HomeHistoriaBudziszyn 1945. O krok od klęski – cz. 1 (WIDEO)

Komentarze

Budziszyn 1945. O krok od klęski – cz. 1 (WIDEO) — 6 komentarzy

  1. Bardzo dobry artykuł. Mam tylko jedno ale. Dlaczego pan pisze że generał Waszkiewicz to Biłorusin w armii polskiej? Przecież ten wybitny dowódca był Polakiem, urodzonym w Białowieży. Tam nawet stoi nadal dom w którym generał się urodził. Więc skąd informacje że on Białorusinem?

  2. Najlepsze opracowanie o operacji łużyckiej jakie dotąd czytałem. Wcześniej na waszym portalu również czytałem artykuł o tej bitwie autorstwa Sławka Piguły, ale to było bardzo ogólnikowe, i w sumie chyba autor bardziej chciał złożyć hołd 5 Dywizji Piechoty i jej dowódcy gen. Waszkiewiczowi, niż jego celem było dokładne przybliżenie bitwy i jej kulisów. Czekam na dalsze części historii Panie Jarku i pozdrawiam

  3. ad. Laubaner.
    Wie Pan też bym wolał, żeby gen. Waszkiewicz był Polakiem. Ale fakty są bezlitosne. Polecam link do artykułu.
    2 armia WP miała problem z obsadzeniem kadry dowódczej Polakami (ok. 40% stanowiły osoby nie polskiej narodowości, głównie Rosjanie) z różnych przyczyn, najczęściej politycznych. Ale nie tylko. Wszak Stalin wymordował sporą ich część w Katyniu. Tak że nie dość, że wojsko było niedoświadczone to jeszcze kadra nie potrafiła się porozumieć z żołnierzami, co również zapewne było jedną z przyczyn klęski w Łużycach. Ale o tym w 2 części publikacji.
    pzdr

  4. Waszkiewicz pochodził z polsko – białoruskiej rodziny. Jego matką była Białorusinka, a ojcem Polak. W domu nie pielęgnowało się polskiego patriotyzmu. Ale to prawdopodobnie dlatego, że była to rodzina pańszczyźniana, niewykształcona, a jak wiadomo ci ludzie nie utożsamiali się z konkretnym narodem. Waszkiewicz w wieku 16 lat trafił na front w czasie I wojny światowej jako carski żołnierz (jak zresztą wielu Polaków wówczas), a następnie, przeszedł do oddziałów bolszewickich i walczył w wojnie domowej. Został zawodowym żołnierzem, ukończył studia w szkole oficerskiej w Smoleńsku, gdzie później był wykładowcą. Przez wiele lat był oficerem niskiego szczebla m.in dowódcą plutonu i kompanii.Po czystkach w armii czerwonej, które przeprowadził Stalin w latach 30, w tym zamordowaniu całego dowództwa Akademii Wojskowej im. Fruzego w Moskwie, Waszkiewicza powołano na stanowisko szefa wyszkolenia w tej szkole. Jednocześnie przyszły generał studiował w akademii i ukończył ją w roku 1942. Awansowano go do stopnia podpułkownika i powołano na stanowisko dowódcy pułku w jednej z dywizji górskich, następnie w dywizji strzelców. Dowodził wieloma bitwami w tym heroicznym forsowaniem Dniepru. Był jednym z zaledwie kilku radzieckich dowódców, którzy cenili życie swoich ludzi. W 1944 roku w stopniu pułkownika został skierowany do II Armii Wojska Polskiego, gdzie dostał rozkaz sformowania i dowodzenia 5 Dywizją Piechoty. Już jako generał podlegał rozkazom generała Świerczewskiego, z którym znał się od wielu lat, jeszcze z czasów wojny domowej w Rosji. Waszkiewicz jako wybitny strateg i dowódca na odprawach niejednokrotnie sprzeciwiał się absurdalnym decyzjom Świerczewskiego i oficjalnie krytykował jego alkoholizm(sam Waszkiewicz nie pił alkoholu w ogóle). Świerczewski prawdopodobnie bał się tego, że popadnie w niełaskę a jego miejsce zajmie właśnie Waszkiewicz. Dlatego wysłał generała i ponad 10 tysięcy jego ludzi na niemal pewną śmierć. Z całej dywizji ocalało kilkuset żołnierzy, i to tylko dlatego że na odsiecz przyszli Rosjanie i pomogli wydostać się ocalałym z okrążenia. Niemcy nie oszczędzali nikogo. Mordowali w bestialski sposób jeńców, rannych, sanitariuszki i lekarzy. Samego generała torturowali, wykłuli mu oczy a następnie zamordowali kilkoma uderzeniami, które zostały zadane łopatką saperską. Oficerów jego sztabu, zakłuto bagnetami lub w najlepszym przypadku rozstrzelano.

  5. Ciekawy tekst. Bardzo dokładny opis operacji łużyckiej. Kiedy następna cześć?

  6. Panie Michale jeśli chodzi o życiorys gen. Waszkiewicza – OK, ale dalej to niestety pisze Pan nieprawdę. A już liczby jakie Pan podaje? Można poznać źródło informacji? Tymczasem pozwolę sobie sprostować:

    1. W Tauer i Forstgen okrążony i wybity został jedynie SZTAB! 5 dywizji piechoty (a więc dowództwo z pomniejszymi jednostkami ochrony) i współdziałająca z 5 DP 16 brygada pancerna. Główne siły dywizji, a więc 15 i 17 pułki piechoty znajdowały się w tym czasie 30km dalej na zachód pod Kamenz, a 13 pułk piechoty poza okrążeniem zaledwie 7km na wschód po prawej stronie rzeki Schwarzer Schops. Niestety nie był w stanie przyjść z pomocą wskutek silnej obrony Niemców. W każdym razie do końca operacji łużyckiej owe pułki piechoty brały czynny udział w walce.

    2. Mimo wszystko nie winiłbym Świerczewskiego za tę sytuację. Jest nie do końca zrozumiale, dlaczego sztab dywizji nie posuwał się na zachód za głównymi siłami, a pozostał daleko w tyle (30km). Zawiodło rozpoznanie? zlekceważenie zagrożenia? To raczej wina samego gen. Waszkiewicza. Fakt faktem, że 5 DP miała nieco utrudnione zadanie nacierając na dwóch rozbieżnych kierunkach – zachód i północ – a więc problem z ogarnięciem całości i pewnie lokalizacją sztabu. To istotna okoliczność łagodząca.

    3. Jeśli mówimy o okrążeniu dywizji, to być może ma Pan na myśli „dolinę śmierci” i 9 dywizję piechoty (chociaż tam też okrążone zostały jedynie pewne oddziały), ale to już inna sprawa, data, jednostka i dowódca, który został ranny ale ocalał. Ale o tym będzie w drugiej części za tydzień.

    Na koniec jeszcze słowo o samym generale. Pół Polak, pół Białorusin to prawda, jednak wybrał karierę w Armii Czerwonej. A w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-20 walczył po stronie wroga – nie zapominajmy o tym. I do 2 armii WP trafił zapewne nie z miłości do ojczyzny, ale z rozkazu. W okrążeniu zginął w czołgu dowódca 16 (polskiej) brygady pancernej płk. Kundarcew. Czemu o nim kroniki nie piszą? Sytuacja identyczna.

    ad. A. Jaworski i fan – dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam.