Czy będą nowe, restrykcyjne przepisy dotyczące opłat abonamentu RTV?
Projekt nowej ustawy o abonamencie RTV jest już w Sejmie. Nowe przepisy wejdą w życie najprawdopodobniej w lipcu, a najpóźniej w sierpniu. Wg nowej ustawy wszyscy zapłacimy abonament i to bez względu na to czy oglądamy telewizję czy nie. Jego ściąganiem zajmie się Poczta Polska.
Najprawdopodobniej operatorzy telewizji kablowych i platform satelitarnych będą zobowiązani do przekazywania danych o swoich klientach Poczcie Polskiej. ta zaś będzie sprawdzać, czy gospodarstwo domowe płaci abonament RTV, a jeśli nie, wyda nakaz rejestracji odbiornika (telewizora) oraz nałoży karę w wysokości 30-krotności miesięcznej opłaty abonamentowej. Dziś to 22,70 zł miesięcznie. Oznacza to, że kara wyniesie ponad 680 zł. Chyba, że ktoś wcześniej okaże skruchę skorzysta z abolicji i wpłaci abonament za pół roku z góry.
Informacje dotyczące restrykcji w kwestii opłat obowiązkowego abonamentu RTV doprowadziły do sytuacji, że abonenci zaczynają wypowiadać umowy z operatorami kablowymi i satelitarnymi, bojąc się udostępniania danych. Konsultanci operatorów zapewniają rozmówców, że projekt nowych przepisów to jeszcze nic pewnego i że przekazywać danych Poczcie na pewno nie będą. Ludzi to jednak nie przekonuje. Jak podają poszczególni operatorzy telewizyjni, w ciągu ostatnich tygodni umowy z nimi wypowiedziało wielu abonentów, ale nie podają dokładnych liczb, obawiając się że to dopiero początek. Jednak specjaliści z branży twierdzą że „wielu”, może oznaczać nawet kilkanaście tysięcy.
Dlaczego rządzący, a właściwie TVP i Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji śpieszą się tak bardzo z uszczelnieniem przepisów abonamentowych? Telewizja i PR nie mają po prostu pieniędzy. Nakłady na media publiczne w Polsce są najniższe w całej Unii Europejskiej. W 2016 r. TVP miała 180 mln zł straty. Dzięki uszczelnieniu abonamentu publiczne media dostaną 620 mln zł rocznie więcej. Pieniądze mają iść m.in. na inwestycje w ośrodki regionalne TVP oraz ograniczenie reklam w TVP Info.
Politycy od lat bali się stworzyć system finansowania mediów publicznych. Za rządów PO długie miesiące debatowano nad tzw. opłatą audiowizualną – liczoną od adresu albo doliczaną do prądu. Ten sam pomysł lansował po wygranych wyborach rząd PiS. Opłata – 15 zł miesięcznie – miała być dołączana do rachunku za prąd. I byłaby naliczana nie za posiadanie odbiornika – jak teraz – ale za możliwość oglądania telewizji czy słuchania radia. Można to przecież robić nie tylko w telewizorze, ale również na smartfonie czy w komputerze. Opłata miała wejść w życie od 1 stycznia tego roku r. Nie weszła, bo PiS nie wziął pod uwagę, że zapisy musi notyfikować Komisja Europejska. PiS musiałby na to czekać, jak pokazuje praktyka, co najmniej od ośmiu do osiemnastu miesięcy. Pomysł z opłatą audiowizualną nie wypalił.
Teraz Ministerstwo Kultury chce, by abonament był płacony co miesiąc razem z innymi podatkami. Taka danina wynosiłaby ok. 8 zł miesięcznie. Ten pomysł jednak również musi zaakceptować UE.
Jedno jest pewne abonament będziemy płacić obowiązkowo na pewno, w jakiej jednak kwocie, to pokaże najbliższa przyszłość.
Autor: Red.
