele osób musiało zmienić pracę. Jednym się to udało, podwyższyli sobie standard życia, inni, zwłaszcza starsi mieli problemy z przekwalifikowaniem się na inny zawód. Jednym ze sposobów rozwiązania problemu było masowe przenoszenie osób w wieku przedemerytalnym na wcześniejsze emerytury.
Tym, którym nie przysługiwała wcześniejsza emerytura lub nie chcieli kończyć kariery zawodowej, z pomocą przyszły projekty szkoleniowe mające im pomóc w pozyskaniu nowych kwalifikacji. W okresie po przystąpieniu Polski do UE szkolenia te w większości były współfinansowane ze środków pomocowych przyznanych Polsce przez UE.
Osoby, które odbyły przeszkolenie, zapewne zwróciły uwagę, że wiele sprzętu, z którego korzystały opatrzone było barwnymi nalepkami informującymi: „sprzęt zakupiono w ramach realizacji projektu… w ramach Programu Operacyjnego…”. Nie było jednej formułki, bowiem zajęcia mające na celu likwidację wykluczeń społecznych finansowane były z różnych funduszy. Posiadały one specyficzne znaki rozpoznawcze i hasła np. Kapitał Ludzki, Człowiek – Najlepsza Inwestycja.
Aktywna walka z bezrobociem strukturalnym polegała między innymi na tworzeniu nowych miejsc pracy w dynamicznie rozwijającym się rynku turystyki w naszym województwie. Remontowano obiekty zabytkowe i wspierano powstawanie obiektów obsługi ruchu turystycznego. Idąc szlakiem turystycznym w pobliskich górach na prawdę trudno nie spotkać znaczka z flagą unijną i podpisem „…współfinansowane przez Unię Europejską w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego…”
Trzeba przyznać, że „tabliczki” z informacją na temat finansowania ze środków UE nie są rozsiane równomiernie na terenie naszego regionu, aby uzyskać bowiem współfinansowanie należało wykazać wiele inicjatywy i pomysłowości. Kolejki z projektami były długie i konkursy wygrywali tylko najlepsi. Samorządy czy instytucje z wizją, niebojące się zainwestować w fachową pomoc wcale nie tanich firm doradczych wygrały najwięcej, słabsi duchem, bez wizji, znacznie mniej.
Nie ma jednak miejsc zupełnie pozbawionych śladów oddziaływania funduszy pomocowych, bowiem wiele projektów było realizowanych centralnie przez Samorząd Województwa Dolnośląskiego. Widać to szczególnie w poprawie warunków komunikacji głównymi arteriami komunikacyjnymi.
Okres napływu tak znaczącej pomocy finansowej mamy już za sobą. W następnej perspektywie budżetowej Polska otrzyma też znaczną pomoc. Trzeba ją będzie jednak znacznie umiejętniej wykorzystać, by przynajmniej dorównać efektom osiągniętym w minionym okresie.
Andrzej Ploch








