Wzgórze o trzech nazwach
Harcerska Góra przed 1945 rokiem nosiła miano Kreuzberg czyli w tłumaczeniu Krzyżowa Góra. Nazwa ta jednak zastąpiła jeszcze wcześniejszą, używaną do początków XIX wieku wieku, a więc do okresu zmiany nazewnictwa wielu obiektów w dawniej wschodniej Saksonii przez władze pruskie. Zmiana nastąpiła najpierw w kartografii pruskiej, gdzie poprzednią nazwę Iachandel Berg zastąpiono określeniem Kreuz Berg. We współczesnych słownikach języka niemieckiego nie znajdziemy słowa „Iachandel”. W pewien sposób przyszły tutaj z pomocą publikacje z XIX wieku, które zamiennie używały słowa Wacholder, a to już znany rzeczownik – jałowiec. Nietrudno domyśleć się, iż roślina ta dała po 1945 roku nazwę nieodległej wsi Jałowiec – Wingendorf. No cóż, widać Komisja Nazewnicza nie znalazła odpowiednika dla tej nazwy, tymczasem niewątpliwie nie pochodziła ona od imienia ani Winand ani Winfried. lecz podobnie jak wiele innych wsi o tej nazwie w Niemczech od zniekształconego „Weniger Dorf” czyli „Małej Wsi”, co zresztą odpowiadało rzeczywistości.

Widoczny w oddali krzyż na Jałowcowej Górze. Na pierwszym planie młyn w Kościelniku lub na Księginkach. Rysunek Arthura Blaschnika z ok. 1861 roku.
Wracając jeszcze do samej nazwy wzniesienia. Najstarsze określenie tego wzgórza zapisywane było zamiennie Jachandelberg, Iachandel Berg czy Jachhänel Berge, Jak widać nazwa brzmi dość dziwacznie, odmiennie od określenia jałowca (Wacholder). To sprawiło, iż początkowo na myśl przyszły mi inne rozwiązania, gdyż jałowiec nie jest obecnie dość często spotykany w naturalnym środowisku Górnych Łużyc. W historii naszego regionu i miasta niejednokrotnie przekręcano różnorodne nazwy miejscowe. Nierzadko w XIX wieku nowe, pruskie władze przeinaczały dawne nazwy miejscowe, czego przykładem może być Köpel Berg na Kappelen Berg (czyli z Kopuły, Czapy powstało jak odległe znaczenie Kapliczna Góra).
Iachhandel Berg na mapie z początku XVIII wieku.
Dlatego też swego czasu szukałem innych znaczeń tej nazwy. Sądziłem, iż nazwa pierwotnie mogła brzmieć Wach-holder Berg, co oznaczałoby Trzymać Stróżę – Dobra Stróża. Każdy, kto był na szczycie wzgórza w okresie bezlistnym rozumie znaczenie strategiczne tej góry, co historia niejednokrotnie potwierdzała. Poza tym na jej szczycie znajdują się szczątki owalnego wału, niestety jeszcze bez precyzyjnego datowania, pod którym znajdują się fragmenty ceramiki łużyckiej. Wał najprawdopodobniej pochodzi z okresu średniowiecza, gdy kształtowały się granice Śląska.
Wyraźny owalny wał na szczycie Harcerskiej z okresu średniowiecza bądź starszy.
Analiza staroniemieckich znaczeń słowa „Jachandel” prowadziła mnie do jeszcze liczniejszych możliwości. Słowo „Jachandel” równie dobrze mogło pochodzić od rzeczownika „Jähe/Jäh/Jäch oznaczające nagłe, stromo nachylone miejsce, na skraju skał, podobnie zwrot „jähen abhang” – stromo nachylony, abhanging – pochyły, zawisły. Może więc po prostu było to określenie na strome wzniesienie lub „wiszącą skałę”? W historii Uniegoszczy wzmiankowane były także dwie szubienice, które 23 września 1680 roku wzniesiono podczas zarazy, prawdopodobnie bardziej jako środek odstraszający tych, którzy mieli zamiar nielegalnie przejść z Łużyc na Śląsk przez kordon ustawiony od strony Lubania (mieszkańcy Uniegoszczy wykonali palisadę drewnianą). Zapewne szubienice stały więc w widocznym dla lubanian miejscu, być może jedna na Harcerskiej Górze. Stąd myśl, że może była to zbitka językowa Jach/Joch – anden czyli Joch – jarzmo, ahndden – karać (Jachahnden Berg)?

