Frauenkirche – zapomniany kościół
Kościół ewangelicki Marii Panny – najstarszy lubański kościół, stoi niezmiennie u podnóża Kamiennej Góry od 1452 roku, aczkolwiek pierwsza informacja o nim pochodzi z 1384 roku.
W 1427 roku świątynia została całkowicie zniszczona przez husytów i odbudowana już jako kościół cmentarny u stóp wysokiego na 282 metry wzniesienia bazaltowego, na którego szczycie dzięki darowiznom obywateli Lubania oraz środkom gminy miejskiej, w Zielone Świątki 1825 roku, ówczesny najemca otworzył dla wycieczkowiczów i spacerowiczów podwoje lokalu. Przez wiele lat honorowym obowiązkiem mieszkańców Lubania było przywożenie z wojaży sadzonek różnorodnych krzewów i drzewek, których wiele do dnia dzisiejszego zdobi pierwotnych 14 ha założenia parkowego Kamiennej Góry. Z tamtych czasów zachowały się jeszcze pojedyncze kamienie dedykacyjne.
Na najstarszym wizerunku kościoła Marii Panny z kroniki miejskiej z 1541 roku budynek stoi niemal w szczerym polu, pomiędzy pobliskimi murami miasta i zabudowaniami niedalekich Księginek. Na późniejszych rycinach otoczony jest już pojedynczą zabudową rolniczą. Pomimo, iż pierwsza informacja tak naprawdę o kaplicy pochodzi z 1384 roku, to nie znamy dokładnej daty jej założenia. Jedno jest pewne, że odbudowany kościółek stanowił przeciwwagę dla kaplicy pw. św. Jerzego i kościoła Świętej Trójcy, a także był atrakcyjnie położony dla mieszkańców Księginek, a nawet Leśnej.
W 1427 roku od strony Górnych Łużyc nadeszły wojska Prokopa Wielkiego i po niepowodzeniu pod Żytawą zdobyły i spaliły Lubań, a także przy okazji zniszczyły kaplicę „Zu unserer lieben Frauen”. Kolejny atak nastąpił w Boże Narodzenie 1430 roku. 16 marca następnego roku pod murami Lubania pojawił się Capka von Zaan z około 1000 husytami, którzy dwa tygodnie później ruszyli w kierunku Leśnej i Świecia – zapewne wówczas dokończono dewastacji budowli. Jak wspomniałem, na wcześniej poświęconej ziemi postawiono w 1452 roku nowy budynek, znacznie większy w obrysie, jako kościół cmentarny. Rolę świątyni pogrzebowej pełnił przez kolejne 200 lat, a na sąsiadującym cmentarzu, jednym z największych w Lubaniu, pochowano wielu zacnych obywateli miasta.
Warto pamiętać, że od roku 1654 do lat czterdziestych XVIII wieku świątynia służyła ewangelikom z Uniegoszczy i Radostowa jako kościół ucieczkowy. Stało się tak po odebraniu katolikom kościołów po prawej stronie Kwisy. Ewangelicy z Uniegoszczy zwrócili się do Rady Miasta z petycją o pozwolenie na korzystanie z kościoła Marii Panny. Wniosek został rozpatrzony pozytywnie i co niedzielę odbywały się nabożeństwa. Kościół otrzymał też duchownego. Był nim pastor Crucius. Do znanych pisarzy tego kościoła należeli Karl Gottlieb Dietmann (zm. 1804 r.), pastor i publicysta oraz Karl Gottlieb Müller (zm. 1818 r.) – zapalony badacz lokalnej historii kościoła, którą opublikował drukiem w 1817 roku (Kirchengeschichte der Stadt Lauban – 645 stron zapomnianej historii reformacji w Lubaniu). Obrazy Müllera, a także zasłużonego poprzednika Gottlieba Hoffmanna (zm. 1726 r.) wisiały w kościele.
W czasach epidemii dżumy kościół pełnił funkcję kaplicy morowej. W 1687 roku powołano przy nim nawet drugiego duchownego, określanego mianem kapłana morowego. Warto podkreślić, że mur okalający kościół od północy posiadał najstarsze ciężkie kamienie i wmurowane epitafia, często średniowiecznych i barokowych nagrobków. Niektóre z tych starych kamieni grobowych znalazły sie później w bocznej ścianie kościoła pw. Krzyża Świętego. Kilka lat temu podczas prac renowacyjnych znaleziono u wejścia do kościoła płytę nagrobną Christiana (zm. 1713 r.) i Reginy (zm. 1714 r.) Grisslersów – zapewne patrycjuszy miejskich. Musiała pierwotnie pochodzić z przykościelnego cmentarza. Nawiasem mówiąc często przechodzimy obojętnie obok epitafiów cmentarnych, czy też płyt nagrobnych wmurowanych w ściany kościołów nie zdając sobie sprawy, że te kamienie mówią i są świadectwem naszego przemijania, ale też i wiedzy o potomnych, i to tej często nigdzie nie spisanej.
