Dzieje maszyny z zamkowych podziemi
Zamek Czocha, rok 1909. Po trudnych dla zamku latach, spowodowanych trudnościami finansowymi rodu Uechtritzów, Bolko postanawia sprzedać zamek. Najpierw Ernestowi von Schlezwik-Holstein, a po jego wycofaniu się w ostatniej chwili z transakcji, zamek sprzedaje Ernstowi Guetschow, dyrektorowi generalnemu zakładów tytoniowych Jasmatzi Werke z Drezna.
Nastają dobre dni dla zamku. O jego wygląd zadbał jeden z najlepszych w Niemczech architektów tamtego okresu, który przebudował wiele zamków i który również był przyjacielem ostatniego cesarza Niemiec, Wilhelma II. Tym architektem był Bodo Henrich Justus Ebhardt, urodzony 05 stycznia 1865 roku w Bremie. On to zadbał o dzisiejszą szatę architektoniczną zamku Czocha. Zamku, który swą historią prawdziwą jak i tą lekko podkolorowaną mógłby obdzielić wiele zamków…
Przebudowując zamek w stylu, jak to określił sam Ebhardt, romantyczno-gotycko- renesansowym nadaje mu cechy określone w tych trzech wyrazach: romantyczno-gotycko-renesansowe.
Nowy właściciel zamku, Ernst Guetschow, niechętnie wpuszczał do swoich komnat obcych. Ba, ta piękna budowla po przebudowie nie doczekała się dokumentacji fotograficznej jej wnętrz. Ta niechęć do pokazywania zamku jak i fotografowania jego wnętrz zrodziła wiele tajemniczych opowieści, jakie o zamku oraz jego właścicielu zaczęły krążyć po okolicy.
Wielu z nas przecież zna opowieści o tajemniczych związkach Guetschowa z wywiadem niemieckim, iluminatami, masonerią… Wielu też słyszało o tajemniczej historii zamku zarówno z lat II wojny światowej jak i po jej zakończeniu. Ten spektakl tajemnic z udziałem zamku Czocha trwa nadal. Trwa i zapewne trwał będzie jeszcze długo, tak długo jak będzie on generował ze swoich wnętrz i wnętrz ludzkich umysłów kolejne mniej lub bardziej niesamowite historie.
Ja chciałbym dzisiaj Państwu opowiedzieć jedną z takich historii, które narodziły się w 2011 roku. Jest ona okraszona i faktami i domysłami, jakie zrodziły się po wyciągnięciu na światło dzienne kolejnej tajemnicy zamku Czocha.
Nadchodzi koniec 2011 roku. Podczas prac w zamkowej winiarni ujawnia się, po kilkunastu latach niebytu w świadomości zwiedzających, kształt dziwnej maszyny (niektórzy świadkowie dziejów zamku twierdzą, że maszyna została zamurowana w latach 1998-99 przez kierownika technicznego, jako element zbyteczny wystroju) … Tą maszyną, jak się okazało po analizie płytki znamionowej, jest Autofrigor firmy ESCHER-WYSS z Lindau. Firma ta w 1921 roku przejęła produkcję małych agregatów chłodzących dla Austrii, Włoch, Holandii i krajów północnych, jak też Ameryki.
Maszyna, która została ujawniona po latach, składa się z silnika napędowego na szczycie, którego wał wirnika bezpośrednio dźwiga korbę sprężarki. Sprężone opary wprowadzane są do komory kondensacyjnej, która otoczona jest powłoką i wodą chłodzącą. W dolnej części Autofrigoru zbudowana jest sprężarka. Do chłodzenia powietrza, celem zwiększenia powierzchni chłodzenia, wyposażona jest w duże żebra. Efekt chłodzenia w tej maszynie firma Escher-Wyss osiągała dzięki czynnikowi chłodzącemu- chlorkowi metylu.
Niestety dolna część widoczna na zdjęciu była i jest wmurowana w posadzkę. To wmurowanie maszyna zawdzięcza chyba jednak nie wykonawcy i instalującym ją, a raczej tym, którzy w sposób skandaliczny ją „schowali”!