Współcześnie Harcerska Góra porośnięta jest lasem mieszanym. Zdjęcie od strony kamieniołomu Nowy Uniegoszcz. Fot. T.Bernacki.
W centralnej części góry stanął krzyż. Obecnie wyraźne wypłaszczenie na szczycie.
Jednak zagadkę tę rozwiązał słownik staroniemieckiego braci Grimm, których bardziej znamy ze spisanych mrocznych baśni. Wśród etymologii i wariantów rzeczownika „Wacholder” podali , iż w XVI i XVII wieku na Śląsku zapisywano i wymawiano je zupełnie inaczej – „ Coler hausbuch 3 (1617) 105. eine seltsame umbildung von wachalder ist ferner das schlesische jachandel, jacholder, jochandel: so nim jachandelbeeren und karbe … schütte darzu diese gestossene karbe und jacholderbeeren. Coler hausb. 1 (1598), 159; zerqvetschte wacholder- oder jachandelbeeren. Ettner unvorsichtige hebamme 367.„ Niewątpliwie więc jednak najstarsza nazwa Harcerskiej Góry to Jałowcowa Góra, tyle, że wymawiana zupełnie inaczej w śląskiej gwarze.
Z najstarszych rycin z XIX wieku wyłania nam się góra jako strome wzniesienie, pozbawione roślinności z pojedynczymi drzewami. Jałowiec jest rośliną wybitnie światłolubną, na dodatek nie nadającą się do spożycia przez bydło czy owce. Widocznie więc był to jedyny, iglasty krzew, który w warunkach stałego wypasu mógł się tam utrzymać i zapewne w formie krzewiastej, być może nawet płożącej. Dał nazwie wzniesieniu zapewne także z powodu dość rzadkiego występowania na Dolnym Śląsku (najmniej naturalnych stanowisk w całej Polsce). Dodatkowo symbolem tej góry w końcu XVIII wieku była jeszcze jedna roślina, o czym wspomina ówczesny botanik Karl Christian Őttel – niecennica niemiecka (łac. Filago germanica).
Niecennica niemiecka, oprócz jałowca dawny symbol Harcerskiej Góry. Fot. Stefan.Iefnaer. www.atlas.roslin.pl
Cztery daty cztery zagadki
Ale nie o samej górze chciałem napisać lecz o krzyżu, który niegdyś się na niej znajdował i dał jej nową nazwę. Na licznych rycinach i pocztówkach z XIX i początków XX wieku, gdy wzniesienie było jeszcze pastwiskiem, uwidaczniany jest stojący na jej szczycie samotny krzyż. Stał on centralnie na szczycie wzniesienia, choć na niektórych rycinach rysowany był bliżej południowego skraju, bliżej miejsca, gdzie w latach 30 XX wieku wybudowana została altana przez lubańskiego fabrykanta, zwolennika Hitlera, Gustawa Winklera (podobnie jak poniżej leżący dom wypoczynkowy Haus Anna). Czasem pocztówki są na tyle niewyraźne, iż istnieje wrażenie, iż na szczycie znajdują się trzy krzyże, co byłoby oczywistym nawiązaniem do Golgoty, dokładniejsze jednak odwzorowania ukazują jeden krzyż w otoczeniu samotnych dwóch drzew.
Widok na Uniegoszcz około połowy XIX wieku. Po lewej Krzyżowa Góra.
Rektor lubański Paul Plüschke w 1930 roku w artykule o historii wsi Berthlesdorf (Uniegoszcz) podał, iż na Harcerskiej Górze w dniu 18 września 1675 roku został ustawiony krzyż przez „Edelfrau” (szlachciankę, właścicielkę) z Uniegoszczy, nie podając jej imienia.
W pracy magisterskiej o historii kościoła i parafii w Uniegoszczy z 2012 roku kolega Piotr Dumanowski przypisał ten czyn Brygidzie Barbarze von Nostitz, określając ją wdową po zmarłym w 1671 roku Kasparze von Nostitz, właścicielu Uniegoszczy. Moje badania wykazały jednak, iż Barbara nie była żoną Caspara, lecz jego syna Magnusa Ernsta, wdową po Casparze była Anna Susanna von Schachmann z Jerzmanek, zmarła po 1671 roku (nie znamy dokładnej daty jej śmierci).
