Dominika z Leśnej w The Voice of Poland – śpiewam… i nie chcę już z tego nigdy rezygnować
Gdy w poprzedniej edycji pojawiła się Agata Hylińska z Leśnej, nikt z jurorów nie spodziewał się, że ma do czynienia z takim talentem. Tylko my, mieszkańcy regionu znaliśmy ten nietuzinkowy głos i wielką osobowość pani Agaty. Trzymaliśmy kciuki ale niestety, nie udało się. W kolejnej edycji, która pierwszą odsłonę miała pod koniec września tego roku, pojawiła się córka pani Agaty – Dominika Kuręda. Zaśpiewała legendarny utwór Maanamu „Krakowski Spleen”, co doprowadziło do łez nie tylko kibicującą mamę, ale również jury, które nie mogło powstrzymać wzruszenia.
Dwudziestoletnia dzisiaj Dominika znana jest doskonale lubańskiej publiczności. Choć pochodzi z Leśnej, już jako bodaj dwunastolatka związała się z Miejskim Domem Kultury w Lubaniu i była jego chlubą. Niejednokrotnie mogliśmy podziwiać jej nietuzinkowy głos podczas różnorakich imprez miejskich. Dzisiaj Dominika ma 20 lat i nadal realizuje swoja pasję.
– Ogrom miejsca w moim życiu zajmuje muzyka – mówi Dominika. – Jest ona moją pasją, drugą matką i prawdziwą miłością. Jestem uczestniczką 9. edycji programu The Voice of Poland emitowanego na TVP2. Moje muzyczne życie zaczęło się jednak nieco wcześniej. Gdybym miała wskazać dzień, miesiąc, rok, w którym zaczęła się moja przygoda z muzyką, odpowiedziałabym: „To nie przygoda, to życie”. Nie pamiętam momentu, w którym zaczęłam śpiewać, ale wiem, że pojawiło się to u mnie bardzo wcześnie. Moje najwcześniejsze wspomnienia sięgają okresu, w którym już śpiewałam. Dorastałam w domu, w którym muzyka nie była gościem, lecz członkiem rodziny. Wyssałam ją z mlekiem mamy. W latach 2010-2013 śpiewałam na deskach Miejskiego Domu Kultury w Lubaniu, gdzie pod okiem Pana Leona Iwińskiego mogłam rozwijać swoją pasję. Występy i konkursy pozwoliły mi na zdobywanie doświadczenia. W późniejszych latach byłam również członkiem działającego w Lubaniu zespołu – The Hodgepodge. Pomysł udziału w The Voice of Poland zrodził się w ubiegłym roku. Niewiele osób wie, że w poprzedniej edycji, w której brała udział moja mama, miałam próbować swoich sił również ja. Brak odwagi, sprawy osobiste i niechęć do programów typu „talent show” wybiły mi ten pomysł z głowy. Zawsze kochałam śpiewać, jednak przeprowadzka do Wrocławia, pierwsza poważna praca i głos z tyłu głowy mówiący: „to nie czas na fantazje, trzeba myśleć realnie”, sprawiły, że oddaliłam się od muzyki. Potrafiłam obrazić się na śpiewanie na kilka miesięcy, pośpiewać minutę, by znów wrócić do kilkumiesięcznej przerwy – kontynuuje dziewczyna. – Gdy dowiedziałam się od mamy o precastingu, byłam bardzo sceptycznie nastawiona. Mama doskonale wie, że nie można na mnie naciskać. Nie było dużo czasu na podjęcie decyzji. Kilka dni wymyślałam sobie ogromne ilości minusów wzięcia udziału w programie, by na sam koniec, późnym wieczorem pojawił się ten jeden plus – powrót do śpiewania. I tak zaczęła się moja przygoda z programem. Precastingi to etap, w którym bierze udział tysiące osób. Nie zastanawiałam się nad tym, czy pójdzie mi dobrze, czy źle. Nie śpiewałam dłuższy czas, decyzję podjęłam na noc przed precastingiem, więc nie nastawiałam się na nic konkretnego. Wiedziałam, że zrobiłam pierwszy krok i to się liczy. Gdy dowiedziałam się, że jestem w programie, spadła na mnie ogromna fala szczęścia, jak również strachu, lęku i niepewności. Przygotowania do nagrania pierwszego odcinka to ten moment, w którym trzeba się zastanowić nad tym, kim się jest, jakim się jest i co się chce powiedzieć. Takie zajrzenie w głąb siebie jest naprawdę niełatwe. W przewertowaniu kartek mojego życia pomogły mi osoby, które znają mnie najlepiej – mama, siostra i chłopak. To oni są moim wsparciem, miłością i ciepłem. To oni sprawiają, że jestem taka, jaka jestem. Dają motywację, wpajają wartości i są przy mnie, gdy potrzebuję zwykłych i niezwykłych rozmów. Dzięki nim miałam odwagę przyjść po bodźce, oddychać i nie bać się powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Celem udziału w takim programie nie zawsze musi być wygrana. Dla mnie bardziej wartościowe jest to, że wracam do tego, co kocham. Śpiewam… i nie chcę już z tego nigdy rezygnować.
Tak więc poznaliśmy mądrą i wrażliwą Dominikę z drugiej – nieestradowej – strony. Wartościowa dziewczyna z głębokimi przemyśleniami zasługuje na trzymanie przez nas za nią kciuków.

Teresa Kraska, jest znaną w regionie dziennikarką i felietonistką. Pełni również mandat radnej Rady Miejskiej Lubania.
Autor: Teresa Kraska

