Zginęli za ojczyznę na Łużycach! Część II
Przed kilkoma dniami, opublikowaliśmy pierwszą część historii dotyczącej Operacji Łużyckiej która rozpoczęła się 16 kwietnia 1945 roku forsowaniem Nysy Łużyckiej. W drugiej części spróbujemy wyjaśnić dlaczego się nie powiodła.
Zgodnie z planem dowódcy I Frontu Ukraińskiego, jednostki wojsk polskich i radzieckich miały działać w ramach ugrupowania wiążącego, składającego się z 2 Armii Wojska Polskiego i części 52 Armii Radzieckiej, którego zadaniem było przełamanie obrony niemieckiej na Nysie Łużyckiej i natarcie na Drezno i Bautzen, oraz ochrona głównych sił frontu od strony Czechosłowacji.
Planowano, że trzeciego dnia operacji, zgrupowanie to dokona wyłomu o głębokości 45-60 km i dotrze do rejonu Buchwalde, Königswartha, Bautzen, a w dalszych działaniach osiągnie Drezno, na które od północy miał nacierać prawoskrzydłowy sąsiad 2 Armii WP, radziecka 5 Armia Gwardii.
Podczas przygotowań do operacji wywiad i jednostki rozpoznania niewłaściwie oceniły siły przeciwnika, sądząc, że obrona niemiecka ma jedynie charakter kordonowy wzdłuż Nysy. Jednak w rzeczywistości, w rejonie Zgorzelca, Bautzen i Drezna ześrodkowane zostały niemieckie dywizje pancerne i inne jednostki, które mogły być wprowadzone do walki w ciągu kilku godzin. Ponadto dalej na wschód, w rejonie Lubania, Gryfowa i Jeleniej Góry znajdowały się kolejne oddziały, które mogły zostać bardzo szybko przerzucone na kierunek budziszyński. Żołnierze polscy już podczas forsowania Nysy napotkali na duży opór ze strony oddziałów niemieckich, a posuwając się dalej byli skutecznie okrążani przez Niemców.

Generał major Herman von Opplen – Bronikowski, zbrodniarz wojenny który po wojnie współtworzył niemiecką armię
Generał Karol Świerczewski „Walter”, który dowodził swoimi jednostkami operującymi pod Bautzen fatalnie i w dodatku po pijanemu, zabronił odwrotu, ponieważ chciał samodzielnie zdobyć Drezno. W wyłom który powstał między poszczególnymi jednostkami Wojska Polskiego wysłał 5 Dywizję Piechoty. Dywizja ta, dowodzona przez wybitnego dowódcę generała brygady Aleksandra Waszkiewicza*, który sprzeciwiał się niejednokrotnie bezsensownym rozkazom Świerczewskiego, nie podołała doborowym jednostkom SS i Wehrmachtu. Dostała się w okrążenie i przeszła do obrony. Niestety jednostki niemieckie pod dowództwem generała – majora Hermanna von Oppeln – Bronikowskiego**, szefa tzw. Zgrupowania Zgorzeleckiego, które wchodziło w skład Armii Mitte feldmarszałka Ferdinanda Schörnera, zacisnęły pierścień wokół 5 Dywizji Piechoty WP. W rezultacie cały sztab dywizji dostał się do niewoli pod Tauer i został wymordowany przez żołnierzy von Bronikowskiego.
24 kwietnia wojska niemieckie, po dwóch dniach walki, odbiły Budziszyn i zaczęły zacieśniać pierścień okrążenia. Wojska polskie ponosiły coraz cięższe straty i sytuacja stawała się dramatyczna. By nie dopuścić do całkowitego rozbicia 2 Armii, marszałek Koniew skierował na pomoc Polakom aż osiem dywizji 1 Frontu Ukraińskiego. Nakazał także ściągnąć spod Drezna 8 Dywizję Piechoty Wojska Polskiego, co okazało się fatalne w skutkach dla pozostającej tam 9 Dywizji Piechoty Wojska Polskiego, która w ciągu najbliższych godzin została okrążona.

Generał brygady Aleksander Waszkiewicz został zamordowany w niewoli przez esesmanów z oddziałów dowodzonych przez generał von Bronikowskiego
W okolice miejscowości Niesky przyjechał szef sztabu frontu gen. Iwan Pietrow, aby dowodzić wojskami polskimi w tym rejonie. Nim jednak w ten rejon dotarły na odsiecz Polakom jednostki rosyjskie, 25 kwietnia zginął oficer łącznikowy 9 Dywizji. Niemcy znaleźli przy nim rozkazy wycofania tej jednostki wraz z mapą przemarszu na nowe pozycje. Hitlerowcy postanowili wykorzystać okazję i zniszczyć kolejną dywizję. Rankiem 27 kwietnia kolumny wojska polskiego w tzw. „dolinie śmierci”, pomiędzy Panschwitz, Kuckau i Crostwiz, wpadły w zasadzkę i 9 Dywizja poniosła bardzo ciężkie straty. Podobnie było z innymi polskimi jednostkami.
Podczas Operacji Łużyckiej zginęło 4 902 żołnierzy Wojska Polskiego, 3 000 uznano za zaginionych a 10 000 zostało rannych. Cmentarz wojenny poległych znajduje się w Zgorzelcu i każdego roku 16 kwietnia, w rocznicę forsowanie Nysy odbywają się tam uroczystości upamiętniające śmierć polskich żołnierzy.
Autor: Red.
*Generał brygady Aleksander Waszkiewicz miał w chwili śmierci 44 lata, był zdecydowanym, odważnym i mającym szacunek wśród żołnierzy dowódcą. Oto fragmenty protokołu sekcji zwłok generała Aleksandra Waszkiewicza, którego ciało znaleziono 04.05.1945 roku w lesie koło miejscowości Stiftwiess: „Na podstawie oględzin lekarskich… stwierdzono, że za życia był męczony i bity tępym narzędziem… . Za życia wyrżnięto mu lewe oko i powiekę, a prawe wykłuto. Następnie uderzony tępym, wielkim narzędziem w okolicę czoła, które to uderzenie spowodowało całkowite zniszczenie mózgu i złamanie podstawy czaszki, w wyniku czego nastąpił zgon”.
**Generał major Hermann Leopold August von Oppeln-Bronikowski, był z pochodzenia Polakiem. Za zbrodnie wojenne jakich dopuścił się na żołnierzach polskich w czasie bitwy na Łużycach oraz w Podgajach, gdzie wydał rozkaz zamordowania polskich jeńców, został postawiony przed sądem, który go uniewinnił. Po wojnie zachował swój stopień i był jednym z twórców Bundeswehry.
***Na monumencie orła upamiętniającego żołnierzy poległych na Łużycach widnieje napis: Bohaterom 2 Armii Wojska Polskiego poległym w walkach o wyzwolenie ojczyzny.



Na pomoc Polakom ???? To co opowiadał mi dziadek nie bardzo można było nazwać pomocą , wystawili Polaków , 9 Dywizji Piechoty Wojska Polskiego została okrążona i Niemcy tłukli naszych kilka dni a kiedy była jedyna okazja by się cofnąć to dostali rozkaz że kula w łeb dla każdego , ale takie były czasy i realia związane z bratnią pomocą sowietów , jedyna sprawa która mnie boli i mam żal do władz miast , że Ci żołnierze walcząc o te ziemie i ich wolność nie dostąpili zaszczytu by na starość pochować ich w tej ziemi bez uiszczania opłat za miejsce na komunalnych cmentarzach . Wstyd !!!!