W 2013 roku, w książce „Uniegoszcz, dziedzictwo przeszłości” Piotr Dumanowski jego ustawienie przesunął jednak na rok 1678, a fundatorką miała być już Maria Johanna Ernestina von Nostitz, córka Magnusa Ernsta von Nostitz, ostatniego właściciela Uniegoszczy z rodu von Nostitz (syna Caspara). Niestety informacja ta nie została opatrzona przypisem źródłowym. Maria wyszła w 1688 roku za mąż za Justa Wilhelma Antona von Almesloe (zwanego baronem von Tappe) i zapewne wniosła mu Uniegoszcz jako posag lub został przez niego wykupiony od córek Ernesta. Krzyż miał zostać ustawiony jako bliżej nieokreślone wotum osobiste. Maria prowadziła cnotliwe i religijne życie, czego dowodem było nadanie jej przez cesarzową Eleonorę odznaczenia Orderu Gwiaździstego Krzyża (Hochadeliger Sternkreuzorden), a więcnajwyższy kobiecy order w cesarstwie Austro-Węgier).
Wycinek z publikacji P.Plüschke.
To jednak nie koniec spekulacji datami. Przejrzałem inne publikacje przedwojenne na temat Lubania i natrafiłem w słynnej Kronice Lubania z 1846 roku J.G. Grűndnera kolejną datę ustawienia krzyża – „18. Sept. 1673 liess die Edelfrau zu Bertelsdorf auf dem Jachhänel-Berge ein Krucifix setzen” (18 września 1673 roku szlachcianka z Uniegoszczy na Jałowcowej Górze ustawiła krzyż).
Wycinek z kroniki Grűndnera (s. 295). Wśród ówczesnych wydarzeń w tym samym czasie zapamiętano także, iż na Domu Solnym usiadło 10 bocianów, w tym jeden czarny.
Na tym jednakże nie koniec, wertując wiele kolejnych kronik natrafiłem na jeszcze inną datę jego ustawienia. Otóż Franz Micke, autor książki o historii Nowogrodźca i tamtejszego klasztoru magdalenek, który zebrał w niej wiele bardzo rzadkich dokumentów dotyczących historii tej miejscowości, w 1844 roku napisał, iż krzyż został ustawiony w 1683 roku przez Panią Małgorzatę von Nostitz (Frau Margarethe von Nostitz).
Wydaje się, że różnica kilku lat w tę czy w tę nie powinna robić różnicy. Jednak znając prawidłową datę jego ustawienia łatwiej byłoby ustalić przyczynę tego wotum. Aby rozwikłać tę tajemnicę proponuję zapoznać się z dziejami ówczesnych właścicieli Uniegoszczy, a także z wydarzeniami jakie miały miejsce w trzeciej ćwierci XVIII wieku.
Nosacice właścicielami wsi
W XVII wieku Uniegoszcz znajdowała się w rękach rodu von Nostitz, wywodzącego się prawdopodobnie ze wsi Nostitz koło miasta Löbau. Ród od drugiej połowy XVI wieku dzielił się na trzy główne pnie z miejscowości Unwürde, Ullersdorf i Rothenburg, a te na kolejne linie. Była to jedna z największych, jeśli nie najbardziej wpływowa familia górnołużycka w XV-XVII wieku. Po raz pierwszy w Uniegoszczy, jako współwłaścicielka majątku, pojawiła się Barbara von Nostitz, córka Otto von N. z Ullersdorf k. Görlitz, która wyszła za mąż za Georga von Eberharda z Görlitz (II połowa XV wieku, od 1514 wdowa). Ród Eberhard posiadał co najmniej od 1445 roku dolną część Uniegoszczy.
