Epizody Bitwy Lubańskiej – Zagłada 2 Dywizjonu
Część I. 52 Armia pod Lubaniem
Zbliża się kolejna, już 72 rocznica zmagań wojennych w okolicach Lubania, które w historiografii, jak sądzę, utrwaliły się już pod nazwą Bitwy Lubańskiej. I choć na ten temat powiedziano już sporo, to ciągle jeszcze można natrafić na wiele niespodzianek, zagadek czy ciekawostek związanych z tymi wydarzeniami i nie znanych szerszemu ogółowi. Jedną z takich historii niedopowiedzianych jest rola w walkach pod Lubaniem rosyjskiej ogólnowojskowej 52 Armii. Wbrew powszechnemu mniemaniu, iż w walkach o Lubań brały udział jedynie korpusy pancerne i zmechanizowane 3 Armii Pancernej Gwardii gen. Pawła Rybałki, to właśnie dywizje piechoty 52 Armii gen. Konstantina Korotiejewa od północy i zachodu otoczyły miasto szczelnym kordonem.
Elitarna jednostka tej armii, osławiona 254 Dywizja Piechoty (największa liczba Bohaterów Związku Sowieckiego) w walkach w okrążeniu w rejonie Gronowa – Przesieczan – Bielawy poniosła ciężkie straty kilkuset zabitych i rannych. Dzięki tym siłom piechoty i jej ofiarom kontratak niemiecki w dniach 1-5 marca 1945 r. załamał się stosunkowo szybko w efekcie znacznie ograniczając zasięg planowanych zdobyczy. Jak się okazuje w świetle już dziś dostępnych materiałów z radzieckich źródeł również w samym Lubaniu walczyły oddziały z 214 Dywizji Piechoty 52 Armii. Tak więc Korotiejew i jego 52 Armia również wraz z podległymi mu jednostkami artylerii, w tym najcięższej jak ciężkie haubice B-4 203mm, czy wyrzutnie rakiet BM-8 i BM-13 tzw. Katiusze, miał duży udział w walkach o nasze miasto. Nawiasem mówiąc obydwaj sowieccy generałowie, frontowcy, Korotiejew i Rybałko niedługo po wojnie cieszyli się życiem. Obydwaj umierają po ciężkich chorobach – gen. Rybałko w wieku zaledwie 54 lat już w 1948r., natomiast gen. Korotiejew w 1953r. przeżywszy 52 lata.

Fot. 1. Gen. płk. Konstantin Korotiejew, d-ca 52 Armii, gen. płk. Paweł Rybałko, d-ca 3 Armii Pancernej Gwardii (źr. wikipedia)
Wiadomo, iż podczas ofensywy przełamanie pozycji wroga i szybkie zdobycze terytorialne będą udziałem armii pancernych i piechoty zmechanizowanej, jednak późniejsze zabezpieczenie rubieży, podciągnięcie jednostek artylerii itp. to już rola armii ogólnowojskowych. Tak było i pod Lubaniem. Korpusy armijne 73 i 78 – z wchodzącymi w ich skład 373, 254, 214 i 31 Dywizjami Piechoty oraz zgrupowanie artylerii z 4 Dywizji 10 Korpusu Artylerii Przełamania Rezerwy Naczelnego Dowództwa zabezpieczyły tyły sił Rybałki tworząc w efekcie solidną rubież obrony na północy i wschodzie miasta za którą po uderzeniu Niemców mogli wycofać się Rosjanie.
Ale w opowieści niniejszej nie zamierzam analizować skrupulatnie działań całej 52 Armii. Chciałbym skupić się jedynie na kilku ciekawych epizodach z walk pod Lubaniem przy okazji prezentując Państwu rzadką i oryginalną broń „królowej bitewnych pól” – artylerii, zastosowaną w boju. Warto poruszyć ten temat ponieważ w obliczu kryzysu pod Lubaniem dowództwo sowieckie sprowadziło w rejon walk oddziały wyposażone w broń najcięższą, która na placu boju miała zapewnić odpowiednią przewagę siły ognia i ostateczny sukces. Jedną z takich jednostek posiadającą w swoim składzie ciężkie moździerze dywizyjne MT-13 kal. 160 mm była 49 Brygada Moździerzy Ciężkich z 4 Dywizji 10 Korpusu Artylerii Przełamania Rezerwy Naczelnego Dowództwa. To los jednego z dywizjonów właśnie tej brygady, osamotnionego na polu walki skutkiem nieoczekiwanego zwrotu sytuacji, ostatecznie dopełnił się kilka kilometrów na północ od Lubania. Wykorzystując skromne bo skromne, ale jednak, materiały z sowieckich archiwów opiszmy jak do tego doszło.
Rozkaz Koniewa: Okopać się!
W dniu 28 lutego 1945 r. w godzinach nocnych do sztabu 52 Armii generała Konstantina Korotiejewa, który zgrupował swoje korpusy armijne (73 i 78) na północ od Lubania, dotarł rozkaz bojowy dowódcy 1 Frontu Ukraińskiego, marszałka Iwana Koniewa.
Wobec nie rokujących powodzenia uporczywych walk i zarysowującym się coraz większym ryzyku poważnych niemieckich działań zaczepnych dowódca frontu nakazywał przejść jednostkom armii do twardej obrony na osiągniętych dotychczas terenach:
(…) Przystąpić niezwłocznie do organizacji twardej obrony. W obszarze obrony armii utworzyć trzy rubieże: dwie wojskowe i trzecią armijną, uzbroić je transzejami i rowami komunikacyjnymi o pełnym profilu. Z przodu i wewnątrz obrony przeprowadzić minowanie i wyposażyć w system inżynieryjnych zapór.
