Profesor Miodek w Gryfowie
Gimnazjum im. Kombatantów Ziemi Gryfowskiej w Gryfowie Śl. gościło znanego językoznawcę i popularyzatora wiedzy o języku polskim – profesora Jana Miodka.
Wyjątkowego gościa powitała dyrektor Alicja Kownacka, a następnie wszyscy zebrani w auli szkoły – przedstawiciele władz gminy z burmistrzem Olgierdem Poniźnikiem, sekretarzem gminy Jerzym Andrzejczakiem, przewodniczącą Rady Rodziców Martą Krawczyk, ks. dziekanem Krzysztofem Kurzeją, a także nauczyciele i uczniowie, obejrzeli montaż słowno-muzyczny nawiązujący do postaci Władysława Stanisława Reymonta, tradycji, zwyczajów i języka. Słowo mówione przeplatane było licznymi melodiami ludowymi w wykonaniu zespołu wokalno–instrumentalnego. Można więc było usłyszeć „Prząśniczkę”, „A jak będzie słońce i pogoda”, „Szła dzieweczka do laseczka”.
Po tym artystycznym występie głos zabrał profesor Jan Miodek, który opowiedział o przeszłości ziem Dolnego Śląska, wyjaśnił etymologię słowa „Śląsk”, które znaczy „ociekający wodą”, wspomniał o odmianie wszystkich polskich nazwisk, potocyzacji języka polskiego w sytuacjach, kiedy powinien być od bardziej „odświętny”, nadmiernym stosowaniu słowa ciężko/ciężki, o akcencie, intonacji, zaimkach „mnie” i „mi” i spójnikach „że”, „iż” itp. Potem uczniowie zadawali pytania. Najbardziej ciekawiło ich życie, upodobania smakowe i czytelnicze najpopularniejszego mieszkańca Wrocławia niż poprawność językowa. Na koniec wręczono profesorowi Miodkowi pamiątki, które z pewnością będą mu się kojarzyć z wizytą w Gryfowie Śl.
– To było wyjątkowo serdeczne spotkanie i ciekawa lekcja języka polskiego, która na pewno pozostanie przez długie lata w pamięci – mówi dyrektor gryfowskiego gimnazjum Alicja Kownacka. – Jestem wdzięczna pani Danucie Dobrzańskiej, bez której pomocy nie dostąpilibyśmy zaszczytu spotkania się z prof. Janem Miodkiem w murach naszej szkoły.
Gryfów.pl

Czy odmieniano przez przypadki rzeczownik „lojalka” lub „zobowiązanie”? A może zahaczono o język niemiecki i rozmawiano o przymiotniku „braun”?
Nie żebym bronił Miodka, bo za uszami rzeczywiście ma. Ale nie lubię chamstwa. Sądząc z innych wpisów poprzednika zaciekle gromi wszelkich Towarzyszy, ruskich itp. jednostki o zapatrywaniach odmiennych, a szczególnie lewicowych.
Drogi panie, więcej wyważenia i rozsądku w opiniach. Nie każdy członek partii był świnią i nie każdy, kto podpisał lojalkę czy inny dokument o współpracy posyłał od razu brata na szafot. Nie uogólniajmy.
Profesor do polityki się nie pcha, Polsce nie szkodzi, jeździ z odczytami po prowincji. Wszystko o nim wiadomo, kto nie chce na spotkanie przyjść nie musi.
A co do takiej postawy jaką prezentujesz panie kolego to żeby nie było czasem tak, że najgłośniej w takich sprawach krzyczą ci, co na sumieniu mają nie takie sprawki jak grzechy Miodka.
Jaki jest Twój problem?
„A co do takiej postawy jaką prezentujesz panie kolego to żeby nie było czasem tak, że najgłośniej w takich sprawach krzyczą ci, co na sumieniu mają nie takie sprawki jak grzechy Miodka.
Jaki jest Twój problem?”
Odpowiem cytując jednego z wybitnych naszych Antenatów:
„Jam nie z soli, ani z roli, ale z tego, co mnie boli”.
Mnie boli moja Ojczyzna tak poniewierana przez miernotę chciwą „wadzy” i „kasy” ponad wszystko. A tej miernoty w naszym kraju jest „na urzędach” aż nadto. Wszędzie dookoła czai się „homo sovieticus”. W Lubaniu widać to w skali mikro bardzo wyraźnie.
I to powinien być NASZ, POLSKI PROBLEM, drogi panie „powierniku”.
To powinien być też pana problem. Żywię nadzieję, że pan rozumie moje intencje.
Szczęść Boże!
Do PARTII nie zaciągano siłą. Porządny członek PARTII? Wolne żarty! Takich nie było. Nie można być porządnym w towarzystwie oszustów, zdrajców i złodziei. Nie ma co się oszukiwać. Wiem, że bardzo wielu polakom (nie korygować, proszę) takie postawienie sprawy doskwiera. Moralności nie da się zrelatywizować. Jest się świnią lub nie. Można było być przyzwoitym człowiekiem w tamtych czasach. Przykładem może być wybitna postać Mariana Rejewskiego, znakomitego matematyka, który wraz z zespołem kryptologów rozwikłał opracowane przez Niemcy hitlerowskie zasady automatycznego szyfrowania za pomocą maszyny ENIGMA.
Mój wpis na temat bardzo sympatycznego profesora Miodka był i tak łagodny. Wręcz pieszczotliwy. I bardzo inteligentny. Żadne tam walenie kłonicą „bez łeb”. A wy, Laubanerzy, wszelkiej maści wopiści i inni „służbiści” przynajmniej na starość odkupcie swoje winy popełnione w czasie tak zwanej „służby” i przyznajcie się do popełnionych grzechów. Na wszelki wypadek idąc za przykładem Waszego idola, TW „Wolskiego”, zbawcy bolszewickiej „ojczyzny” Polski Ludowej przygotujcie się na ostatnie namaszczenie, oczyśćcie dusze przyznając się do grzechów i wyraźcie szczery żal za ich popełnienie. Wtedy być może, jeśli Pan Bóg Wszechmogący tak zdecyduje, Wasze dusze zaznają spokoju wiecznego. Na wszelki wypadek załóżcie, że pan Bóg istnieje. Nie dowiedziono wszakże, że ON nie istnieje. Szczęść Boże!
Szczęść Boże ???
Drogi przyjacielu odnoszę wrażenie, że od Pana Boga jesteś bardzo daleko. I tylko tyle.
Dzień dobry panie „powierniku”!
No, to już osiągnęliśmy postęp niebagatelny. Nazywa mnie Pan swoim przyjacielem. Natomiast z ta odległością od Pana Naszego, to już pan nie trafił. Dla komuny, nawet tej, jak rzodkiewka nie ma zmiłowania. Prawie każdy członek ma się lepiej od przeciętnego opozycjonisty. Nasz kraj jest w ruinie dlatego właśnie, że w życiu publicznym zapanowały ponownie obyczaje, jak za wczesnego i środkowego Gierka. Szkoda, że nie nawiązaliśmy choćby na te ostatnie 25 lat do wzorców siermiężnego „socrealu” schyłkowego okresu towarzysza Wiesława. Przynajmniej nie mielibyśmy długów. Spożycie kiszonej kapusty jako głównego źródła witaminy C, na jednego „członka”, też byłoby niczego sobie.
Szczęść Boże!
I niech diabli porwą tę komunę (a la szeregowy Kiszczak – mam nadzieję doczekam). I tę postkomunę (a la Kwaśniewski i spółka).
Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.