Epitafium Heinricha Otto von Nostitz z kościoła w Uniegoszczy. Widoczny herb jego matki z rodu Eberhard. Fot. www.fotopolska.eu
Część historyków przyjmuje, iż ród Nostitz objął część Uniegoszczy w 1589 roku, gdy bezpotomnie zmarł Peter von Rodewitz, którego córka miał być żoną HansaChristopha von Nostitz z linii Czochy, syna Hartwiga z Radostowa (zm. 1623). Problem w tym, iż źródła wymieniają jego żonę Elisabeth von Landeskron. Według innych źródeł właścicielem wsi stał się już jego ojciec Hartwig z Radostowa (także właściciel Uniegoszczy i Kościelników, zmarł w 1623 roku) W jego przypadku też pojawia się problem, gdyż na płycie nagrobnej jego syna Heinricha Otto znajduje się herb jego matki z rodu Eberhard, a więc rodu, który był właścicielami części Uniegoszczy przed Rodewitzami (płyta nagrobna zachowana w kościele w Uniegoszczy). Niestety źródła wymieniają jego żonę Annę Marię von Nostitz z Cunewalde, milczą o innej żonie.
Ojcowiznę po Hartwigu otrzymał Hans Christoph (dodatkowo dokupił w 1632 roku Zebrzydowę, Czerną, Bieniec i Nową Wieś, a w 1636 Sulików). W Lubaniu był znany głównie z procesu z miastem o przebieg granicy na Kwisie. Został zabity w 1641 roku w zamku w Sulikowie przez szwedzkiego kapitana nazwiskiem Sachse. Z powodu długów niepełnoletnie dzieci Hansa Christopha (ze związku z Elisabeth von Landeskrone) w 1650 roku sprzedały Zebrzydowę z pertynencjami. Podobnie w tym samym roku w wyniku porozumienia odsprzedali Uniegoszcz Casparowi von Nostitz z pnia Rothenburg – linii Tormersdorf (Prędocice). W 1651 roku sprzedali za długi Sulików wierzycielowi Georgowi von Loeben. Ich matka, Elżbieta zmarła w 1664 roku w Unięcicach.
Cała trójka dzieci Hansa Christopha zmarła równie tragicznie co ojciec. Hans Rudolf zmarł za młodu. Hans Adolf, urodzony w 1632 roku, był porucznikiem w hiszpańskiej służbie Habsburgów, zginął w 1654 roku w jakimś pojedynku z innym szlachcicem w Nawojowie. Hans Christoph Młodszy został rajcą na dworze cesarskim w Wiedniu, a następnie podniesiony 16 grudnia 1668 w poczet najwyższej szlachty czeskiej. W 1673 roku objął Rothenburg nad Nysą, gdzie zasłynął z wielkiej brutalności. I tam w 1680 roku niespodziewanie zginął od kuli, która ugodziła go przez okno podczas wieczornego posiłku.
Według innych źródeł po śmierci Hartwiga Uniegoszcz, Radostów i Kościelniki otrzymał młodszy brat Hansa Christopha – Heinrich Otto, który wcześniej miał tylko młyn w Jałowcu. Tak czy inaczej młodszy brat przeżył starszego tylko o dwa lata, gdyż zginął w 1643 roku, gdy bronił stada bydła w pobliżu młyna w Jałowcu przed cesarskimi Chorwatami w czasie wojny trzydziestoletniej (to właśnie jego płyta znajduje się w kościele w Uniegoszczy). Heinrich miał kolejno trzy żony – Margarethe von Dromsdorf, Helenę v. Landeskrone z domu Lessendorf i Annę Sabinę von Magnus, urodzoną z domu „von Hack” z Thomaswaldau (Tomaszów Bolesławiecki) i Schwiebendorf (Świeborowice). Z tych wielu małżeństw niestety znamy tylko syna, Heinricha Otto Młodszego (zginął w 1660 roku).
Najdłużej z synów Hartwiga żył Johann Hartwig z Radostowa, gdyż zmarł dopiero w 1667 roku. Po jego śmierci Radostów przejęły córki Anna Catherina i Anna Sabina. Anna Catherina wyszła za mąż za Eliasa von Nostitz z Nieder Rengersdorf (k. Gorlitz), któremu wniosła Radostów.