W załączonej w tekście ilustracji z 1850 roku widzimy wspomniane obmurowanie kamienne z istniejącą już ulicą Am Steinberg – prowadzącą na Kamienną Górę i Frauen Strasse w kierunku Księginek. Dwie pozostałe ilustracje przedstawiają wnętrze kościoła z 1887 roku i fragment cmentarza.
Na przestrzeni wieków kościół był wielokrotnie remontowany i przebudowywany. W 1563 roku zmieniono konstrukcję dachu wieży. W 1613 roku wymieniono ławki. W 1626 roku poddano remontowi ściany i okna. W następnych latach wykonano nową emporę, a także lożę rajców, kazalnicę oraz chór. W 1683 roku w trackie nabożeństwa pogrzebowego w wieżę kościoła uderzył piorun, uszkadzając poważnie jej poszycie i zabijając jedną z osób przebywających wewnątrz kościoła. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XVII wieku wymieniono emporę, zakupiono nową chrzcielnicę oraz zamontowano niewielkie organy. W 1709 roku piorun ponownie poważnie uszkodził konstrukcję kościoła. Gruntowny remont przeprowadzono jednak dopiero w latach 1730-1735 (wykonano 4 nowe okna, chór organowy, wymieniono drewniany sufit, emporę, kazalnicę, dzwon, dokonano renowacji ołtarza i chrzcielnicy). W 1815 roku ulepszono organy. W roku 1840 ściany kościoła od wschodu wzmocniono przyporami. Ostatni zakrojony na wielką skalę remont podług projektu Abla (Alberta?) Augustina miał miejsce w latach 1887-1888. Wyeliminowano wówczas część galerii, kazalnica zyskała baldachim oraz rozebrano kamienny mur od strony głównego wejścia.
Do 1813 roku kościół Marii Panny miał swojego duchownego, od 1818 roku księdza dostarczała wspólnota z miasta. Duchowny ten nosił miano „Pestilentiarus” – czyli duchowny, którego rolą szczególnie w czasach dżumy było odwiedzanie chorych. Swoją funkcję cmentarną kościół utrzymał do czasu przejęcia przez ewangelików z Uniegoszczy, natomiast sam cmentarz funkcjonował do 1870 roku. W latach siedemdziesiątych XX wieku rozebrano nagrobki i zlikwidowano wiekową nekropolię, której wspomnieniem jest tablica informacyjna.
Najstarszą częścią kościoła jest niewątpliwie wieloboczne prezbiterium wraz z wieżą, w założeniu kwadratową, w części szczytowej ośmioboczną, z hełmem zwieńczonym kulą i chorągiewką od 1668 roku (obecnie wieża jest niższa). W 1735 roku zawisł na niej dzwon wykonany przez Benjamina Körnera ze Zgorzelca z inskrypcją „DA PACEM DOMINE IN DIEBUS NOSTRIS. FUSA GUERLICII A BENI. KOERNERO Aº 1735” – Udziel pokoju Panie za dni naszych. Wylano w Görlitz przez Benj. Körnera.
Dla porządku należy dodać, że budowla posiada do dnia dzisiejszego dwuspadowy dach kryjący prostokątną, trzyprzęsłową nawę. Od strony zachodniej wejście zwieńczy skromny kamienny ostrołukowy portal. Wnętrze prezbiterium i nawy rozświetlają wysokie okna z kamiennym laskowaniem i maswerkami.
Obecny ołtarz datowany jest na 1857 rok – w centralnej części znajduje się bogato rzeźbiony krzyż, a pod nim słowa: „Pozdrowienia wam i pokój od naszego Ojca i Pana, Jezusa Chrystusa”. Poniżej w medalionie znajduje się napis: „…cześć, moc i chwała naszego Pana na wieki wieków. Amen”. Renowację kościoła zakończoną 28 marca 1888 roku zwieńczyła uroczystość prowadzona przez superintendenta i proboszcza Thusiusa, w obecności generalnego superintendenta D. Erdmanna z Wrocławia. Wcześniej ołtarz kościoła Marii Panny najprawdopodobniej zdobił Pokłon Trzech Króli, o czym mówi Hermann Buschbeck w „Kirchengeschichte Laubans” z 1906 roku, a także J. G. Gründer, w swojej kronice Lubania z 1846 roku. W podobnym tonie wypowiedział się również wcześniej Janusz Skowroński.