Sama maszyna zawieszona była jakby w powietrzu, opierając się jedynie na kołnierzu, który otaczał chłodziarkę. Mocowania kołnierza zaś były wmurowane w ścianę okalającą maszynę. Podstawy wytłumione były korkiem powleczonym jakąś substancją, celem zabezpieczenia korka przed działaniami wilgoci. Dzisiaj dna maszyny niestety nie można zobaczyć. Jest to efektem kolejnych prac, jakie wykonano po odsłonięciu maszyny chłodzącej.
Po dokonaniu tego odkrycia zaczęły żyć własnym życiem różne hipotezy na temat jej zastosowania i powodu, dla jakiego znalazła się na zamku Czocha.
Wymienić tutaj należy chyba kilka z tych hipotez. Jedna z nich mówiła o tym, że maszyna chłodząca była klimatyzatorem dla pomieszczeń, które znajdują się w podziemiach zamku, które do dnia dzisiejszego nie zostały odkryte. Inna z hipotez mówi o zwykłym, najzwyklejszym wykorzystywaniu maszyny do chłodzenia win znajdujących się w beczkach winiarni.
Jeszcze inna wersja mówi o tym, że być może była ona elementem chłodzenia urządzeń dużej mocy, jakie mogły pracować na zamku Czocha. Czy mogła służyć, jako element chłodzący pierwszego komputera Z-3 wykonanego przez Konrada Zuse? Tych hipotez narodził się jeszcze kilka. Która z nich jest trafna? A może żadna z nich, tylko ta, która jeszcze się nie narodziła? Tutaj z pomocą przychodzi nam niespodziewanie ,,Przegląd Elektrotechniczny” zeszyt nr. 4 wydany w Warszawie 15 lutego 1925 roku.
W treści tego wydania możemy przeczytać reklamę maszyny Autofrigor
,,Maszyna do fabrykacji lodu i wytwarzania sztucznego zimna…” i dalej ,,..Kompletne instalacje chłodnicze w zastosowaniu dla: …Fabryk lodu. Zamrażania szybów wiertniczych. Fabryk prochu… Laboratoryj. Fabryk sera, Fabryk czekolady i innych gałęzi przemysłu wielkiego i drobnego.”
Z tej reklamy zastosowania urządzenia w przypadku zamku należy chyba wyrzucić fabrykę czekolady, sera, ale inne zastosowania…???
Może więc ,,Przegląd Elektrotechniczny” z 1925 roku w sposób niezamierzony dokonał odkrycia zagadki dlaczego została zainstalowana i do czego służyła maszyna chłodząca zamku Czocha…
Artykuł ten, o ponownym odnalezieniu maszyny chłodzącej AUTOFRIGOR , zapewne nie wyczerpuje tematu jej historii w kontekście zamku. Nie wyczerpuje też historii zamku szczególnie tej nieznanej, czy też nieujawnionej.
Pisząc ten artykuł natknąłem się, w rozmowie z długoletnim pasjonatem zamku, na kolejną historię, która wiedzie nas do roku 1945 i 1946, kiedy to obrabowano zamkowy skarbiec. Opowieść ta rzuciła światło na wiele rzeczy, które nie były nigdy brane pod uwagę. Może kiedyś te informacje zaistnieją na łamach jakiegoś pisma. Może kiedyś ujrzy światło dzienne tajemnicza opowieść o działaniach, w latach 1947-1949, Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego na zamku Czocha? Czego on tam tak usilnie szukał w murach zamkowych…???
Jeśli ktoś z Państwa mógłby pomóc w odpowiedzi na te, czy inne pytania dotyczące zamku Czocha, jak i historii tych uroczych ziem proszony jest o kontakt z redakcją Przeglądu Lubańskiego lub bezpośrednio z piszącym ten artykuł. Dane w stopce redakcyjnej.
Piotr Kucznir