Obecność von Nostitzów w Radostowie widać po dwóch herbach znajdujących się na tamtejszym kościele. Fot. www.fotopolska.eu
Nowy właściciel Uniegoszczy (od 1650 roku) Caspar von Nostitz był dwukrotnie żonaty. Najpierw z Heleną von Sommerfeldt z domu Wartha (1616-1630), a następnie (1635) z Anną Susanna von Schachmann z domu Hermsdorf (Jerzmanki). Nieletni syn z pierwszego małżeństwa zmarł w tym samym 1630 roku co matka, na studiach w Pradze. Natomiast Anna żyła z Casparem aż do jego śmierci. Mieli razem 4 dzieci, dwóch synów i dwie córki. Jeden syn zmarł przy porodzie, drugim był Magnus Ernst. Córka z drugiego małżeństwa Anna Sophia wyszła w 1657 roku za mąż za Johanna Siegmunda von Nostitz z domu Dehsa z Schirgewaldau (mieli piątkę dzieci). Druga córka Anna Susanna wyszła za mąż za szlachcica z rodu von Spiller z Schossdorf (Ubocze). Caspar zmarł w 1671 roku. Na krótko majątek objął syn Magnus Ernest, który zmarł zaledwie dwa lata później w 1673 roku. Po śmierci Magnusa Uniegoszczą zarządzała wdowa po nim Helena Brigida, którazmarła 31 lipca 1687 roku, a po niej córka Ernesta Maria Johanna Ernestina, która już w następnym roku wyszła za mąż za wspomnianego barona von Tappe i wniosła mu w posagu Uniegoszcz (od tej pory zwana jako Gräfin Maria Johanna Ernestina von Almesloe von Tappe z domu von Nostitz, mieli ponoć ośmioro dzieci).
Ciekawe, iż po śmierci Magnusa jego dziećmi zajmował się Johann Georg von Ottenfeld, szlachcic z sąsiedniego Radostowa Średniego, co związane było zapewne z wdzięcznością za pomoc Johanna Hartwiga von Nostitz z Radostowa w podniesieniu jego ojca w 1657 roku do rangi szlacheckiej przez cesarza. Spośród dzieci Ernsta znamy tylko Marię Johannę, ale nie jest wykluczone, iż mieli więcej córek. Nie jest znane pochodzenie żony Ernesta, nie wykluczałbym, iż Helena Brigida była właśnie z rodu Ottenfeld. Johann Georg Otto von Ottenfeld był hauptmannem w Rumburg, Schluckenau i Hainspach, a posiadał majątki w Schirigswalde k. Budziszyna i Schossendorf (Radec k. Czeskiej Lipy), a przecież w Schirigswalde mieszkała Anna Sophia, siostra Ernsta. Jej mąż Johann Siegmund von Nostitz sprzedał w 1659 lub 1661 roku część Schirigswalde (Niederhof) wspomnianemu Johannowi Ottenfeld. Jego syn, również o imionach Johann Georg po śmierci w 1667 roku Johanna Hartwiga z Radostowa Średniego, zarządzał majątkiem wdowy Anny Eleonory von Nostitz w Radostowie Średnim i opiekował się ich dziećmi, po czym stał się w nie do końca jasnych okolicznościach właścicielem części Radostowa Średniego.

Herb Ottenfeldów nadany przez cesarza Leopolda w 1667 roku.
Dzieje Uniegoszczy pomiędzy 1670 a 1683 rokiem
Do ustalenia przyczyn ustawienia krzyża w Uniegoszczy warto jeszcze krótko opisać wydarzenia jakie miały miejsce w tej wsi w latach 70. i 80. XVII wieku.
Lata 70. zaczęły się bardzo źle w sąsiednim Lubaniu. 22 września 1670 roku wybuchł potężny pożar miasta, w którym spłonęło 290 budynków, w tym klasztor magdalenek. Przeorysza wraz z siostrami wieczorem udały się do zamku w Uniegoszczy, gdzie udzielił im schronienia i noclegu na wiele dni Caspar von Nostitz.
W kolejnym roku zmarł dziedzic Uniegoszczy, leciwy, bo już osiemdziesięcioletni Caspar von Nostitz. Na jego pogrzebie została wygłoszona przez pastora Tschappa mowa pożegnalna, którą później opublikował drukiem. Caspar spoczął w krypcie kościelnej. Majątek przejął jego syn Magnus Ernst, choć żona Caspara nadal żyła. Zaledwie dwa lata później, w 1673 roku (niestety nie znamy dokładnej daty) zmarł Magnus. Majątkiem zarządzała wdowa po nim, Helena Brygida. Kolejnych kilka następnych lat było dość spokojnych, Uniegoszcz rozwijała się dobrze, stąd w 1679 roku utworzono tutaj odrębną parafię, wydzieloną z Mściszowa.
