Karygodne brakoróbstwo. Zniszczony rurociąg ciepłowniczy
Trudno jest nam wszystkim pogodzić się z wszelkimi objawami niechlujstwa i partactwa. Pal licho, jeżeli tego typu sprawy dotyczą prywatnego majątku, ale jeżeli chodzi o nasze wspólne dobro, nie możemy przechodzić nad tym do porządku dziennego.
W okresie zimowym odnotowaliśmy nieszczelność na naszej sieci ciepłowniczej. Z uwagi na trwający cykl grzewczy i niewielki ubytek wody nie zachodziła konieczność podjęcia błyskawicznych działań w celu lokalizacji awarii. Sprawę pozostawiono do teraz, gdy ocieplenie i korzystna aura pozwolą na krótkotrwałe, niezbędne do lokalizacji wycieku wyłączenia ogrzewania i odkrywki kontrolne. Gdy w końcu dzięki precyzyjnej aparaturze pomiarowej udało się namierzyć feralne miejsce – droga wewnętrzna, rejon ul. Wrocławskiej – Pl. Lompy – po rozkopaniu terenu naszym oczom ukazał się obraz wręcz tragiczny.
Można by rzec tak tragiczny, że aż groteskowy ponieważ z tak dużym nagromadzeniem bezmyślności, głupoty i lekceważenia dla prawa i cudzej własności mamy do czynienia nieczęsto. W miejscu awarii stwierdzono rozebrany kanał ciepłowniczy na długości kilku metrów, ułożoną wprost na rurociągu rurę kanalizacji deszczowej odchodzącej od budynku przy ul. Wrocławskiej i całość zasypaną mieszaniną ziemi, gruzu i tłucznia. Na długości tych kilku metrów nie zabezpieczony rurociąg ciepłowniczy zdążył przerdzewieć w trzech miejscach, a wizualny wgląd w głąb kanału ciepłowniczego jednoznacznie wskazuje skorodowanie rury na długości dalszych kilku metrów.
W chwili obecnej miejsca korozji pobieżnie zabezpieczono opaskami uszczelniającymi czekając na zakończenie sezonu grzewczego. Usunięcie awarii będzie polegało na rozebraniu kanału ciepłowniczego na całej długości skorodowanych ruch, wymianie uszkodzonych odcinków i odtworzeniu kanału. Całość prac potrwa około 2 tygodni i będzie kosztowała przedsiębiorstwo, a w praktyce nasze miasto bo przecież to majątek Lubania, ok. 10 tys. zł. Jeżeli dodamy do tego koszt utraconej wody i jej podgrzewu to otrzymamy kwotę dwukrotnie wyższą.
Powstaje pytanie, jak można było wykazać się takim poziomem bezmyślności i bezczelności. Przecież oczywiste było, iż nie odtworzony po rozbiórce i nie uszczelniony kanał ciepłowniczy nie zabezpieczy rurociągu przed dostępem wilgoci i w konsekwencji w ciągu kilku lat dojdzie do zniszczenia rurociągów ciepłowniczych. Rurociągów, które przypomnijmy w dobrym stanie technicznym przetrwały w ziemi w tym rejonie miasta już bez mała ok. 40 lat. Pozostaje cieszyć się, że rozszczelnienie rurociągu następowało stopniowo i nie doszło do gwałtownego wypływu wody grożącego poważną awarią ciepłowni i wstrzymaniem dostawy energii do sporej części lubańskiego starego miasta.
Sprawa będzie miała swój dalszy ciąg. O powyższym zostały powiadomione odpowiednie służby miejskie i jak się wydaje nie trudno będzie ustalić winnego. Wg naszych ustaleń do zdarzenia doszło ok. 6-7 lat temu podczas wymiany nawierzchni dróg wewnętrznych przy Pl. Lompy. Prace przeprowadzono bez uzgodnień z PEC Lubań, a prawdopodobnie bez uzgodnień z kimkolwiek, no bo nikt o zdrowych zmysłach nie zezwoliłby na tego typu partactwo.
Wszystkich Państwa mieszkających w okolicy Pl. Lompy przepraszamy za utrudnienia w komunikacji.
Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej Lubań Sp. z o.o.
Jarosław Ludowski Kirownik Działu Obsługi Odbiorców i Eksploatacji Sieci





