Moja wakacyjna wyprawa z Lubania na Pojezierze Myśliborskie
Mieszkaniec Lubania z tym regionem Polski może czuć pewnego rodzaju więzy z wielu powodów. Pominę tutaj powody rodzinne typu mąż, żona, rodzice pochodzą z tego regionu (pojezierza Myśliborskiego). Dla mnie ważniejszymi powodami, jakie mogą wiązać nas z regionem, o którym piszę jest fakt, że ziemie tak Dolnego Śląska (Górnych Łużyc) jak i Pomorza Zachodniego zostały wcielone do Polski tuż po II Wojnie Światowej. Na pojezierzu Myśliborskim pierwsi Piastowe wprowadzali Polskość i ustalali granice mieczami, walcząc z Hodonem, margrabią Marchii Łużyckiej pod Cedynią w 972 roku. Mieszko I pokazał wtedy swoją siłę i wolę walki z każdym wrogiem zagrażającym jego państwu.
Mniej historycznym powodem, dla jakiego każdy może czuć potrzebę zobaczenia tego jakże urokliwego miejsca jest fakt, że oto w tym miejscu Zbigniew Nienacki umiejscowił akcję książki pt. ,,Księga Strachu”. Cała seria Nienackiego ukazał się pod tytułem „Pan Samochodzik i …”. Któż z nas nie fascynował się przygodami Pana Samochodzika poszukującego skarbów Templariuszy? Któż nie był prawie znalazcą zatopionej Bursztynowej Komnaty…? Przyjeżdżając tutaj do Morynia przeżyjemy jeszcze raz historię Księgi Strachów, a ponadto…a ponadto zobaczymy na żywo kościół z 700- letnią historią, który teraz spróbuję opisać, a który był tłem do mrocznych opowieści Zbigniewa Nienackiego.
Jak już napisałem wcześniej kościół w Moryniu liczy ponad 700 lat. Jest jedną z najstarszych świątyń na terenie Pomorza Zachodniego. Wzniesiony został w całości z ciosów granitowych, ma rzadko spotykaną na Pomorzu formę trzynawowej bazyliki z transeptem i wieżą z przejazdem na osi północ-południe. Romańska tradycja wyrażona w kształcie rzutu, organizacji przestrzeni, masywności murów, jest tu, jak nigdzie indziej w pełni wyczuwalna.
Klimat średniowiecza panuje też w mrocznym wnętrzu rozświetlonym wąskimi okienkami o ścianach przeprutych potężnymi arkadami, z reliktami zdobiących je polichromii i kamienną średniowieczną mensą.
Najstarszą częścią tego tajemniczego kościoła jest prostokątne prezbiterium i dwa ramiona transeptu. W kościele mamy wyobrażenie Trójcy Świętej, którą budowniczy widział w postaci trzech wąskich okien. Ta część świątyni została zbudowana w latach 1263-1265.
Kolejna rozbudowa kościoła miała miejsce około 1350 roku. W tym okresie zostały namalowane polichromie, których resztki do dziś można oglądać we wnętrzu kościoła. Cześć z nich skryta jest pod grubą warstwą farby.
W 1350 roku patronat nad kościołem przejęli kanonicy z kolegiaty Myśliborskiej. Wkrótce potem doszło do budowy wieży o masywnych murach i oryginalnym rozwiązaniu przyziemia z otwartą kruchtą pod-wieżową, z dwoma arkadami przejazdowymi na osi północ-południe. Architektura wieży, ukształtowana w formach typowych dla budowli obronnych, jest na pomorzu rozwiązaniem unikalnym. Widać w tym rozwiązaniu, że wieża musiała kiedyś spełniać walory obronne dając schronienie mieszkańcom Morynia.
Uzyskany w okresie średniowiecza kształt zachowała budowla bez większych zmian do połowy XVII wieku. Kościoła nie ominęły pożary i zniszczenia, między innymi wojny Trzydziestoletniej. Spaliło się zwieńczenie wieży i dach korpusu. Po pożarze wykonano nowe zwieńczenie wieży z latarnią i nowy dwuspadowy dach.
W okresie reformacji doszło tylko do wymiany wyposażenia, w związku z czym bryłę budowli możemy dzisiaj oglądać w niezmienionej formie kościoła katolickiego.
Pod koniec XVII wieku, z fundacji rodziny Schoenebecków, wnętrze kościoła wyposażone zostało w nowe sprzęty, w tym bogatą barokową ambonę, wykonaną przez Hattenkarella.
W 1945 roku kościół został przejęty przez parafię rzymsko-katolicką. W 1955 roku w trakcie prac remontowych przy ołtarzu odkryta została romańska mensa oraz fragmenty średniowiecznych polichromii na ścianach prezbiteriów i na ścianie łuku tęczowego. Aktualnie w kościele i jego wieży przeprowadzane są pracę renowacyjne, które zakończą się w nowym roku. Zostanie wyremontowany zegar z wieży i uruchomiony zostanie mechanizm dzwonów kościelnych.
Na wieży do dnia dzisiejszego można odczytać znak szachownicy, który to wykorzystał w swojej książce Zbigniew Nienacki łącząc ten znak z tajemnicą zaginionego pamiętnika gestapowca, który mieszkał przed wojną i w czasie wojny w okolicach kościoła moryńskiego.
Urok kościoła i okolic go otaczających można jednak dopiero w pełni docenić zwiedzając je osobiście.
Piotr Kucznir