Strona z wydanej drukiem mowy pożegnalnej na cześć Caspara von Nostitz.
Niestety w tym samym roku wybuchła na sąsiednich Łużycach zaraza. W 1680 roku w Lubaniu zmarły 164 osoby. Mieszkańcy Uniegoszczy aby chronić się przed dżumą i roznoszącymi ją podróżnikami wybudowali palisadę przed mostem głównym, a później jeszcze dodatkowo przed mostkiem koło Młyna Górnego. Dodatkowo w celu odstraszenia unikania kordonu i prób przekroczenia granicy rzeką w dniu 23 września 1680 roku zostały w Uniegoszczy wzniesione dwie szubienice. 24 listopada na niebie widziano wielką kometę, a jak wiadomo zwiastowały one nieszczęścia. Zaraza na szczęście wygasła do końca roku, jednakże dopiero w kolejnym roku, 6 czerwca mosty zostały ponownie otwarte. Po dwóch latach spokoju, w 1683 roku wybuchła wojna z Turcją, w związku z tym miały miejsce kontrybucje i pobór do wojska.
Jak wynika z opisu lata te nie można zaliczyć do najlepszych. Z jednej strony śmierć w rodzinie von Nostitz dwóch dziedziców, z drugiej zaraza oraz kontrybucje wojenne.
Krzyż na cześć zwycięstwa pod Wiedniem?
Jak już wyżej wspomniałem jeden autor podał znacznie odbiegającą informację o krzyżu, zarówno inną datę i fundatora ustawienia krzyża. Otóż Franz Micke, autor książki o historii Nowogrodźca i tamtejszego klasztoru magdalenek, w 1844 roku napisał, iż krzyż został ustawiony w 1683 roku przez Panią Małgorzatę von Nostitz (Frau Margarethe von Nostitz). Na podstawie tej daty autor dziejów zakonu magdalenek na Łużycach i Dolnym Śląsku ksiądz profesor Władysław Bochnak w 1996 roku napisał, iż stało się to „na pamiątkę zwycięstwa nad Turkami pod Wiedniem”. Byłoby to więc wotum po wygranej bitwie i złożony hołd poległym żołnierzom katolickiej części środkowej Europy. Bitwa miała miejsce 12 września 1683 roku i chyba nie muszę przypominać, iż dowódcą wojsk chrześcijańskich i sprawcą zwycięstwa był polski król Jan III Sobieski.
Fragment kroniki Nowogrodźca i tamtejszego klasztoru autorstwa Franza Micke, 1844.
Niestety nie udało mi się ustalić czy Małgorzata była także córką Magnusa czy też nastąpiła pomyłka Mickego zarówno w imieniu fundatorki (mógł np. inskrypcję M. odczytać jako Małgorzata zamiast Maria Johanna) jak i dacie ustawienia krzyża. Prześledziłem wiele kronik rodu von Nostitz i niestety kronikarze nie wspominają o Małgorzacie von Nostitz z Uniegoszczy. Być może była to jedna z córek Otto Heinricha von Nostitz, Caspara von Nostitz lub ostatniego z tej linii Magnusa? A może jedna z córek zmarłego w 1667 roku właściciela Radostowa? W rodzie tym nierzadko nadawano dwa lub trzy imiona, może więc było to także mniej znane imię którejś ze znanych już przedstawicielek? Imię Małgorzata występowało dość często wśród przedstawicielek tego rodu lub poślubionych. Temat ten wymaga jeszcze przejrzenia wielu dokumentów archiwalnych, w tym oryginalnych kronik kościelnych z Radostowa i Uniegoszczy.
Dzień dobry, przepraszam za offtopic, ale chcę się odnieść do Pana starszego, skądinąd bardzo ciekawego artykułu „Nazwy ulic jako trofea wojenne” (tam już opcja komentowania jest wyłączona). Nie rozumiem, dlaczego dwukrotnie zaliczył Pan patrona ulicy w Lubaniu, Grzegorza Piramowicza (jezuitę, profesora filozofii, pisarza, pedagoga, ale nade wszystko człowieka żyjącego zasadniczo w XVIII wieku), do grona socjalistów-cywilów I „straszaków”, „zabytków socjalizmu” hołubionych przez komunistyczne władze powojenne. Każdemu może się przytrafić omyłka – warto byłoby ją skorygować.