Organizować obronę przeciwpancerną PtOP (z ros. Protiwotankowyj Opornyj Punkt – Przeciwpancerny Punkt Oporu – w.a.) w rejonach dostępnych dla czołgów.
Jednocześnie przeprowadzić uzupełnienia dywizji piechoty, pospiesznie wyremontować uzbrojenie i sprzęt techniczny, przygotować armię do operacji ofensywnych.
Koniew [1]
W ślad za rozkazem dowódcy frontu na newralgiczny odcinek obszaru operacyjnego 52 Armii pomiędzy Zgorzelcem i Lubaniem zostają skierowane jednostki artyleryjskie 10 Korpusu Artylerii Przełamania Rezerwy Naczelnego Dowództwa, a więc m.in. 163 Brygada Artylerii Haubic Wielkiej Mocy (haubice samojezdne B-4 kal. 203 mm), 50 Brygada Artylerii Ciężkich Haubic (haubice D-1 kal. 152 mm) czy wreszcie 49 Brygada Moździerzy Ciężkich (ciężkie moździerze MT-13 kal. 160 mm).
Z kolei rozkaz dowódcy 52 Armii generała Korotiejewa precyzował zadania dla kluczowego w naszych rozważaniach 78 Korpusu Armijnego. Największe ruchy wojsk i główny oścień niemieckiego kontrataku skierowany był właśnie w pas działania 78 korpusu pomiędzy Nysą Łużycką, a Kwisą:
78 Korpus Armijny w składzie 373 i 254 dywizje piechoty z 50 brygadą artylerii ciężkich haubic (bez jednego dywizjonu), 490 pułkiem moździerzy, 1322 pułkiem artylerii przeciwpancernej, 49 brygadą moździerzy ciężkich, 36 pułkiem moździerzy gwardii, 106 i 108 batalionami szturmowymi 23 zmechanizowanej brygady szturmowo-inżynieryjnej, zająć twardą obronę na rubieży: 0,5 km na zachód od wzgórza 186,5 (rejon Pieńska – w.a.), wzgórze 207 (rejon Pieńska – w.a.), Dłużyna Dolna, Przesieczany, kolonia Kozi Lasek (rejon Gronowa – w.a.), Gronów, Sławnikowice, Henryków, wzgórze 256,4 (rejon Radogoszczy – w.a.), wzgórze 252,4 (na północ od Lubania – w.a.).
Nie dopuścić do przerwania czołgów i piechoty nieprzyjaciela z kierunku Goerlitz, Lauban. Odpowiedzialny za kontakt z 13 Armią – dowództwo 78 KA. Grupa artylerii korpuśnej – 163 brygada artylerii haubic wielkiej mocy. (…) [1]

Fot. 4. Pozycje PtOP wzdłuż linii frontu na północ od Lubania, w pasie działania 78 Korpusu Armijnego na dzień 17.3.45r. W kołach zaznaczono stanowiska moździerzy, w tym ciężkich MT-13 (źr. pamyat-naroda.ru)
Jak wynika z powyższego bohaterka naszej opowieści 49 Brygada Moździerzy Ciężkich rozlokowana w pasie działania 78 Korpusu Armijnego, obsadziła stanowiska bojowe wzdłuż całej linii frontu od Pieńska aż po Lubań. Dywizjony 1, 2 i 3 przypuszczalnie w sile 24 moździerzy umieszczono w obszarze operacyjnym 254 dywizji piechoty pomiędzy Nawojowem Łużyckim i Gronowem, a 4 dywizjon (8 moździerzy) w pasie 373 dywizji piechoty dalej na zachód, pomiędzy Gronowem i Pieńskiem.
Niestety nie udało mi się ustalić, jak długo dokładnie 49 Brygada Moździerzy Ciężkich przebywała w rejonie Lubania. Raczej na pewno, co potwierdzają dokumenty, jednostka trafiła w rejon operacyjny 52 Armii pomiędzy Zgorzelcem i Lubaniem około 1 marca 1945 r. Po zakończeniu działań bojowych i ustabilizowaniu sytuacji na froncie cała jednostka została podporządkowana dowództwu 254 Dywizji Piechoty i ześrodkowana w rejonie Gierałtowa-Wykrot gdzie również mieścił się wysunięty punkt dowodzenia 254 DP. Następnie tuż przed rozpoczęciem Operacji Berlińskiej, w dniu 14 kwietnia zgodnie z rozkazem dowódcy frontu, 49 BMC przeszła pod rozkazy 13 Armii i została skierowana nad Nysę Łużycką w rejon Trzebiela, z zadaniem nacierania w kierunku Cottbus. W tym okresie brygada liczyła już tylko 28 moździerzy. Pozostała część w postaci do niczego nieprzydatnego już złomu wraz z ciałami poległej obsługi pozostała u stóp wzgórza 316,7, najbardziej wyniosłego wzniesienia urokliwych Sławnikowickich Wzgórz, nieopodal strategicznego odcinka szosy Henryków-Godzieszów. Lubański Las Klasztorny w obszarze którego leży masyw wzniesień, a właściwie jego niewielki fragment stał się miejscem zaciekłych walk i grobem dla kilkudziesięciu ludzkich istnień.
Dziś rośnie tam już młody drzewostan, który nie pamięta tamtych wydarzeń, jednak przesiąknięta krwią ziemia wciąż odkrywa kolejne pamiątki z burzliwych dni początku marca 1945 r.
Jarosław Ludowski
c.d.n.








