Dzieci miejskie, dzieci wiejskie…
Wskutek podjętej uchwały radnych miasta Lubań stał się obiektem dyskusji w mediach lokalnych i nie tylko. Głośno o nas również w Radio Wrocław. Nie chodzi tu raczej o splendor, a kuriozalną rzecz. Dyskryminację dzieci poprzez podział na nasze i przyjezdne.
O czym mowa? O jedynym kąpielisku w Lubaniu. Toczą się boje polityczne w dyskusjach na forach o basen na Kamiennej Górze. Budować, remontować i kto co obiecał oraz miał w kampanii. Tym czasem jedyna kryta pływalnia wskutek uchwały podzieliła dzieci na nasze i obce. Wejście z biletem ulgowym jest możliwe tylko dla dzieci, których organem prowadzącym jest magistrala lubańska.
Burmistrz Miasta Lubań Arkadiusz Słowiński decyzję rady uzasadnia ekonomią. Jak mówi inne samorządy nie dopłacają do różnic pomiędzy biletem normalnym, a ulgowym. W swojej wypowiedzi powołuje się na statystyki, które mówią, że z pływalni korzysta około 50 dzieci z miasta, a spoza jego granic jedynie około 2 dziennie. Twierdzi, że jeżeli ościenne gminy wesprą utrzymanie basenu to z ulgi skorzystają. Na pewno do ugody nie dojdzie przed końcem wakacji, bo radni obecnie odpoczywają. Może na basenie w ościennym mieście…
Sprawa budzi kontrowersje, bo Lubań jest chyba jedynym miastem, które nie przyznaje ulgi ze względu na naukę, a wskutek podziału terytorialnego. Wszak wejście zamiast 2 dzieci z sąsiedniej gminy, czy jakiegoś innego miasta w Polsce nie spowoduje wzrostu kosztów utrzymania. Jedynie może zasilić budżet, choćby o te 2,70 zł od osoby. Pomnożone przez większą liczbę o nawet 10 dzieci więcej daje 810 zł więcej w skali miesiąca. Nie można też zapominać, że rodzice dzieci spoza miasta muszą zapłacić dodatkowo za bilet.
Ale, czy oprócz pieniędzy i ekonomii nie ważniejszą sprawą są nasze dzieci? I tak my możemy korzystać z ulg w Polsce, a w Lubaniu powstała autonomia, która nie przynosi nam splendoru.
Autor: Ewa Gutek, foto: SP
[poll id=”17″]
