Weekend z Historią. Historia otyłości. Część I

Jednymi z największych opojów i łasuchów w średniowieczu, byli mnisi klasztorni. To wiązało się naturalnie z ogromną otyłością wśród ludzi związanych z tym środowiskiem.
W początkowym okresie epoki średniowiecza, otyłość uznawano za efekt obżarstwa, a otłuszczone ciało postrzegano jako dowód na to, że dana osoba nie opierała się pokusie lub nie dotrzymywała postów, jadząc i pijąc bez umiaru. Grzech ten był jednym z siedmiu grzechów głównych, w dodatku z wielu przyczyn niezwykle trudnym do zwalczenia.
Święty Augustyn (354-430) postrzegał jedzenie jako lekarstwo, ale dostrzegał granicę między zaspokajaniem życiowej potrzeby, a czerpaniem przyjemności z przesiadywania za stołem. Posiłkował się słowami św. Pawła: „A przecież pokarm nie przybliży nas do Boga. Ani nie będziemy ubożsi, gdy przestaniemy jeść, ani też jedząc nie wzrośniemy w znaczenie”.
Obżarstwo łączono z innym grzechem, mianowicie lenistwem, a stąd prowadziła prosta
droga do moralnego zepsucia i intelektualnego niedostatku. Św. Tomasz z Akwinu (1225-1274), który sam był tak gruby, że pracował przy specjalnie dociętym do rozmiarów brzucha stole, radził, by nie oddawać się przyjemnościom zmysłowym, bo to droga do upadku. Obżarstwo szło w parze z szeregiem innych wad, począwszy od słabego charakteru, lenistwa, ospałości, po moralne zepsucie, głupotę czy nawet upośledzenie umysłowe. A że leczono wciąż w oparciu o teorie Galena, toteż, jak podkreślał choćby Michał Szkot, żyjący na przełomie XII i XIII wieku autor traktatu fizjonomicznego, otyłość postrzegano jako skutek nieprawidłowego funkcjonowania w ciele humorów. W rezultacie produkowała ona nadmiar płynów i „ciało rozdymało się”.
Podobny pogląd wyznawała słynna medyczka, wizjonerka, święta i doktor Kościoła,
Hildegarda z Bingen, która dopatrywała się u żarłoków pokładów „groźnej i trującej flegmy”, która miała powodować „ociężałość i powolność” ciała oraz „ciężkie i ospałe spojrzenie”. Niedaleko już do moralnego upadku wskutek utraty kontroli nad własnym ciałem, co najtrafniej chyba opisała żyjąca u schyłku epoki Christine de Pisan, porównując „spasione ciało” do narowistego konia, którego pan nie jest już w stanie poskromić.
Nietrudno było się w taki stan wpędzić, bo podejście do jedzenia było w tej epoce
paradoksalnie sprzeczne. „W świecie głodu, uciążliwych wyrzeczeń, powtarzających się
przynajmniej co pięć lat klęsk nieurodzaju, wyjałowienia ziemi, braku możliwości
magazynowania, powolnego i utrudnionego transportu, braku ochrony przed anomaliami
klimatycznymi – około 1300 roku, w pełni średniowiecza, do rangi ideału urasta obfitość
pożywienia, a symbolem cudowności stają się wszelkie ‘krainy mlekiem i miodem płynące’” – pisze G. Vitarello w „Historii otyłości”. I dodaje: „ Zdrowie wymaga pełnego brzucha. Siły żywotne zapewnia krzepkie ciało”. Tomasza z Akwinu chłopi podziwiali jako niezwykle urodziwego człowieka o imponującej posturze, porównując go do „wołu sycylijskiego”.
W średniowieczu myśli, rządzi i zwycięża ten kto je obficie i często. O wystawnych ucztach
rycerskich i królewskich pisano w kronikach. Nad Wisłą ubolewał nad „nałogiem ucztowania” Wincenty Kadłubek. O Bolesławie Chrobrym Gall Anonim pisał: „Stół utrzymywał on tak porządnie i z tak uczciwym pozorem, iż w każdy dzień, nieuroczysty nawet, zastawiono ich głównych w liczbie 40, oprócz pomniejszych wielu przy zdarzeniu”. Trudno się dziwić, że król wyhodował pokaźne brzuszysko, zresztą podobnie jak równie rozmiłowany w obżarstwie Kazimierz Wielki.
Prawdziwym wielbicielem wystawnego życia i jedzenia był Bolesław III Rozrzutny zwany też Bolkiem (1291-1352). To uniemożliwiło mu polityczną karierę. Dzięki pochodzeniu swej żony Małgorzaty, Bolesław III mógł ubiegać się o czeską koronę. Za panowania Jana Luksemburskiego bywał często na praskim dworze. Próbował też wspierać monarchę w sporach z opozycją. Miał szansę na zdobycie księstwa wrocławskiego w walce ze swoim bratem Henrykiem VI. Wszystko jednak spaliło na panewce, bo tak prywatnie, jak i w polityce Bolko delikatnie mówiąc do oszczędnych nie należał. Dzielnic pozbywał się dla srebrnych grzywien, przez chwilę udawało mu się utrzymać pozycję, by zaraz utracić ją na rzecz młodszych braci. Jeżeli wierzyć przekazom, żywot Bolesława III zakończyło wielkie obżarstwo. Zmarł 21 kwietnia 1352 r., kilka godzin po wystawnej uczcie wydanej z okazji…Wielkiego Postu. Zjadł na niej 13 kurcząt, zapijając je ogromną ilością alkoholu. Ale nie był ani pierwszym, ani ostatnim średniowiecznym władcą, który obżarstwem wpędził się do grobu.

Bolesław III Rozrzutny – Bolko, zmarł w wyniku obżarstwa po uczcie wydanej z okazji…Wielkiego Postu

Święty Tomasz z Akwinu był tak otyły, że pracował przy specjalnie dla niego zbudowanym stole

Średniowiecze uczty były obfite, syte i pełne niekończącego się pijaństwa

W średniowieczu ucztowano bez specjalnej okazji


Największymi opojami o łasuchami byli mnisi klasztorni, którzy w średniowieczu ważyli piwo oraz produkowali wino, a także zajmowali się ówczesnym wytwarzaniem żywności
C.d.n.
Autor: Zbigniew Madurowicz

Zbigniew Madurowicz jest pasjonatem historii, cenionym publicystą i olszyńskim regionalistą, związanym ze Stowarzyszeniem Miłośników Górnych Łużyc w Lubaniu. Publikuje w Przeglądzie Lubańskim i Gazecie Olszyńskiej. Z wykształcenia jest farmaceutą. Pełni funkcję Wiceprezesa Zarządu Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej.
Data publikacji 07.12.2024 r.