Są dwa powody, dla których postanowiłem przybliżyć w dużym skrócie informacje dotyczące historii kościoła Marii Panny. Pierwszy to zapoznanie się z dwiema kluczowymi publikacjami: Karla Gottlieba Müllera z 1817 roku i Hermanna Buschbecka z 1906 roku, ten drugi – to daleko idąca otwartość serca ks. Cezarego Królewicza, służącego chorym i potrzebującym, w tym dotkniętych powodzią mieszkańcom Olszyny. Ksiądz jest również autorem wielu publikacji i w konsekwencji w części tworzonej historii, która jest wartością i własnością nas wszystkich, a przy tym bardzo ważne jest aby pamiętać, że …prawowitym właścicielem wszystkich rzeczy jest Bóg, zgodnie z psalmem 24: „Pańska jest ziemia i to, co ją napełnia, świat i ci, którzy na nim mieszkają…”
Autor: Janusz Kulczycki
Artykuł ukazał się również w dwutygodniku Ziemia Lubańska

ale słodko
Mam małe uwagi Janusz. Po pierwsze zasadniczą, która powielana jest chociażby na stronie ewangelickiej – kościół ten nie jest najstarszym kościołem lubańskim lecz najmłodszym (nie licząc oczywiście kościoła na Osiedlu Piast i Os.Fabrycznym). Można co najwyżej próbować dodać (i to miał moim zdaniem na myśli Buschbeck, z którego pochodzą dane), że najstarszym, który ocalał (jeśli zapomnimy o Wieży Trynitarskiej z kościoła farnego i kościele na Uniegoszczy :). Powołana w tekście rycina – nie pochodzi z 1541 roku lecz z 1691 roku, oryginał jest w lubańskim Archiwum.
Dodam jeszcze małe drobiazgi o jego początkach, tyle że oparte częściowo na mojej dedukcji i porównaniu z innymi miastami, gdyż kroniki lubańskie z XVII wieku niewiele wnoszą do XIII-XIV wieku.
Z uwagi na nikłe wzmianki kronikarskie o najstarszych dziejach Lubania, dość mgliście wyglądają jego początki. Moim zdaniem wywodził się z leprozorium – domu dla trędowatych oraz ofiar epidemii. Każde miasto średniowieczne miało wyodrębniony szpital przeznaczony właśnie dla najcięższych przypadków, zwłaszcza osób zarażonych dżumą czy trądem. Szpital Św. Jakuba na Przedmieściu Zgorzeleckim oraz szpital Św.Elżbiety na Przedmieściu Mikołajskim nie były szpitalami epidemicznymi. Szpital epidemiczny czy leprozorium musiało istnieć w mieście takiej wielkości jak Lubań. Co prawda kroniki miejskie milczą w sprawie istnienia takiego obiektu w Lubaniu, jednakże na podstawie innych poszlak sądzę, iż znajdował się być może już od końca XIII wieku, właśnie najdalej od murów Starego Miasta, na Przedmieściu Brackim – przy dzisiejszej Al. Kombatantów. W zamyśle była to kolonia, dom trędowatych, obowiązkowo tam umieszczanych. Często domy takie były prowadzone przez franciszkanów, a do Lubania braci tych sprowadzono w 1273 roku i ulokowano właśnie przy Bramie Brackiej. Po epidemii „czarnej śmierci” w XIV wieku, większość leprozoriów zamknięto bądź zamieniono na szpitale, przytułki, bo trędowaci wymarli w czasie dżumy i w zasadzie w Europie Środkowej przestał być to znaczący problem. W Lubaniu w miejscu tym nie wyewoluował nowy szpital, jednakże powstała kaplica pogrzebowa Marii Panny (również kościół parafialny w miejscu dzisiejszego Pl. Lompy miał wezwanie Św. Marii). To właśnie przy kaplicy Marii Panny tradycja miejska wskazuje na istnienie cmentarza dla ofiar epidemii (tzw. Pestkirchhof), co potwierdzałoby moją teorię o lokalizacji tutaj pierwotnie leprozorium. W kaplicy tej ołtarz miał Św. Sebastian, patron i orędownik chorych zakaźnie (ale i kamieniarzy – powyżej był kamieniołom miejski), a także Św. Fabian, znany chociażby z przebudowy rzymskich cmentarzy. Także wspomniana funkcja „pestilentariusa” potwierdza epidemiczny charakter kościoła.
P.S. Chyba jest błąd w nazwisku autora, gdyż artykuł był opublikowany w Ziemi Lubańskiej nr 16, 2002 rok pod nazwiskiem Zbyszka Madurowicza.
Tak się właśnie Tomku zastanawialiśmy z kolegami z redakcji Ziemi, czyjego autorstwa jest ten materiał, czy Pana Janusza, czy może Pana Zbyszka. Doszliśmy do wniosku, że jednak Pana Janusza. W razie czego sprostujemy oczywiście. A swoją drogą to bardzo ciekawa historia.Pozdrawiam.